21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szczucie na Kościół

Ocena: 3.3
540

Zorganizowany przez Rafała Trzaskowskiego Campus Polska okazał się połączeniem letniego obozu politycznego dla młodzieżowych aktywistów opozycji z typowym kongresem partyjnym. Były dyskusje i wiece, było budowanie wizerunku na tle młodzieży, co zawsze politykom służy. I były także, jak to się ładnie mówi, „kontrowersyjne” wypowiedzi. Także takie, które zostaną zapamiętane na długo.

Najbardziej zabłysnął poseł Sławomir Nitras, który ogłosił, że „nawet za naszego życia katolicy w Polsce staną się mniejszością”. W istocie poseł jest wielkim optymistą, ponieważ w wielu regionach naszego kraju już dziś jesteśmy mniejszością, zwłaszcza jeśli wymagania związane z katolicyzmem potraktujemy poważnie. W życiu społecznym i politycznym Kościół także waży, niestety, coraz mniej. Ale poseł brnął dalej, mówiąc tak: „Staną się realną mniejszością, nie będą większością i muszą się z tym nauczyć żyć. (…) Dobrze, żeby stało się to, mówiąc uczciwie, w sposób niegwałtowny, racjonalny, a nie na zasadzie pewnej zemsty, ale na zasadzie: to jest uczciwa kara za to, co się stało, musimy was opiłować z pewnych przywilejów. Dlatego, że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni”.

To wypowiedź ciekawa, bo chyba szczera. Pokazuje cynizm Platformy Obywatelskiej, która w lepszych dla Kościoła czasach łasiła się jak mogła do hierarchów. Dziś po prostu szczuje na katolików, bo trudno inaczej odczytać wypowiedź Nitrasa. Jakież to przywileje mają dziś katolicy czy szerzej – Kościół? Finansowe? Na lewicowe organizacje różnego typu samorządy i biznes wydają pewnie 10 razy więcej niż państwo na tzw. fundusz kościelny przeznaczony dla wszystkich wyznań. Remonty świątyń? To przecież kulturowe dziedzictwo całego narodu. Nauczanie religii w szkołach? Rodzice dzieci wierzących też płacą podatki. A poza tym w sferze faktycznej ochrony różnych grup społecznych i ich wartości katolicy sytuują się w Polsce bardzo nisko. Wystarczy porównać konsekwencje, które ponoszą osoby obrażające ludzi spod sztandaru LGBT, z tymi, które spotykają bluźnierców. Ale Nitrasowi wciąż mało. Chce „opiłować z pewnych przywilejów”. Fakt, że sięga po czasownik, który może sugerować także zadawanie cierpienia, który kojarzy się z rzezią wołyńską czy rabacją galicyjską, nie jest zapewne przypadkowy. Ludziom, którzy pod byle pretekstem albo w wyniku mody odwrócili się od Kościoła, nie wystarcza omijanie go z daleka. Samo istnienie Kościoła – gdzieś obok, nie w ich świecie – drażni i denerwuje, wywołuje agresję.

Istotą wypowiedzi Nitrasa jest jednak zdanie końcowe: „Jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni”. To jest istota. Pretensje płynące pod adresem Kościoła od 2015 r. są w istocie absurdalne. Owszem, różni księża czy biskupi zabierają głos w kontekstach politycznych, ale po pierwsze jest to zdecydowana mniejszość, a po drugie to sympatycy strony lewicowo-liberalnej mówią o wiele dosadniej i głośniej. Po stronie konserwatywnej chętnych do publicznego zabierania głosu w sprawach Rzeczypospolitej niestety raczej ubywa. Ogólnie Kościół nigdy nie był tak wstrzemięźliwy politycznie, jak obecnie. Jednocześnie nigdy nie był tak mocno atakowany. Nitras oraz jego partyjni koledzy też to wiedzą. A jednak atakują. To rodzaj zemsty za porażkę, ale i diagnoza – zmiana polityczna wyrastała z głębszego podziału kulturowego. Trzeba ten podział zlikwidować, likwidując jedną ze stron – tę wierną narodowej i chrześcijańskiej tradycji. Tak, by już nigdy „nie podniosła głowy”, by nie śmiała myśleć o kształtowaniu państwa według własnych wartości.

Zapewne Sławomir Nitras nie pamięta słów, które na pogrzebie śp. Lecha Kaczyńskiego wypowiedział Janusz Śniadek. Ale ja pamiętam, bo właśnie sformułowanie o „podniesionych głowach” wybrzmiało bardzo mocno. Ówczesny przewodniczący NSZZ „Solidarność” mówił tak: „Przykład Twojego życia i dramatyczna śmierć na nowo rozpaliły w sercach Polaków ducha Solidarności. W czasie tych swoistych rekolekcji uświadamiamy sobie, że rezygnując z wartości, tracimy poczucie wspólnoty, tracimy Polskę! Nie ma wolności bez wartości. Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie podnieśliśmy głowy. Zróbmy wszystko, aby rozpalony w sercach i umysłach płomień nie wygasł”.

Oby nigdy nie wygasł. Obyśmy zawsze nosili nasze głowy wysoko i dumnie. Obyśmy nie dali się zaszczuć ludziom, którzy nie mają do zaproponowania nic poza głupawą pustką.

Idziemy nr 36 (827), 05 września 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter