19 stycznia
niedziela
Henryka, Mariusza, Marty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Solidarność, a nie dominacja

Ocena: 0
2201
Gdy upominamy się o więcej solidarności w Europie, o bardziej konsekwentne przeciwstawienie się przez Unię Europejską rosyjskim pretensjom do dominacji w Europie Wschodniej (a wkrótce może i w Europie Środkowej), zwolennicy eurofederalizmu powtarzają: dajcie Unii więcej władzy, to dostaniecie więcej solidarności. Nie trzeba znać historii filozofii, wystarczy zwykła pamięć, by jak najgorzej kojarzyć koncept, że bez przymusu narody i ludzie nie są w stanie kierować się dobrem wspólnym. Państwa Unii mają różne interesy i mogą konkurować – to nasze dobre prawo. Nikt tej uprawnionej konkurencji nie powinien uśmierzać przez takie socjalistyczne mechanizmy jak uruchamianie jednej europejskiej waluty. Ale na zewnątrz powinniśmy postępować solidarnie, to jest sens współpracy europejskiej. Żadne europejskie państwo nie powinno robić interesów na kłopotach innego. A jeśli robi – to niszczy Europę.

Państwa Europy powinny być solidarne szczególnie wobec Rosji. Proces rozpadu Związku Sowieckiego bynajmniej się nie skończył. Na placu Czerwonym w Moskwie ciągle stoi Mauzoleum Lenina, a Dzierżyński ciągle patronuje rosyjskim służbom specjalnym. Rosja swych sąsiadów traktuje jako „bliską zagranicę”, która nie powinna za bardzo się politycznie oddalać. W razie oporu stosuje siłę. A tam, gdzie nie może użyć siły
– presję ekonomiczną. Europa nie powinna zastanawiać się „czy”, ale „jak najskuteczniej” reagować w takich sytuacjach. To nie UE potrzebuje więcej władzy. To Niemcy i Francja powinny okazywać więcej szacunku stanowisku Polski i bezpieczeństwu naszego regionu.

Na razie poziom solidarności w tych kluczowych dla Europy sprawach jest bardzo niski. Niemcy nie opóźniły z powodu rosyjskiego ekspansjonizmu ani o dzień uruchamiania gazociągu bałtyckiego. Nie pogłębiły ani o centymetr instalacji pod Świnoujściem, które mogą zablokować nasz port. UE nie reaguje na rosyjskie embargo na import polskiej i litewskiej żywności. A mimo oficjalnych apeli ministra Sikorskiego lady Ashton nie zrobiła nic, by wrak prezydenckiego tupolewa – własność Rzeczypospolitej i główny dowód w śledztwie smoleńskim
– wrócił do Polski.

O tym wszystkim władze Rzeczypospolitej powinny mówić otwarcie polskiej opinii publicznej i opinii międzynarodowej. Deklaracje nie zastąpią negocjacji, ale zastępowanie deklaracji negocjacjami z rozumem i sumieniem prowadzi do tego, że na partnerskie negocjacje w ogóle nie zostaje już miejsca. Rozmowy muszą mieć jakiś punkt wyjścia, a państwa muszą mieć swoje stanowisko. Jeśli nie mają, to znaczy, że tracą poczucie własnej racji stanu.

Polska w Europie nie jest sama i nie może działać w pojedynkę. Ale Polska jest największym z państw Europy Środkowej. To naturalna wspólnota interesów – i również wartości, jak celnie zauważyła prof. Jadwiga Staniszkis. Jeśli jednak Europa Środkowa ma być podmiotem, a także oparciem dla naszej polityki, Polska musi działać. Bo jeśli największy kraj milczy, trudno oczekiwać, że mówić będą słabsi.

Marek Jurek
Idziemy nr 19 (451), 11 maja 2014 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Jezus rzekł: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim
Dziś w Kościele: sobota, I tydzień zwykły, dzień powszedni
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 9,1-4.17-19 i 10,1; Ps 21 (20),2-3.4-5.6-7: Mk 2,13-17
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -