23 maja
czwartek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przyzwoitość Minus

Ocena: 4.7
1076

Program 500+ cieszy się powszechnym poparciem i nawet liderzy PO deklarowali, że uznają go za definitywnie utrwaloną instytucję państwa. Oczywiście po tym, jak liberalny rząd skrócił Polakom czas emerytalnego odpoczynku, choć tego w ogóle nie zapowiadał, żadnej ich deklaracji nie można traktować całkiem poważnie. Niezależnie jednak od wiarygodności liberalnych obietnic kontynuowania prorodzinnej polityki państwa – same te deklaracje budują narodowy consensus, pole spraw, które przynajmniej deklaratywnie uznawane są za składniki dobra wspólnego narodu. A to niezbędne, by Polacy w ogóle – a szczególnie ci, którzy mają Rzeczypospolitej służyć: nauczyciele, urzędnicy, policjanci – mieli poczucie, że sama Rzeczpospolita ma polityczną „treść”, cele, które realizuje mimo zmieniających się partii u władzy.

Tymczasem głupawa złośliwość, jaką hasłem „plus” opozycja opatruje każdy krytykowany program rządu, deprecjonować ma oczywistą wartość najważniejszej formy solidarności państwa z rodzinami wychowującymi dzieci. Solidarności, której nie podważają już politycy, ale którą ciągle lubią kwestionować liberalni „eksperci”. Co jakiś czas słyszymy od nich, że program 500+ „nie spełnił swych celów”, bo kryzys demograficzny trwa. To wyjątkowo niedorzeczny argument, wart tyle, co twierdzenie, że im bardziej przestępczość rośnie, tym mniej sensu ma utrzymywanie policji. Cała historia to walka porządku, wspieranego przez wynikające zeń obowiązki, z chaosem, szerzonym przez negację tych obowiązków. Narody żyją, bo promują i chronią ład swego życia. Taka jest treść historii, niedostępna dla adeptów „myśli społecznej” Balcerowicza i Petru.

Tak jak wspólnota polityczna musi wspierać bezpieczeństwo i tych, którzy go bronią, tak samo ma obowiązek wspierać rodzicielstwo i rodziny, które w praktyce kryzysowi demograficznemu przeciwdziałają. Rzeczpospolita chroni życie, ale go nie rodzi, to w rodzinach następuje odtwarzalność pokoleń. Solidarność z rodzinami wychowującymi dzieci jest tym ważniejsza, im mniej jest rodzin wielodzietnych i im mniej małżeństw w ogóle. Im bardziej natura rodziny jest kwestionowana, tym bardziej wspólnota polityczna powinna być solidarna z tymi, którzy wartości rodzinne urzeczywistniają.

Społeczeństwo to instynktownie rozumie, opozycja nie jest mu w stanie zaprzeczyć, ale złośliwie wyszydza. Jeśli jednak nie jesteśmy w stanie zgodzić się do niczego (nawet do rzeczy w sposób oczywisty dobrych) – demokracja upada, pogrąża się w nagiej walce o władzę, kierowanej zwierzęcym instynktem polityki. Jeśli nie ma żadnych ponadpartyjnych postulatów i instytucji – upada państwo. Żadne liberalne our values tu nie wystarczą, bo one same odnoszą się tylko do instrumentarium tej niekończącej się walki wszystkich ze wszystkimi. Jej logiczna konsekwencja to ostatnia inwencja Donalda Tuska: program „Cela Plus” dla przeciwników politycznych. W zasadzie to nie zaskakuje. Tusk cały czas pracuje, by język polityki zmienić na język wojny domowej.

Idziemy nr 10/2023

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Publicysta, historyk, przez wiele lat czynny polityk; był m.in. marszałkiem Sejmu w latach 2005-2007, przewodniczącym KRRiTV, posłem do Parlamentu Europejskiego.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 maja

Czwartek, VII Tydzień zwykły
Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Chrystus, chociaż był Synem,
nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 19, 25-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter