11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po łapach

Ocena: 5
1711

„Nauczyciel uderzył w twarz ucznia” – grzmiały nagłówki gazet w ostatnich dniach. I dalej wypowiedzi uczniów przyznających, że swoim zachowaniem sobie nagrabił. Przypomniała mi się moja podstawówka, w której wychowawczyni dyscyplinowała po łapach za zgniłą kanapę w tornistrze, brud za paznokciami czy brak zeszytu. I nikt nie pisnął. Nie twierdzę absolutnie, że dzięki razom wymierzanym ogromną drewnianą linijką cała nasza klasa wyrosła na porządnych ludzi, jakich to argumentów używają zwolennicy klapsów. Ale uważam, że sytuacja, w której uczniowie nie boją się niczego ani nikogo, jest bardziej zgubna niż klaps.

W pracy z dziećmi i młodzieżą nauczyciel musi mieć stalowe nerwy. Pamiętam jeszcze wybryki za „swoich” czasów, za które klasa była dotkliwie karana. W zestawieniu w niektórymi zrachowaniami współczesnych uczniów były ledwie niewinnymi psikusami.  Dziś już nie można upomnieć niegrzecznego dziecka na apelu, bo to piętnowanie, dyskryminacja,  łamanie RODO i Bóg wie, co jeszcze. A wszystko sprowadza się do braku reakcji.

Nie reagujemy dostatecznie, gdy: młodzież przeklina, pije alkohol, pali papierosy, zachowuje się głośno. Granice ich swobody coraz to się przesuwają. Rodzice o takich zrachowaniach nie wiedzą, albo je bagatelizują, nie mając czasu się nimi zająć, albo wypierają.

Nie są mi znane żadne fakty na temat reakcji rodziców uderzonego chłopaka, ale potrafię sobie wyobrazić tak dobrze znaną formułę: „W domu syn jest grzeczny, to wy sobie z nim nie radzicie”. Takie słowa usłyszeli rodzice sześciolatków  w warszawskiej podstawówce od rodziców braci, używających niewybrednych sformułowań nie tylko wobec rówieśników, ale i nauczycieli. Kiedy pani upadł długopis, figlarz „podał” go jej, kopiąc go w jej stronę z mięsistym komentarzem. „To zły wpływ kolegów” – skwitowali rodzice i nie dali synków ruszyć.

Inny przykład: z klasy odchodzi na raz ośmioro uczniów. Rodzice mieli dość dwuletnich przepychanek z dyrektorem i rodzicami ucznia, który swoim zachowaniem nie tylko rozwalał każdą lekcję, ale też zagrażał bezpieczeństwu reszty dzieci, o demoralizującym wpływie nie wspominając. Dzieci bez żalu opuściły placówkę, tylko dlaczego one, a nie agresor?

Rodzice dwóch najlepszych uczennic z tej klasy podczas rozmowy z dyrektorem o planie naprawczym usłyszeli: „A myśleli państwo o zmianie szkoły?”. No to zmienili. Ale zdążyli jeszcze doprowadzić do spotkania rodziców tej klasy i dyrektora szkoły z burmistrzem. Ten ostatni zapewniał, że szkoła wywiązuje się ze swoich obowiązków jako placówka publiczna, a jeśli rodzicom tego mało, powinni poszukać miejsca w prywatnej.

Jedne, co burmistrz miał do powiedzenia, to że przy 25 osobach w klasie szkoła się samofinansuje – pokazując zresztą, co dla niego w pracy szkoły jest najważniejsze. I trudno mu było przyjąć, że 25 minus osiem to 17, więc po „exodusie” to samofinansowanie to raczej pobożne życzenie.

Głos zabrała także osoba delegowana z przypisanej szkole placówki psychologiczno-pedagogicznej, prowadzącej kilkoro uczniów poszkodowanych przez chłopca. Rodzice twierdzą, że z ich synem wszystko dobrze, sami sobie także nie mają nic do zarzucenia. Pozostają głusi na sugestie poradni, by poddali się terapii. Syn był diagnozowany – nie dolega mu żadne zaburzenie, to kwestia dyscypliny. Czy raczej jej braku: zarówno w domu, jak i w szkole.

Obrazek z jeszcze innej szkoły: bity i źle traktowany przez grupę innych uczniów chłopiec się poddał i poprosił rodziców o zabranie go stamtąd. I znów – odeszła ofiara,  nie agresor. Agresor ma prawa. Jego personaliów nie wolno zdradzić podczas zebrania z rodzicami, by go chronić. I tak wszyscy biorą udział w teatrzyku pt. „Wiemy, ale nie powiemy”.

I kto tu powinien dostać po łapach?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -