15 stycznia
piątek
Pawła, Arnolda, Izydora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Oaza, ja i Duch Święty

Ocena: 4.76249
1011

Wśród moich znajomych jest wielu dawnych oazowiczów, którzy będąc nastolatkami uczęszczali na spotkania Ruchu Światło-Życie. Wszyscy stoją mocno przy Bogu, większość jest zaangażowana w różne inicjatywy kościelne.

Jestem przekonana, że formacja w grupie modlitewnej to najlepsza droga dla naszej młodzieży. Czy to będzie Oaza, czy Odnowa w Duchu Świętym czy inna grupa przykościelna, to z pewnością odegra w życiu każdego młodego człowieka wielką rolę, a co najważniejsze wspólnymi siłami - wraz z rodzicami - będzie budować fundament, którym jest życie z Bogiem.

Wraz z mężem należymy do Kościoła Domowego – „gałęzi rodzinnej” Ruchu Światło-Życie, której założycielem był ks. Franciszek Blachnicki. Jestem pod wielkim wrażeniem formacji jaką ten wspaniały kapłan zaproponował, zarówno dla młodzieży, jak i małżonków. Jednym z głównych kluczy do wzrostu w  wierze, pracy nad sobą i miłości małżeńskiej są zobowiązania, które każdego dnia staramy się wypełniać. Należą do nich m.in. modlitwa osobista, małżeńska, rodzinna, dialog małżeński, namiot spotkania, czytanie Słowa Bożego i rekolekcje. To jest właśnie ta kotwica, dzięki której nie dryfujemy po bezkresach życia, ale trzymamy się mocno Boga.

Jednakże początki mojej przygody z oazą nie wskazywały, że kiedykolwiek wstąpię na drogę formacji tej właśnie wspólnoty Kościoła. Mając bodajże 15 lat, wraz z dwiema koleżankami postanowiłyśmy wyjechać na rekolekcje oazowe do Mszany Górnej. Moja znajoma uczęszczała na spotkania Ruchu Światło Życie przy parafii św. Kazimierza na ul. Chełmskiej, dzięki czemu zapisanie naszej trójki nie stanowiło żadnego problemu.

Problemy jednak zaczęły się później …  Kiedy przyjechałyśmy na miejsce – mi i moim koleżankom wcale w głowie nie było uczęszczanie na zajęcia zaproponowane przez księży i animatorów. Muszę niestety się przyznać, że bardzo rozrabiałyśmy. Wychodziłyśmy samowolnie na spacery. Podczas jednej z takich przechadzek spotkałyśmy nawet naszą grupę do której na początku rekolekcji zostałyśmy przydzielone. Jednym słowem robiłyśmy, co chciałyśmy, nie traktując tego wyjazdu jako rekolekcji, tylko przygodę wakacyjną w tle z pięknym górskim krajobrazem.

Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że animatorzy mieli do nas dużo cierpliwości. Jednak po trzech, czterech dniach miarka się przebrała i podjęto decyzję o naszym powrocie do domu (rekolekcje trwały 2 tygodnie). Nie ukrywam, że w tamtym czasie było mi przykro z tego powodu. Można by rzec, że wręcz zraziłam się do oazy. Postanowiłam nie mieć z nią nic wspólnego. Grupy modlitewne odbierałam jako bardzo nudne zgromadzenia do których z pewnością nie chciałam przynależeć ...

Minęło kilka lat … Pewnego dnia mama poprosiła mnie, abym zrobiła dla niej coś bardzo ważnego, a mianowicie przyszła na pierwsze spotkanie Rekolekcji Ewangelizacyjnych Odnowy (REO) w parafii św. Michała Archanioła przy ul. Puławskiej. Zgodziłam się. Byłam wtedy już studentką trzeciego, albo czwartego roku, bardzo pochłoniętą życiem towarzyskim. Moja wiara była dość niestabilna. Chciałam być przy Bogu, ale w konfrontacji z otaczającym mnie światem dokonywałam złych wyborów i coraz bardziej oddalałam się od Tego, który jest dawcą życia.

Rekolekcje REO okazały się być dla mnie przełomowym momentem. Pierwszy raz doświadczyłam żywego Boga, który Jest w stanie zmienić każdą biedę duchową w przepiękną przygodę z Duchem Świętym, nadać sens naszej egzystencji i wypełnić serce pokojem Bożym. Pisałam o tym w jednych z moich pierwszych komentarzy >> Duch Święty daje pokój.

Na nowo odkryłam piękno wspólnoty Kościoła, Ducha Świętego i drogę formacji.

W grupie Odnowy w Duchu Świętym przy parafii św. Michała Archanioła spotkałam wielu wspaniałych ludzi z którymi angażowaliśmy się w przeróżne dzieła ewangelizacyjne. Większość z nich do dziś bierze czynny udział w życiu Kościoła, tak jak np. Maciek Bodasiński, organizator „Różańca do Granic”.

Kiedy wyszłam za mąż, szukaliśmy z mężem solidnej formacji dla małżonków i w ten sposób wróciłam do oazy, czyli „gałęzi rodzinnej” Ruchu Światło-Życie, którym jest Kościół Domowy!

Pan Bóg ma poczucie humoru!

Jestem przekonana, że nie udałoby mi się odkryć Boga i opowiedzieć za Nim tak radykalnie, gdyby nie modlitwy bliskich mi osób, przede wszystkim mamy, która od niepamiętnych lat modli się za mnie na Różańcu – więcej szczegółów w felietonie Tajemnica i moc Różańca.

Nic samo się nie zadzieje, do nawrócenia potrzebna jest łaska i nasza modlitwa. Może też moi animatorzy z rekolekcji w Mszanie Górnej zanosili do Boga prośby, aby z tych biednych owieczek, które muszą odesłać  do domu Pan Bóg mógł wskrzesić ludzi wiary.

W tym miejscu, chcę wszystkich zachęcić do modlitwy za naszych bliskich. Siejmy, nawet jeżeli nie widzimy owoców. Moje życie jest najlepszym dowodem na to, że nie można się poddawać w walce o dusze tych, których kochamy i wszystkich, których Bóg stawia na naszej drodze.

Bóg wysłuchuje nas, współpracuje z nami dla naszego dobra. Powiedział przecież: „Proście, a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie” (Mt 7, 7-11).

Bądźmy wytrwali w modlitwie! Tego życzę nam wszystkim w Nowym Roku 2021 - szczególnym czasie łaski, bo jest to Rok Świętego Józefa i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego!

Czytaj także:

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 stycznia

Piątek, I Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze
i idź do swego domu!

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 4,1-5.11; Ps 78,3-4c.6-8; Mk 2,1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter