21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kluczowe pytania

Ocena: 0
1778

Kiedyś, w przyszłości, rok 2015 będzie postrzegany jako rok politycznego blitzkriegu opozycji. Jeszcze wiosną reelekcja Bronisława Komorowskiego wydawała się pewna, sztab Andrzeja Dudy marzył o drugiej turze, a Prawo i Sprawiedliwość mogło myśleć co najwyżej o jakimś słabym rządzie w koalicji z PSL albo z pojedynczymi posłami PO. Radykalna przebudowa państwa wydawała się wielu projektem nierealnym, bo nawet gdyby uchwalono dobre ustawy, to i tak zawetowałby je hamulcowy prezydent.

Dziś PiS ma pełnię władzy politycznej: prezydenta, większość w Sejmie, za chwilę będzie miało premiera. Zapewne zmieni się również sytuacja w samorządach: albo czekają nas nowe wybory do sejmików (poprzednie były, jak pamiętamy, „podfałszowane”) albo PSL zmieni koalicjanta w kilku województwach. Dysponując pełnią władzy politycznej, obóz Kaczyńskiego może relatywnie łatwo zrównoważyć sytuację w mediach i zacząć panować nad służbami specjalnymi. Z kolei wielki biznes raczej nie zaryzykuje konfrontacji z tak potężnym przeciwnikiem.

Zwycięstwo jest tak wielkie, że zaskoczyło nie tylko przeciwników władzy, ale i w jakimś stopniu samą prawicę. Wcześniej przemyślane scenariusze nie na wiele się przydadzą. W tych dniach, zanim powołany zostanie nowy rząd, przywódcy obozu muszą więc odpowiedzieć sobie na kluczowe pytania. Na przykład ile opiekuńczego państwa i realizacji obietnic wyborczych, a ile wolnorynkowego impulsu, również pośrednio obiecywanego? Ile radykalnej zmiany – także personalnej – a ile kontynuacji? Ile bezkompromisowości, a ile kompromisu? Ile łagodności, a ile surowości? W sumie: budować nową IV RP czy też jedynie poprawiać III RP?

Dysponując pełnią władzy politycznej, 
obóz Kaczyńskiego może zrównoważyć 
sytuację w mediach i zacząć panować 
nad służbami specjalnymi

To nie są łatwe pytania. Bo prawdą jest, że najłatwiej przeprowadzać głębokie zmiany na początku, gdy werdykt wyborczy jest powszechnie uznawany, a pokonany przeciwnik polityczny leczy rany. Ale z drugiej strony, zbytnia gwałtowność może załamać falę poparcia, może dać ożywczy wiatr tym, którzy znaleźli się w opozycji. No i każda zmiana to naruszenie czyichś interesów. Tylko ludzie niedoświadczeni mogą więc zalecać rządzącym nieprzemyślaną brawurę z nadzieją, że „jakoś to będzie”. Groziłoby to powtórzeniem błędów z lat 2005-2007, gdy rząd PiS poległ w zderzeniu ze zbyt licznymi konfliktami, z których przynajmniej części można było uniknąć. No i warto pamiętać, że choć zwycięstwo jest przekonujące, to jednak stanowi wynik również sporej dawki szczęścia (rozbicie głosów obozu władzy na PO i Nowoczesną, wynik lewicy poniżej progu, ale dobry). Społeczeństwo nadal jest podzielone.

Po emocjonującej kampanii mamy więc okres politycznego „przestoju”. Skończyły się wiece i przemówienia, zaczęły kuluarowe i gabinetowe targi oraz negocjacje. Ich celem jest zbudowanie takiej konstrukcji, która z jednej strony zapewni wewnętrzną równowagę i żadna z grup czy ważniejszych postaci nie poczuje się zlekceważona lub pominięta, a z drugiej zagwarantuje przywódcy możliwie dużą, stabilną władzę. Stąd wyraźne osłabianie pozycji Beaty Szydło, m.in. poprzez sugestie, że premierem mógłby zostać jakiś inny polityk. Stąd otwarte już głoszenie tez, że nowy rząd „nie będzie autorski”, co jest jasnym sygnałem, że listę ministrów ułoży Jarosław Kaczyński. Stąd dywagacje, czy jednak nie powierzyć MON Antoniemu Macierewiczowi, a nie Jarosławowi Gowinowi, co w kampanii obiecywała Beata Szydło.

Nie można się na te wewnętrzne przetasowania obrażać, bo życie polityczne nie ustaje nigdy. Ani po wielkiej klęsce, ani po wielkim tryumfie. Nowa konstrukcja musi być więc dobrze przemyślana. Musi uwzględniać wyzwania, których dziś nie widzimy. Także związane z faktem, że ludzie zajmujący wysokie stanowiska dość łatwo zapominają, po co do władzy przyszli. Bo owszem, „redystrybucja prestiżu” związana z patriotyczną symboliką PiS to rzecz ważna, ale ona nie zastąpi nam realnej polityki prorodzinnej czy też powstrzymania emigracji. To są sprawy, od których zależy wręcz samo przetrwanie narodu. A jednocześnie sprawy, których nie rozwiąże się żadną ustawą. Tu pomóc może tylko remont generalny państwa. A jednocześnie taki remont, przeciwko któremu mieszkańcy się nie zbuntują.

Jacek Karnowski
Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika
wSieci
Idziemy nr 45 (528), 8 listopada 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter