21 sierpnia
poniedziałek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Futrzane dzieci

Ocena: 5
291

„Oto synowie są darem Pana, a owoc łona nagrodą” (Ps 127, 3). Zdaje się, że słowa psalmisty odeszły już do lamusa, kiedy rozejrzymy się wokół nas, zwłaszcza spędzając urlop w zachodniej Europie. Dzieci bawiące się beztrosko w parku to już prawdziwa rzadkość. Natomiast psy wożone w wózkach spacerówkach to z kolei standard, na przykład w USA czy Kanadzie. U nas zresztą takie obrazki też zdarzają się coraz częściej, zwłaszcza w dużych miastach: piesek przykryty kocykiem, upchnięty w spacerówce osłoniętej siatką, żeby nie mógł wyskoczyć i pobiec na zieloną trawkę. Sprowadzanie zwierząt do roli dzieci jest ogromną szkodą dla społeczeństwa, a i pewnie żadną przyjemnością dla samych czworonogów. Niestety, polityka antyrodzinna jest obecnie tak silna, że pokolenie współczesnych trzydziestolatków decyduje się prędzej na posiadanie psa lub kota niż dziecka. Oczywiście z wygody. Rodzina jest bowiem przedstawiana albo jako siedlisko wszelkich patologii, albo jako narzucone przez społeczne konwenanse jarzmo, które jawi się niczym pasmo ciągłych wyrzeczeń.

Statystyki podają, że trzy czwarte amerykańskich trzydziestolatków ma psy, które traktują jak swoje potomstwo. Tym samym zastępują oni więź małżeńską i rodzicielską opieką nad czworonogiem. Dlatego ukuto specjalne wyrażenia na określenie tejże więzi: posiadaczy psów czy kotów nazywa się w Stanach „psią/kocią mamą” lub „psim/kocim tatą”, ponieważ określenie „właściciel” uwłacza godności zwierzęcia. Na włochatego pupila mówi się zaś „futrzane dziecko” (fur baby). Takie oto „futrzane dziecko” uczęszcza do szkoły, do lekarza, do fryzjera, na spotkania towarzyskie i ma własne ubezpieczenie. Trend ten jest bardzo na rękę budowniczym nowego, bezdzietnego społeczeństwa, którzy zresztą skutecznie go podsycają.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 33 (619), 13 sierpnia 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 23 sierpnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły