25 czerwca
piątek
Lucji, Wilhelma, Doroty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Franciszek a związki homoseksualne

Ocena: 3.9
1517

Przez świat przewaliła się wieść, że Franciszek poparł cywilne związki homoseksualne. Chodzi o wypowiedź papieża, którą znajdujemy w dokumentalnym filmie „Franciszek”, nakręconym przez urodzonego w Rosji izraelsko-amerykańskiego reżysera Evgeny Afineevsky’ego.

Na filmie widzimy papieża, który w języku hiszpańskim wypowiada następujące słowa: „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie. Są dziećmi Bożymi i mają prawo do rodziny. Nie można nikogo wykluczyć z rodziny i w ten sposób go unieszczęśliwiać. To, co musimy zrobić, to stworzyć prawo o związkach cywilnych [hiszp. convivencia civil]. Mają prawo być prawnie chronieni”. Ta wypowiedź została zmontowana z większej całości, ale nie ma powodów uważać, że montaż był manipulacją. Gdyby tak było, doczekalibyśmy się zapewne jakiegoś dementi ze strony rzecznika Stolicy Apostolskiej.

Znany propagator tzw. praw osób LGBT, jezuita James Martin, doradca watykańskiego sekretariatu do spraw komunikacji, którego Franciszek przyjął rok temu na prywatnej audiencji, stwierdził z zadowoleniem, że papieska wypowiedź to „duży krok naprzód we wsparciu osób LGBT ze strony Kościoła”. Kard. Müller ocenia słowa papieża zdecydowanie inaczej i zauważa, że „spowodowały one zamieszanie w katolickiej doktrynie”. Ponadto niemiecki hierarcha podkreśla, że „doktryna Kościoła opiera się na słowie Boga, słowie Jezusa. To słowo więcej waży niż prywatna opinia papieża”. Kardynał nie lekceważy słów papieża, ale daje do zrozumienia, że wypowiedź w telewizyjnym wywiadzie, w dodatku wyjęta i zmontowana z większej całości, nie może być traktowana jako nowa wykładnia Magisterium Kościoła.

Dopiero co mianowany (w miejsce kard. Becciu) prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, bp Marcello Semeraro, tłumaczy sprawę tak: „Franciszek mówi po prostu, że jeśli dwie osoby, także tej samej płci, decydują się na współżycie w formie stałego pożycia, mają prawo do tego, aby ich wybory były chronione. Ale w ten sposób nie otwiera w żaden sposób drogi do małżeństw homoseksualnych, wiedząc dobrze, że nie może być pomieszania między rodziną chcianą przez Boga, czyli związkiem mężczyzny i kobiety, otwartym na prokreację, a każdym innym typem związku”. Problem w tym, że – mimo deklarowanych intencji – uznanie związków homoseksualnych nie za sprawę prywatną, ale za społeczne dobro, które domaga się ochrony państwa, ma swoje daleko idące konsekwencje. Wchodzimy tu w mechanizm znikającego horyzontu, czyli coraz to nowych żądań w imię wymyślanych dowolnie praw człowieka.

Rezerwowanie słowa „małżeństwo” dla związku mężczyzny i kobiety niewiele da, jeśli w praktyce związki homoseksualne będą miały takie same prawa jak związki małżeńskie i będą mogły nie tylko adoptować dzieci, ale produkować je sobie za pomocą sztucznego zapłodnienia i wynajmowanych surogatek. W niedalekiej przyszłości pojawią się zapewne postulaty, że państwo powinno chronić także inne związki, np. trójkąty osób niebinarnych itp. To nie żart! Uznanie związków innych niż między mężczyzną a kobietą za dobro, którego mamy bronić prawnie, a nie za sprawę prywatną to równia pochyła. Jeśli raz uznamy, że państwo ma legalizować rozumienie osobistego szczęścia osób nieheteronormatywnych, to nie znajdziemy potem powodu, by się w jakimś punkcie zatrzymać.

Dlatego Kongregacja Nauki Wiary opublikowała w 2003 r. „Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi”. To dokument zakorzeniony w Biblii, tradycji Kościoła, filozofii prawa, a także odwołujący się do zdrowego rozsądku. W jego zakończeniu czytamy: „Kościół naucza, że szacunek dla osób homoseksualnych nie może w żadnym wypadku prowadzić do aprobowania zachowania homoseksualnego albo do zalegalizowania związków homoseksualnych. […] Prawne uznanie związków homoseksualnych albo zrównanie ich z małżeństwem oznaczałoby nie tylko aprobatę zachowania wewnętrznie nieuporządkowanego i w konsekwencji uczynienie go modelem dla aktualnego społeczeństwa, ale też zagubienie podstawowych wartości, należących do wspólnego dziedzictwa ludzkości. Kościół nie może nie bronić tych wartości ze względu na dobro ludzi i całej społeczności”.

Idziemy nr 44 (784), 01 listopada 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 czerwca

Piątek, XII Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Chcę, bądź oczyszczony!
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 8,1-4
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter