4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy zmieniać ordynację wyborczą?

Ocena: 4.45
646

Zaproponowane przez obóz rządzący zmiany w kodeksie wyborczym mogą przynieść poważne korekty na mapie politycznej naszego kraju. Mają przede wszystkim profrekwencyjny charakter. Najważniejszą będzie wprowadzenie możliwości utworzenia obwodowych komisji wyborczych w miejscowościach liczących co najmniej 200 mieszkańców. Do tej pory próg wynosił 500 mieszkańców. Liczba komisji, obecnie oscylująca wokół 27 tys., wzrośnie więc o ok. 6 tys. Gminy będą zobowiązane do zapewnienia transportu do lokali wyborczych tam, gdzie nie ma transportu publicznego. Zmieni się sposób liczenia głosów: nie będzie można ich rozdzielać na kupki, które liczą pojedyncze osoby. Teraz każdą kartę do głosowania będzie musiała obejrzeć i ocenić cała komisja, tak jak to jest w systemie anglosaskim.

Władze PiS długo krążyły wokół pytania, czy należy zmienić ordynację wyborczą. Propozycji było kilka, a najpoważniejsza zakładała podział kraju na 100 okręgów wyborczych, w miejsce obecnych 43. Oznaczałoby to, że z każdego okręgu wybieralibyśmy najwyżej kilku posłów. Skutkiem byłoby podwyższenie nieformalnego progu wyborczego do kilkunastu, może nawet 20 proc. Propozycji tej jednak nie chciał zaakceptować prezydent Andrzej Duda. Nie poparłyby jej także mniejsze ugrupowania, w tym Solidarna Polska, dla której oznaczałoby to zdanie się na łaskę i niełaskę silniejszego koalicjanta. Nie mogłaby grozić, że w razie braku porozumienia z PiS pójdzie do wyborów samodzielnie albo na przykład z Konfederacją. Projekt nowej ordynacji utknął więc w martwym punkcie.

Majstrowanie przy ordynacji w roku wyborczym byłoby także przedstawiane w Polsce i za granicą jako działanie typowe dla reżimów niedemokratycznych, autorytarnych, i mogłoby posłużyć za pretekst do kwestionowania legalności wyborów. Wreszcie, każde narzędzie polityczne może okazać się obosieczne, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma jasności, czy opozycja ruszy do boju razem, czy też w ramach kilku list. Należy także pamiętać, że obecna ordynacja, której główną zasadą jest metoda D’Hondta, daje sporą premię zwycięzcy. W 2015 r. PiS wywalczyło większość w parlamencie, zdobywając zaledwie 37,58 proc. głosów – mniej więcej tyle, ile potrzebują brytyjscy konserwatyści w systemie okręgów jednomandatowych. Oczywiście, wszystko zależy do tego, jak wypadną poszczególne partie, ile głosów zmarnują komitety, które nie przekroczą progów wyborczych. Najczęściej zakłada się, że pewną większość parlamentarną daje wynik zbliżony do 43 proc. Tyle PiS zdobyło w 2019 r. (43,59 proc.). Dziś wyniki tej partii są jednak wyraźnie niższe.

Czy zmiany w kodeksie wyborczym, zwłaszcza ułatwienie głosowania mieszkańcom wiosek, okażą się kluczem do trzeciej kadencji? Przecież PiS wprowadza takie zmiany, które partii rządzącej mają zapewnić istotną korzyść polityczną. Tak też myśli opozycja, która z propozycji nie jest zadowolona. Platforma, Lewica i PSL są jednak w trudnej sytuacji: nie mogą otwarcie wystąpić przeciwko zwiększeniu liczby lokali wyborczych, bo oznaczałoby to protekcjonalne podejście do polskiej prowincji, z czym zwłaszcza Platforma i tak ma już duży problem. Politycy opozycji unikają więc otwartej krytyki działań zwiększających frekwencję, za to podnoszą poboczne problemy, przewidując na przykład znaczące wydłużenie procesu liczenia głosów. Z pewnością warto wsłuchiwać się w każdy głos, zmiany w tak ważnym akcie prawnym powinny być dopracowane. To sfera wyjątkowo drażliwa, która w razie kłopotów może przynieść potężne straty naszej demokracji. Z drugiej jednak strony należy też postawić pytanie: dlaczego dopiero teraz ktoś zwrócił uwagę na tak rażącą dysproporcję w dostępie do głosowania? W mieście wizyta w lokalu wyborczym to najwyżej kilkusetmetrowy spacerek. Na wsi często to kilkukilometrowa wyprawa.

Warto tę wrażliwość rozszerzyć na inne obszary, szukając sposobów na wyrównanie poziomu życia i dostępu do różnego rodzaju usług na wsi i w miastach. O przyszłości naszego kraju rozstrzygnie także to, czy zdołamy zatrzymać mieszkańców wsi i miasteczek w miejscach, w których żyją obecnie. Polska, w której będzie kilka wielkich aglomeracji, a reszta będzie pustynią bądź zapleczem rekreacyjnym, stanie się krajem słabszym, uboższym pod każdym względem. W tym ujęciu zwiększanie znaczenia prowincji – a do tego prowadzi nowy kodeks wyborczy – to krok w dobrym kierunku.

Idziemy nr 03/2023

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter