10 grudnia
wtorek
Julii, Danieli, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas konkretów

Ocena: 4.55
944

Gwarancją bezpieczeństwa naszych szkół musi być prawo. Piszę: musi, a nie powinno – bo to prawo już jest. Można pomstować na III Rzeczpospolitą, i oczywiście niepodległa Polska ma swoje porażki. Wolność jest również zadana, i nieraz tego zadania nie zrealizowaliśmy należycie. Ale nie ulega kwestii, że wolna Polska ma również swoje osiągnięcia. Do nich należą zasady chroniące wychowawcze prawa rodziny w konstytucji czy wychowanie w ogóle – w ustawie edukacyjnej.

Prawo oświatowe zobowiązuje szkolnictwo do „respektowania chrześcijańskiego systemu wartości” i „przygotowywania” młodzieży do „wypełniania obowiązków rodzinnych”. Żaden „pluralizm” nie uchyla ani nie może zrelatywizować tych zasad. W jego ramach można tolerować ich kontestacje, ale po pierwsze – nie na terenie szkół i instytucji publicznych w ogóle, po drugie – tolerować, a nie aprobować, i po trzecie – można, a nie trzeba, bo władza ma również obowiązek ochrony moralności publicznej.

I o tym właśnie, w przeddzień takich imprez jak tęczowe piątki czy marsz bezwstydu, powinny przypominać publicznie władze. Na przykład w orędziu telewizyjnym premiera lub w dobrze (medialnie) przygotowanym wystąpieniu ministra edukacji. Nie wolno się wstydzić swoich zasad. Należy być świadomym, jakie reakcje można wywołać, ale również – co się dzieje, jakie zmiany dokonują się niezauważalnie, gdy prawo pozostaje na papierze.

Po to, by takie wypełnianie autorytatywnych funkcji państwa nie nakładało się na konflikty polityczne, nie należy ich właśnie mnożyć. Rozsądni powiedzą: nie wszystko naraz, z czegoś trzeba zrezygnować. No właśnie, trzeba, i na pewno nie z obrony praw rodziny.

Żeby skutecznie wykonywać prawo, należy dysponować należytym autorytetem. Należy go używać, ale również należy go wzmacniać i chronić. Władza zbyt skuteczna w stawianiu na swoim, w nieustających potyczkach z opozycją, niepotrafiąca ustąpić wobec racji czy w imię pokoju społecznego – nigdy nie będzie władzą silną, która dlatego ma prawo domagać się szacunku dla sprawiedliwości i prawa, że przede wszystkim sama jest im posłuszna.

Okazji do zajmowania takiego stanowiska nie zabraknie. Konfederacja zapowiedziała, że w wypadku wygaśnięcia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o potwierdzenie prawa niepełnosprawnych dzieci do urodzenia złoży go ponownie, w tym samym brzemieniu, co przygotowany przez posłów PiS. To deklaracja intencji, bo do tego, żeby taki wniosek złożyć, potrzeba podpisów 50 posłów. Ale Konfederacja może taki wniosek zainicjować. Może wysłać sygnatariuszom dotychczasowego wniosku swoje podpisy i poprosić, żeby dołączyli własne. I może komentować na bieżąco procedowanie tej sprawy albo jej zaniechanie.

Dla PiS ta sytuacja to nie tylko problem, ale również szansa. Szansa na to, by przemyślawszy nową sytuację społeczną, zaproponować konkretną, uzgodnioną z opinią chrześcijańską agendę spraw wzmacniających ustrojowe gwarancje prawa do życia i praw rodziny. To jedyne sensowne wyjście dla władzy, więc czas skończyć z polityką uników i manewrów.

 

Idziemy nr 45 (734), 10 listopada 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
lub wspomnienie św. Leokadii, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -