22 kwietnia
czwartek
Kai, Leonii, Sotera
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Uwierz Jego słowu

Ocena: 4.6
852

Jezus nie zadziałał tak, jak się tego spodziewał urzędnik z Kafarnaum. A jednak spełnił jego prośbę.

fot. pixabay.com

Jak wiele możemy się nauczyć z biblijnych historii! Czytam właśnie Ewangelię Jana, a tam opis spotkań różnych ludzi z Panem Jezusem. Tak na marginesie, to musiało być niesamowite, że mogli Go poznać osobiście – rozmawiać, jeść, śmiać się z Nim itd. Ale to też jest wyjątkowe, że choć my dziś, póki co, nie widzimy Jezusa twarzą w twarz, możemy mieć z Nim relację np. poprzez modlitwę i właśnie czytanie Bożego Słowa.

Jedna z historii, która poruszyła mnie do głębi, opisana jest w czwartym rozdziale. Pewien urzędnik królewski w Galilei ma śmiertelnie chorego syna. „Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający” (J 4, 47). Z nadzieją na uzdrowienie dziecka odbywa więc pieszo dość długą podróż z Kafarnaum do Kany Galilejskiej, gdzie przebywa Jezus.

Prosi, by Jezus przyszedł do nich: „Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko»” (J 4, 49). Wierzy w możliwości Jezusa, ale ma też konkretne wyobrażenie, że aby nastąpił cud – On powinien przyjść do ich domu. Jezus przejmuje się tą sytuacją, ale odpowiada zupełnie inaczej, niż ten człowiek oczekuje: „Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje” (J 4, 50a). Wbrew oczekiwaniom królewskiego urzędnika Jezus nie idzie z nim, ale z autorytetem mówi, że jego syn będzie żył i żeby wrócił do domu.

Jaka jest reakcja tego mężczyzny? „Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem” (J 4, 50b). Niesamowite! Nie widzi tego jeszcze, nie wie, co tam się dzieje, ale wierzy słowu Jezusa. W tamtych czasach nie było telefonów ani wideokonferencji, nie miał więc możliwości szybkiego sprawdzenia, jaki jest stan jego syna. Dotarł do domu dopiero kolejnego dnia, więc jeszcze przez całą noc niczego nie mógł być pewien, a jednak uwierzył słowu Pana Jezusa.

Jaki był ostateczny efekt? „A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje” (J 4, 51). Co więcej, dowiedział się, że dziecko wyzdrowiało dokładnie w momencie, gdy Jezus wypowiedział słowo. Ten cud także doprowadził całą rodzinę do wiary.

Pomyślałam sobie, że ten urzędnik miał konkretne oczekiwania. Tak, Jezus zwrócił na niego uwagę, ale wcale nie przyjął jego zaproszenia, by poszedł z nim. Nie zadziałał tak, jak tamten się spodziewał. A jednak spełnił jego prośbę – uzdrowił jego syna.

Jaką Ty przyjmujesz postawę, gdy się modlisz, a odpowiedź nie jest taka, jakiej oczekujesz? Czy wierzysz w Boże Słowo, w Jego obietnice, które Ci zostawił w Piśmie Świętym? Czy może, skoro „nie fatyguje się do Ciebie osobiście”, poddajesz się? A może jednak, pomimo braku oczekiwanej odpowiedzi, Bóg już działa?

Warto zbadać serce i nastawić je na wiarę!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 kwietnia

Czwartek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
«Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 44-51
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter