28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katecheza za cenę życia

Ocena: 0
562

Był człowiekiem zwykłym i niezwykłym jednocześnie. Nie ukończył studiów teologicznych, ale uczył dzieci katechizmu i przygotowywał do sakramentów. Właśnie za tę misję bł. Franciszek Stryjas oddał życie.

fot. ks. Sebastian Kąkol

Trwała wojna. Proboszcza z Chełmc (niedaleko Kalisza) ks. Michała Koźbiala i wikariusza ks. Henryka Fiwka wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau, zamknięto też pobliskie kościoły w Godzieszach i Opatówku. Wśród mieszkańców rósł pesymizm, a skoro zabrakło szafarzy sakramentów, zamierało też życie religijne. Właśnie wtedy Franciszek Stryjas podjął decyzję, by w konspiracji uczyć dzieci katechizmu.

 


WIERZBA KONFESJONAŁEM

– Było to w miejscowości Takomyśle, w której mieszkali moi dziadkowie. Pamiętam, że przed ich domem stała kapliczka poświęcona Matce Bożej. Niemcy w swoim zacietrzewieniu rozbili ją, a obraz Matki Bożej rzucili do dołu, który powstał na skutek wybierania torfu. Byłam jeszcze małą dziewczynką. Moi rodzice wysłali mnie do dziadków, żebym przyniosła porzucony obraz z kapliczki. Idąc z obrazem, zauważyłam, że na powalonym drzewie siedzi grupka dzieci, które po cichu odmawiają różaniec. Zatrzymałam się i przysiadłam się do nich – o pierwszym spotkaniu z Franciszkiem Stryjasem opowiada Emilia Piechota, która później również przygotowywała się do pierwszej Komunii świętej pod jego okiem, a potem była świadkiem i sekretarzem w procesie beatyfikacyjnym. Jak podkreśla, głęboko zapadł jej w pamięć moment, gdy po modlitwie Franciszek Stryjas opowiadał dzieciom o obronie Jasnej Góry i o Matce Bożej. – Wszyscy słuchaliśmy z zapartym tchem. Tak poznałam przyszłego błogosławionego – wspomina pani Emilia.

Katecheza odbywała się w konspiracji, dlatego jeden z uczniów zawsze trzymał wartę, na wypadek przejazdu patrolu niemieckich żołnierzy, by w razie potrzeby wszyscy mogli się ukryć. – Dzieci schodziły się nawet z oddalonych wiosek, rozpiętość wieku była bardzo duża. Najpierw Franciszek uczył we własnej chacie, która szybko okazała się za mała, bo chętnych przybywało. Później spotkania odbywały się w umówionych miejscach, w stodołach, w lesie, na łąkach. – Nasze klasy pachniały rumiankiem i koniczyną, jak to pisał jeden z poetów – uśmiecha się Emilia Piechota. – Często w mojej rodzinnej miejscowości Saczyn chodziliśmy pod krzyż, który stał na polu, zatopiony w zieleni. Modliliśmy się wtedy, zwracając się w kierunku kościoła na wzgórzu w Chełmcach. W niektórych miejscowościach, m.in. w Takomyślu, Saczynie czy Iwanowicach, powstały punkty katechetyczne – dodaje.

Pierwszym konfesjonałem dla dzieci była stara rosochata wierzba. To tam Franciszek często siadał, by uczyć dzieci, jak się spowiadać. Uczniowie ogromnie to przeżywali, choć była to jedynie próba przed właściwym sakramentem, jak wspomina Emilia Piechota.

Gdy przygotowanie można było uznać za zakończone, z parafii św. Gotarda w Kaliszu przyjeżdżał ksiądz, który przeprowadzał egzaminy i wyznaczał termin pierwszej Komunii świętej. Wówczas kościół św. Gotarda był jedynym w Kaliszu, gdzie Polacy mogli uczestniczyć w Mszach świętych, natomiast kościół św. Józefa wyznaczony był tylko dla Niemców. Z kolei uroczystość pierwszej Komunii świętej odbywała się zupełnie inaczej niż dziś – często pod osłoną nocy, a dzieci, zanim mogły przyjąć Pana Jezusa do serca, musiały pokonać znaczne odległości i przezwyciężyć strach przed niemieckimi patrolami.

 


OSTATNIE WEZWANIE

Żywą wiarę Franciszek Stryjas wyniósł z domu rodzinnego. Całe dzieciństwo spędził w Popowie, gdzie urodził się 26 stycznia 1882 r., a chrzest przyjął w parafii św. Katarzyny w Iwanowicach, przy tej samej chrzcielnicy, przy której sakrament chrztu otrzymał o. Augustyn Kordecki. Dorastając, pomagał w rodzinnym gospodarstwie, gdzie pracy nie brakowało, dlatego do szkoły uczęszczał krótko. Później uczył się pod okiem rodziców, którzy nie tylko przekazali mu podstawową wiedzę i nauczyli prowadzenia gospodarstwa, ale też zaszczepili głęboką wiarę i miłość do ojczyzny. Około 1901 r. poślubił Józefę Kobyłkę, z którą doczekali się kilkorga dzieci, ale rodzinne szczęście Franciszka przerwała choroba żony. Mimo dziewięciu lat wytrwałej walki o zdrowie i środki finansowe na opiekę lekarską Józefa zmarła w 1930 r. Niedługo później Franciszek postanowił ponownie się ożenić, z wdową Józefą Nosal, a po ślubie przeniósł się do gospodarstwa żony w miejscowości Takomyśle, w parafii Chełmce. Odtąd z parafią związał się już na stałe i tutaj podjął misję ewangelizacyjną, za którą zapłacił najwyższą cenę.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter