21 stycznia
piątek
Agnieszki, Jarosława
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katecheza za cenę życia

Ocena: 0
697

 

Myśl o nauczaniu religii towarzyszyła Franciszkowi już od młodości, był uzdolniony pedagogicznie. Słysząc, że wojna jeszcze długo się nie skończy, wiosną 1942 r. rozpoczął tajne nauczanie religii. W porozumieniu z proboszczem parafii św. Gotarda w Kaliszu przygotowywał dzieci do sakramentu pokuty i pojednania oraz przyjęcia pierwszej Komunii świętej. Dzieci poznawały katechizm, uczyły się przykazań Bożych i przykazań kościelnych, modliły się. Przez prawie trzy lata, narażając własne życie, bł. Franciszek katechizował i przygotował do sakramentów prawie trzysta dzieci.

– Niemcy śledzili działania Franciszka Stryjasa. Kilkakrotnie był przesłuchiwany w Opatówku, ale zawsze wracał i mimo ostrzeżeń ludzi kontynuował nauczanie dzieci. Pewnego razu otrzymał kategoryczne wezwanie, by natychmiast stawić się na posterunek. Był to czas żniw, upalny dzień. To była ostatnia jego droga, która skończyła się śmiercią. Podczas przesłuchania został skatowany przez esesmanów, ale nie wydał żadnego ze swoich uczniów. Później przewieziono go do lochów więziennych przy ul. Łódzkiej w Kaliszu. Tam zmarł. Do rodziny przesłano finezyjno-ironiczny telegram: „Proszę przyjechać po swojego księdza z trumną”, przedstawiany później w procesie beatyfikacyjnym. Brat zmarłego przywiózł jego ciało, które pochowano na cmentarzu w pobliskich Godzieszach, ponieważ na rodzinnym cmentarzu nie wolno było chować Polaków – wyjaśnia Emilia Piechota. O skali cierpienia, którego doznał z rąk niemieckich żołnierzy, mówią wyniki badań przeprowadzonych po ekshumacji, które wykazały m.in. złamania żeber i złamanie kości czaszki.

 


W GRONIE BŁOGOSŁAWIONYCH

Pierwsze kroki, by ocalić pamięć o bł. Franciszku Stryjasie, podjął bp Roman Andrzejewski, który zachęcał jego uczniów do spisywania świadectw. W artykule „Jak pamięć sięga”, który opublikowano w „Ładzie Bożym”, swoje wspomnienia o katechecie męczenniku zawarła również Emilia Piechota. Z czasem powstało obszerniejsze opracowanie, zatytułowane „Gdy wierzba była konfesjonałem”, także jej autorstwa.

– Jest dziś w toku wielka dyskusja nad kształtem obecnej i przyszłej Polski, jest i musi być dyskusja nad kształtem polskiej szkoły. Wiemy, jaka ta polska szkoła była podczas zaborów, a potem pod okupacją hitlerowską. To tu, niedaleko stąd, umęczony został polski patriota i syn Kościoła Franciszek Stryjas za nauczanie dzieci w prywatnych domach pacierza i katechizmu – mówił Jan Paweł II do katechetów, nauczycieli i uczniów we Włocławku w 1991 r. Po papieskiej wizycie poczyniono dalsze kroki ku beatyfikacji, wyznaczono postulatora procesu. Licznie zgłaszali się też dawni uczniowie katechety, którzy opowiadali, jak pod jego opieką przygotowywali się do przyjęcia pierwszej Komunii świętej i kim w ich oczach był sam Franciszek. Ostatecznie Jan Paweł II zaliczył Franciszka Stryjasa w poczet błogosławionych 13 czerwca 1999 r., jako jednego ze 108 męczenników II wojny światowej.

 


KAŻDY JEST ODPOWIEDZIALNY

Dzisiaj pamięć i kult bł. Franciszka Stryjasa są pielęgnowane m.in. w związanych z nim parafiach w Iwanowicach i Chełmcach. Patronuje on również wszystkim katechetom diecezji kaliskiej, choć właściwie jego życiorys powinien być lekturą obowiązkową dla wszystkich uczestników studiów teologiczno-katechetycznych.

Tymczasem ks. Sebastian Kąkol, praprawnuk bł. Franciszka Stryjasa, a obecnie wikariusz w parafii Chełmce, zwraca uwagę, że przyczyną ewangelizacyjnej misji Franciszka stał się brak kapłanów, którzy zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau. Jednak nie tylko katecheci, ale także – a może przede wszystkim – rodzice powinni odkryć w sercu wezwanie, by uczyć dzieci katechizmu i modlitwy w domu. – Jeżeli rodzice nie będą przekazywać wiary dzieciom w domu, nawet najlepszy katecheta świecki w szkole i najlepiej przygotowany ksiądz w kościele niewiele osiągną. Myślę, że nasze polskie społeczeństwo jest w takim punkcie historii, kiedy musimy zacząć budować kulturę chrześcijańską na wzór pozytywistów, poprzez pracę u podstaw – wyjaśnia ks. Kąkol. – Zauważyłem, że dzisiaj dzieci, które wynoszą wiarę z domu, często się tego wstydzą. Trzeba, żebyśmy zaczęli traktować naszą wiarę jako coś, z czego jesteśmy dumni, bo właśnie to robił bł. Franciszek Stryjas. Gdy kościoły były zamknięte ze względu na okupację, dzięki prowadzonej przez niego katechezie dzieci czuły, że wiara jest wciąż czymś ważnym, mimo wszystko. Spójrzmy na dzisiejszy świat, gdzie Kościół jest wyśmiewany i atakowany, musimy podnieść głowę do góry i powiedzieć: jesteśmy dumni z tego, że wierzymy – zaznacza kapłan.

Bł. Franciszek Stryjas, mąż i ojciec, głowa rodziny, który prowadząc gospodarstwo, poświęcił czas na pomoc innym, inspiruje i udowadnia, że nie studia teologiczne są najważniejsze w ewangelizacji, choć znajomość katechizmu jest istotna. Punktem wyjścia jest jednak wiara i zaangażowanie, które rodzi się z poczucia odpowiedzialności za Kościół. Tego poczucia, które podpowiada, że niezależnie od wieku czy stanu cywilnego każdy z nas ma dom w postaci parafii i może kształtować jej życie. – Każdy w Kościele może odnaleźć rolę i miejsce dla siebie, nie tylko w ławce, by wygodnie się rozsiąść i biernie słuchać. Wystarczy nieco się rozejrzeć i… po prostu zacząć działać – zachęca ks. Sebastian Kąkol.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 stycznia

Sobota, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni/ wsp. Najświętszej Maryi Panny w sobotę/ wsp. św. Wincentego, diakona i męczennika/ wsp.  św. Wincentego Pallottiego
Bogu zaufam, nie będę się lękał.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II): Mk 3,20-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter