18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jezus na Litostrotos

Ocena: 5
1259

Głęboko pod fundamentami arabskiej szkoły Umariya, pod ulicą Via Dolorosa, pod klasztorem franciszkanów i w podziemiach klasztoru sióstr syjońskich znajdują się kamienne płyty, którymi wybrukowany był dziedziniec Antonii. Te same, po których chodził Jezus.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Twierdzę Antonia zbudował Herod Wielki w latach 37-35 przed Chr., a zniszczyli ją żydowscy powstańcy w 66 r., wycinając do nogi kwaterującą tam załogę rzymską. Jako symbol okupacji, służyła Rzymianom niespełna sto lat. Przeprowadzone badania wykopaliskowe pozwoliły bliżej zlokalizować twierdzę i przynajmniej częściowo wykreślić jej kształt. Będąca w posiadaniu franciszkanów Kaplica Biczowania, oddana w opiekę polskim zakonnicom, znajduje się na miejscu wewnętrznego dziedzińca koszar wojskowych, u Marka Ewangelisty nazwanego pretorium (Mk 15,16). W bezpośrednim sąsiedztwie stoi kaplica upamiętniająca skazanie Jezusa na śmierć. Kilkadziesiąt kroków dalej w dół Via Dolorosa wchodzi się do podziemi klasztoru sióstr syjońskich.

Miejsce to pozwala stąpać po oryginalnym bruku dziedzińca Antonii, identyfikowanym z Litostrotos u Jana Ewangelisty. W kilku miejscach zachowały się na kamiennych, ciężkich płytach, wycięte ostrym narzędziem wzory, uważane przez archeologów za szachownice do gry w króla. Wszystkie te kółeczka, kwadraty i prostokąty, wyryte głęboko, pobudzają naszą wyobraźnię, ba, są w stanie wyzwolić wzruszenie.

Z archeologicznego punktu widzenia, dokładna identyfikacja ewangelicznego odcinka Litostrotos, gdzie namiestnik rzymski zasiadł na trybunale dla orzeczenia wyroku skazującego Jezusa na śmierć, nie jest możliwa. Podobne głazy z ulicznego bruku spotyka się na przyległych ulicach, a już na pewno pod Via Dolorosa.

 

Poncjusz Piłat

Do Antonii przybywali na czas wielkich żydowskich świąt rzymscy prokuratorzy dla dopilnowania w mieście porządku, kiedy na Paschę schodziło się dwukrotnie tylu pątników, aniżeli Jerozolima liczyła stałych mieszkańców. Na co dzień rzymscy prokuratorzy rezydowali w Cezarei Nadmorskiej, upajając się urokiem morza, ciepłem klimatu, wspaniałością budowli o rzymskiej architekturze i atmosferą miasta hellenistycznego. Jeden z prokuratorów, którzy od 6 r. sprawowali władzę w Judei, Poncjusz Piłat, przybył w 30 r. do Jerozolimy z Cezarei Nadmorskiej na święto Paschy. Zatrzymał się na kilka dni w Antonii, pośród stacjonującej tam na stałe załogi rzymskiej. Wcześnie rano, w dzień przed Paschą, przystąpił do rutynowych obowiązków, w tym do sprawowania sądów. Trzymano bowiem w więzieniu trzech przestępców, których należało osądzić według prawa rzymskiego: niejakiego Barabasza i dwóch innych, których imion starożytność nie zapamiętała, natomiast chrześcijańska tradycja zidentyfikowała ich jako Dyzmę i Gezmę, przydając im na zawsze miano łotrów.

Ale co się dzieje? Jakiś tumult w mieście? Nie! To żydowscy strażnicy świątynni w asyście najwyższych kapłanów i starszyzny religijnej popędzają jeszcze jednego aresztanta, Jezusa z Nazaretu. Właśnie podczas nocnego przesłuchania, zaledwie kilka godzin po Jego pojmaniu u stóp Góry Oliwnej, członkowie Sanhedrynu zgodnie orzekli, że człowiek ten zasługuje na śmierć.

Piłat znał zasady rzymskiego sądownictwa. Ale znał też ludzi, również tych z kasty kapłańskiej, nad którymi przyszło mu sprawować władzę z woli cesarza. Urzędując w Judei od czerech lat, zdążył już nabyć nieco doświadczenia. Przystąpił zatem do przesłuchania oskarżonego.

 

Czy Ty jesteś królem?

„Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” (J 8,29). W odpowiedzi usłyszał, że oskarżony jest złoczyńcą – czyli dopuścił się przestępstwa. Problem w tym, że oskarżyciele nie byli w stanie dowieść, o jakie przestępstwo chodzi. Mniemając, że sprawa dotyczy błahego czynu, Piłat oddalił skargę: „Weźcie go wy i osądźcie według swojego prawa” (J 18,31). Aby się nie skalać nieczystością wejścia do urzędu poganina, czyli do pretorium, arcykapłani i pozostali członkowie żydowskiej starszyzny tkwili na zewnątrz, przed Antonią. Przekrzykiwali się, że złe czyny oskarżonego kwalifikują się na wydanie wyroku skazującego. Takiej władzy Sanhedryn nie miał, co zresztą było zgodne z prawdą w kontekście pozbawienia ich tego prawa w 6 r., kiedy to miejsce Archelaosa, żydowskiego tetrarchy, zajęli przysłani z Rzymu urzędnicy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI