11 grudnia
poniedziałek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Słów brak

Ocena: 5
444

Jeśli nie zainwestujemy w obcojęzyczne – i oczywiście dobrze sformułowane – treści opisujące polską historię, nigdzie się z nimi nie przebijemy

Oprawa na rocznicę Powstania Warszawskiego przygotowana przez kibiców stołecznej Legii wzbudziła na świecie spory oddźwięk. Przypomnę, że przed meczem kibice rozwinęli banner przedstawiający żołnierza w niemieckim mundurze przystawiającego pistolet do głowy dziecka w powstańczej czapce, obrazowi zaś towarzyszył napis: „During the Warsaw Uprising Germans killed 160 000 People. Thousands of them were children”. „Oddźwięk” oznacza prawdziwe zainteresowanie świata – a nie rozważane jakoby przez FIFA czy UEFA kary, na które zresztą warszawiacy gotowi są zrobić składkę. Mnie jednak chodzi o formalny odbiór treści oprawy: świat zrozumiał ją od razu – ponieważ napis był dobrze przygotowany w języku angielskim!!!

Chciałabym bardzo, żeby z podobnym zainteresowaniem spotkała się znakomicie opracowana wystawa plenerowa „Niemieccy kaci – polskie ofiary”, która na 63 dni zawisła na parkanie Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych na Nowym Mieście. Wystawa jest dwujęzyczna – i o to chodzi! Jeśli nie zainwestujemy w obcojęzyczne – i oczywiście dobrze sformułowane – treści opisujące polską historię, nigdzie się z nimi nie przebijemy. Nikomu nie damy rady przedstawić naszych argumentów. Zabraknie nam słów.

Mamy właśnie jedną z najwspanialszych naszych rocznic – wspomnienie Bitwy Warszawskiej, inaczej Cudu nad Wisłą, przez francuskiego generała Weyganda uznanej za osiemnastą na liście bitew decydujących o losach ludzkości. W stolicy jest w tym roku sporo turystów – jak się dowiedzą o powodach naszego świętowania 15 sierpnia? Jak im to powiemy?

Prof. Jan Żaryn postuluje w tym numerze: „musimy światu wyjaśniać i tłumaczyć, że naprawdę są [u nas] powody, by mieć antyrosyjskie i antysowieckie fobie. Trzeba też wskazywać, że II wojna światowa nie miała jednego wymiaru. Musimy więc tłumaczyć Zachodowi, że jego wiedza jest za mała”. Świetnie, ale jak? W jakim języku? Jakimi sposobami?

Kilka tygodni temu prowadziłam spotkanie, na którym red. Piotr Kościński opowiadał o Polakach z Kazachstanu. Jeden z uczestników mówił o problemie podręcznika polskiej historii dla młodzieży polskiego pochodzenia – z Kazachstanu, Litwy, Białorusi, Ukrainy. Młodzieży, która nieźle po polsku mówi, ale z czytaniem ma kłopoty. Nie ma dla niej przygotowanego w Polsce – na podstawie znakomitego opracowania IPN chociażby – podręcznika po rosyjsku, łotewsku, litewsku. Nie ma takiej pomocy dla szkół niedzielnych i kół polonijnych w innych krajach świata.

Filip przyjechał ze Szwecji i przywiózł nawet kolegów ze szkoły, żeby im pokazać miasto, z którego jest dumny. Po polsku mówi świetnie, ale czytać woli po szwedzku i po angielsku. Artur przyjechał z USA – problem taki sam, rodzina pyta, co mu proponować, żeby była prawdziwa polska historia w dobrym wydaniu i w dobrym angielskim. Mamy w świecie wspaniałych młodych ambasadorów, czyli młodzież polonijną – ale trzeba ją wyposażyć w wiedzę. Jak inaczej będziemy mówić światu, czym było zwycięstwo 15 sierpnia?


Idziemy nr 33 (619), 13 sierpnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły