13 grudnia
środa
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prosto z lodówki

Ocena: 0
634

Wolne od handlu niedziele znów rozpaliły polityczne i społeczne emocje. Wszystko wskazuje na to, że sejm przegłosuje dwie w miesiącu niedziele wolne i dwie handlowe. Salomonowe wyjście to chyba nie będzie. Niezadowolona będzie i Solidarność, która domagała się wszystkich wolnych świat, i bardziej liberalna część sceny politycznej. Padają poważne argumenty za i przeciw. Ale jest też sporo demagogii.

O tym, że trzeba coś zmienić, mówią rozwiązania przyjęte niemal w całej Europie Zachodniej, gdzie od lat istnieją ograniczenia w handlu i nikt nie próbuje tego konsensusu złamać. Nota bene, najsilniejszym obrońcą stanu rzeczy we Francji jest nie Kościół, a komunistyczne związki zawodowe. Ale prawdą też jest, że dziś w wielu dużych sklepach panuje system dobrowolności i pracę w niedziele wybierają osoby młode, a więc bez rodzin, deklarujące się jako niewierzące. Starsi wiekiem i stażem pracownicy czekają – co jasne – z utęsknieniem na nowe przepisy. Przekonują, że diagnozy, iż miałoby to załamać handel i puścić z torbami właścicieli sklepów, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Praktyka mówi: jeśli ktoś musi, to zrobi zakupy dzień czy dwa wcześniej.

Niezależnie od tych argumentów, katolik powinien nie ulegać pokusie konsumpcjonizmu. A ten atakuje nas z już od dwóch dekad. W Polsce rocznie na śmietnikach ląduje 9 mln ton żywności! Dlatego sieci handlowe zapowiadają walkę z tym zjawiskiem i (sic!) edukowanie konsumentów. Statystyczne gospodarstwo domowe w Polsce wyrzuca rocznie aż 237 kg żywności, co jest wynikiem rekordowym. Z danych Eurostatu wynika, że zajmujemy pod tym względem piątą pozycję w UE. Samo Tesco w ubiegłym roku sprzedało ponad 1,1 mln ton żywności. Z niesprzedanych nadwyżek 1,6 tys. ton przekazano organizacjom charytatywnym bądź jako pokarm dla zwierząt, a niemal 4,7 tys. ton wyrzucono.

Firma zadeklarowała, że wraz z 24 największymi globalnymi dostawcami zmniejszy skalę marnowania żywności o połowę do 2030 r.

Wyrzucamy jedzenie, bo jest u nas za tanie i za łatwo dostępne. Czy nie nazbyt rygorystycznie podchodzimy też do daty przydatności do spożycia? Czy nie warto traktować jej raczej jako wskazówki? Kefir starszy o kilka dni na pewno nie jest trujący! Wyrzucamy także dlatego, że przepisy zabraniają sklepom przekazać towar za darmo np. do noclegowni. Spójrzmy na kwestię marnowania żywności jako na duży problem cywilizacyjny, który trzeba rozwiązywać wspólnie.

Chcesz zmienić świat – zacznij od siebie.

Idziemy nr 41 (627), 8 października 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły