25 września
wtorek
Aurelii, Wladyslawa, Kleofasa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co poniża kobietę?

Ocena: 0
1628

Po raz pierwszy w swojej historii Stowarzyszenie Twoja Sprawa zdecydowało się złożyć w sądzie pozew przeciwko reklamodawcy, którego reklama według Komisji Etyki Reklamy narusza dobre obyczaje i uprzedmiotawia kobiety. Mowa o reklamie napoju energetycznego i wody mineralnej „Jaworowy Zdrój” sugerująca, że kobieta klęczy przed mężczyzną tuż przed rozpoczęciem seksu oralnego.

Wydawało by się, że reklama uprzedmiotawiająca kobietę, ukazująca ją w kontekście czysto seksualnym, powinna wkurzyć feministki. Ale z ich strony cisza. W tym temacie, bo hałasu narobiły w innej sprawie. Jak co roku w okolicach 8 marca feministki zwarły szyki i wyszły na ulicę, głośno mówiąc o największych swoich bolączkach. W tym roku bez niespodzianek: znów o aborcji.

„Aborcja nie policja. Pomoc wzajemna, nie przemoc systemowa” – brzmiało hasło tegorocznej Manify. Ilustrował ją wizerunek „wkurzonej macicy” z czymś na kształt oka opatrznościowego (!), stojącej naprzeciw uformowanego szyku policji – przypominającej raczej MO.

Jak tłumaczą feministki, w tym roku obchodzą smutną rocznicę 25 lat od wprowadzenia zakazu aborcji. Przyznają, że ciąże wciąż przerywają, wspierając się przy tym – „w atmosferze lęku, że ktoś nas przyłapie”. Mają dość traktowania, jakby były „własnością zarodków i płodów”.

Lęk przed karą świadczy o braku zrozumienia problemu. W procesie wychowywania dziecka rodzice starają się, by rozumiało ono sens zasad, nakazów i zakazów, a potem je  w sobie zintegrowało. Wtedy będzie działało nie na zasadzie: „złamię zakaz po cichu, żeby mama nie widziała”, tylko „jeśli złamię zakaz, poniosę konkretne konsekwencje”.

Wydaje się, że feministkom brakuje podstawowej wiedzy na temat tego, czym jest aborcja i kto jest jej ofiarą. Myśląc a aborcji, nie powinny bać się konsekwencji prawnych, ale życiowych. Aborcja to pozbawienie życia dziecka. Bo to, co się w kobiecie rozwija, to nie „coś na kształt mandarynki czy kurzej wątróbki”, jak opisały to bohaterki reportażu w „WO”. Feministki albo przespały lekcje biologii (wcale nie religii!), albo świadomie zaprzeczają faktom naukowym. Świadczy o tym także kolejny fragment ich odezwy o tym, jakoby miały być traktowane jako „własność zarodków czy płodów” (!).

Z rozmów z osobami mającymi styczność z aborcją i leczenia jej konsekwencji: fizycznych, psychicznych i duchowych wiem, że decyzja o aborcji zawsze wiązała się z dezercją mężczyzny – rzeczywistą lub wyrażoną słowami do ciężarnej partnerki: „cokolwiek zrobisz, będzie dobrze”. I tu wracamy do kwestii kobiety sprowadzonej do przedmiotu męskich doznań seksualnych, zawartej w zaskarżonej reklamie napoju. Nie byłoby tak dużego problemu aborcji, gdyby kobiety domagały się w pierwszej kolejności poszanowania godności swojej osoby.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI