23 lipca
niedziela
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Foch norweski

Ocena: 0
352

Lubię Norwegię. Mają tam łososie, że palce lizać. Zawsze też chciałem ją odwiedzić, by sprawdzić, czy zachwyty nad zorzą polarną nie są przesadzone.

No i lubię ją za to, że wydała na świat Jo Nesbo – dla mnie najlepszego autora kryminałów czasów obecnych. Z sympatii do tego skandynawskiego kraju wkrótce wyleczą mnie jednak ludzie odpowiedzialni za to, co dzieje się w norweskich biegach narciarskich.

Pamiętam doskonale, jak w poprzednich sezonach byli dumni z występów zarówno mężczyzn, jak i kobiet. To była chwilami absolutna dominacja. Szczególnie wśród pań. Pamiętam też, z jakim niesmakiem i oburzeniem Norwegowie odrzucali wszelkie oskarżenia czy choćby głośno wyrażane wątpliwości związane z przyjmowaniem leków na astmę. Teraz, gdy temat powrócił, nadal są oburzeni. Ale już w inny sposób i z nowych powodów. Zachowują się chwilami jak rozkapryszone dzieci.

Kiedy wyszło na jaw, że Therese Johaug miała w organizmie niedozwolony środek, zaczęli szukać winy wszędzie, tylko nie u siebie. Zawodniczka miała zostać źle poinformowana (niepoinformowana?) przez lekarza, który być może coś przeoczył i… mleko się rozlało. Tutaj nie chodziło o leki na astmę, ale o maść na popękane usta, zawierającą niedozwolony środek. Chwilę później norwescy dziennikarze przeprowadzili śledztwo, w wyniku którego oskarżyli trenerów własnej kadry o nieuzasadnioną inhalację zdrowych juniorów. I znowu przedstawiciele federacji starali się odwrócić kota ogonem. Johaug na razie biegać nie będzie, ale zakaz startów jest tymczasowy, co budzi zdziwienie. Czternaście miesięcy przerwy (jeśli tyle ostatecznie będzie) oznacza, że trzykrotna medalistka igrzysk będzie mogła wystartować na olimpiadzie w Pyeongchang.

Głosy oburzenia podniosły się między innymi w sąsiedniej Szwecji. I słusznie, bo przecież według najnowszych przepisów antydopingowych za świadome stosowanie niedozwolonych środków grozi do czterech lat zawieszenia. Przewidywana kara dla Johaug do najsurowszych więc nie należy. A i tak za chwilę usłyszymy pewnie kolejne norweskie utyskiwania i posądzanie reszty świata o zmowę. Norwegom najwyraźniej coś się pomyliło, bo jakiś czas temu chcieli zabronić innym – w tym Justynie Kowalczyk – jakichkolwiek komentarzy w sprawie dopingu i astmy. Focha mają zaprawdę wielkiego.

Radę mam dla nich jedną. Jeśli inni im przeszkadzają, to może niech Norwegia wycofa się z poważnych zawodów i organizuje własne? Na przykład pod nazwą „maraton biegowy”. Zwycięzca otrzyma tytuł astmatyka roku.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły