21 października
środa
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Demografia i polityka

Ocena: 0
785

Znane czasopismo naukowe „The Lancet” opublikowało artykuł tyczący się prognoz demograficznych do 2100 r. autorstwa zespołu naukowców z Uniwersytetu Waszyngton pod przewodnictwem prof. Christophera J.L. Murraya.

fot.pixabay.com/CC0

Zespół wypracował nową metodologię prognozowania zmian w tym zakresie. Według jego szacunków liczba ludności świata z obecnych 7,6 mld ma się podnieść do 9,7 mld w 2064 r., a potem spadać i na koniec tego stulecia wynieść 8,8 mld. Naukowcy z Uniwersytetu Waszyngton uważają, że spadek dzietności będzie znacznie wyższy od przewidywanego przez agendę ONZ zajmującą się demografią i dlatego ich szacunek jest o ponad 2 mld niższy od oenzetowskiego.

Zespół pod kierunkiem prof. Murraya brał pod uwagę szereg czynników i dla każdego przyjął szereg wariantów, stąd też liczba 8,8 mld jest wartością według nich najbardziej prawdopodobną. Natomiast jeśli przyjąć, że spadek dzietności będzie największy z możliwych, to będzie nas mniej o kolejne 2 mld; jeśli zaś przyjmiemy scenariusze przeciwne, to w 2100 r. liczba ludności wyniesie aż 13,6 mld.

 


PRZYROSTY I SPADKI

W poszczególnych regionach i krajach będą mieć miejsce ogromne przemiany demograficzne. Afryka na południe od Sahary zanotuje niebywały przyrost ludności, z niewiele ponad 1 mld w 2017 r. do prawie 3,1 mld w 2100 r. Niektóre kraje mają zanotować wręcz niewiarygodne zmiany, np. Nigeria z niewiele ponad 200 mln ludności przyrost do 790 mil. W wartościach względnych jeszcze większe przyrosty mają zanotować niektóre kraje Sahelu: Czad – skok z 15 mln do 123 mln, Niger z 21 mln do 185 mln i Mali z 20 mln do 85 mln. Autorzy opracowania zauważają, że ich model nie bierze pod uwagę zdolności danego kraju do wyżywienia ludności i sygnalizują, że właśnie w przypadku Sahelu ich szacunki mogą się nie spełnić. Niemniej nawet znacznie niższy od przewidywanego wzrost ludności w tym regionie może spowodować fale migracji do Europy, przy której te notowane w ostatnich latach okazałaby się nic nieznaczącym wydarzeniem.

Wielki, ale znacznie mniejszy przyrost ludności zanotuje świat arabski (Bliski Wschód i Afryka Północna) – do prawie miliarda z 600 mln. Natomiast ogromny spadek liczby ludności ma wystąpić w Azji Wschodniej, szczególnie w Chinach – z 1,4 mld do niewiele powyżej 700 mln. Tego typu szacunki na pewno napawają optymizmem amerykańskich strategów orędujących na rzecz prowadzenia zmagań z Krajem Środka. Indie zaś, obecnie drugi najbardziej ludny kraj świata, mają zanotować spadek z prawie 1,4 mld do blisko 1,1 mld.

Zespół z Uniwersytetu Waszyngton opracował te prognozy, biorąc pod uwagę migracje ludności. Tym sposobem wiele krajów bogatych, cieszących się niskim współczynnikiem dzietności, dużo poniżej progu zastępowalności pokoleń (wynoszącego 2,1 dziecka na jedną kobietę), nie zanotuje wielkich zmian demograficznych. Na przykład liczba ludności USA ma wzrosnąć z 325 mln do 335 mln. Podobnie w Europie Zachodniej populacja ma zmniejszyć się z 433 mln do 375 mln. Niemniej jednak w ramach tego obszaru mają nastąpić ogromne przetasowania. Włochy i Hiszpania mają stracić około połowy ludności – w przypadku Italii ma dojść do spadku z 61 mln do 31 mln, Hiszpanii zaś z 46 mln do 23 mln.

Kilka innych krajów ma zanotować zwyżki. Najwyższy względny przyrost ma wystąpić w Szwecji, z 10 mln do 13 mln, znacznie mniejszy w Wielkiej Brytanii, z 67 mln do 71 mln. Francja ma wykazać stabilność zaludnienia – wzrost o 1 mln, do 67 mln. W Niemczech ma nastąpić istotny spadek – do 66 mln z 83 mln. Do Europy Zachodniej zalicza się także Izrael, gdzie eksperci z Uniwersytetu Waszyngton przewidują istną eksplozję ludności – wzrost z niespełna 9 mln do ponad 24 mln. Biorąc pod uwagę dynamikę wzrostu ludności arabskiej i żydowskiej, powyższe oznacza zupełną dominację tej pierwszej. Jak w tych warunkach będzie wyglądać idea syjonistyczna, trudno przewiedzieć. Zostawmy jednak to zmartwienie samym zainteresowanym, a zajmijmy się własnymi kłopotami.

 


POLSKA PESYMISTYCZNIE

Niestety, sytuacja w Polsce ma wyglądać tak jak we Włoszech i Hiszpanii, a mówiąc bez ogródek – znacznie gorzej. Prognozowany jest spadek do 15,4 mln z 38,4 mln (w 2017 r.), czyli utrata 60 proc. obecnej liczby ludności. Bardziej pesymistyczny scenariusz zakłada zaludnienie Polski w wysokości niespełna 12 mln, bardziej optymistyczny – prawie 21 mln. Oczywiście duża cześć spodziewanego ubytku nastąpi w wyniku emigracji. Słabą dla nas pociechą może być to, że podobne procesy wystąpią w całym naszym regionie: całkowita liczba ludności w Europie Środkowej ma zmaleć o około 55 proc., z 115 mln do 52 mln. W sumie rysuje się obraz jak z Biblii: „każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Łk 19,26).

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
«Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 3,2-12; Ps (Iz 12,2.3 i 4bcd-6); Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter