18 grudnia
poniedziałek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Skrzywdzić czy uskrzydlić?

Ocena: 0
360

O domu dziecka jego młodociani mieszkańcy mówią „więzienie”. Simon – jeden z nich – pyta każdego nowego, „za co tu trafił” – tak, jakby to same dzieci były winne swojego losu.

fot. Vivarto

Spotkamy ich w filmie „Nazywam się Cukinia”, który wszedł do kin na początku czerwca. Data nieprzypadkowa – łączy się nie tylko z Dniem Dziecka, ale i Dniem Rodzicielstwa Zastępczego (30 maja). Film, oparty na książce Gilles’a Parisa, opowiada historię dzieci z domu dziecka widzianą oczami Ikara, zwanego przez mamę Cukinią. Nie wiemy, skąd to przezwisko, ale to chyba nic miłego – na co wskazywać może pierwotny tytuł książki – „To ja, Matołek”. Mimo to Cukinia naciska, by po śmierci mamy, od której doznał wiele krzywd, tak go właśnie nazywać. W postawach dzieci odnajdziemy więcej takich paradoksów, sprowadzających się do jednego: po tym, co dzieci wycierpiały ze strony rodziców, nadal bezwarunkowo ich kochają. Choć w domu dziecka czują się jak w więzieniu.

Książka, która siłą rzeczy pozwala na głębsze studium psychologiczne, oddaje to jeszcze lepiej niż film. Ale i w nim mamy bardzo wyraziste postacie i ich historie, które dzieci rozumieją po swojemu.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 25 (611), 18 czerwca 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 28 czerwca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły