18 stycznia
wtorek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Skąd się biorą strażacy

Ocena: 0
549

Strażak ma być w gotowości 24 godziny na dobę. Pełna dyspozycyjność. Kto tego nie rozumie, nie utrzyma się ani na studiach, ani na służbie.

fot. SGSP

Zazwyczaj są pierwsi: gdy się pali, gdy wyleje rzeka, gdy zaleje piwnicę; jadą do wypadku, do ulatniającego się czadu, do zagrożeń chemicznych, biologicznych i promieniotwórczych.

 


JAK W RODZINIE

– W gimnazjum uczestniczyłem w Ogólnopolskim Turnieju Wiedzy Pożarniczej – wspomina mł. ogn. pchor. Rafał Banasiak z III Kompanii Szkolnej Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, co jest odpowiednikiem trzeciego roku studiów. – Zdobywana przy okazji wiedza i umiejętności w dziedzinie ochrony przeciwpożarowej z czasem przerodziły się w chęć zostania zawodowym strażakiem, dlatego po liceum zdecydowałem się na kierunek inżynieria bezpieczeństwa dla strażaków w służbie kandydackiej w warszawskiej SGSP.

To jedyna uczelnia szkoląca kadry oficerskie Państwowej Straży Pożarnej. Jej studenci uczą się nie tylko matematyki, fizyki, chemii czy mechaniki, ale także przedmiotów kierunkowych: teorii gaszenia pożarów, fizykochemii spalania, działań gaśniczych, taktyki i dowodzenia, obsługi sprzętu ratowniczego i gaśniczego. – Bardzo ważna jest też praktyka zawodowa, którą zdobywamy w czasie ćwiczeń poligonowych i służby w jednostce ratowniczo-gaśniczej SGSP i jednostkach ratowniczo-gaśniczych w Warszawie i ościennych powiatach – przyznaje Rafał Banasiak. – Kandydata na strażaka powinny więc cechować: wysoka sprawność fizyczna, predyspozycje psychiczne i bardzo dobre wyniki maturalne z matematyki, fizyki, chemii, biologii i informatyki.

Dziekan Wydziału Inżynierii Bezpieczeństwa i Ochrony Ludności st. bryg. dr inż. Zdzisław Salamonowicz podkreśla, że teoria i praktyka są równie ważne, a droga od pomysłu na bycie strażakiem do uzyskania stopnia oficerskiego jest długa. – Po złożeniu dokumentów kandydaci przechodzą test sprawnościowy – mówi dziekan. – Spośród najsprawniejszych wyłaniamy tych z najlepszymi wynikami maturalnymi, a komisja lekarska odsiewa jeszcze jedną trzecią z nich. Ostatecznym sprawdzianem jest jednak dwumiesięczne szkolenie w Przeciwpożarowej Bazie Leśnej SGPS w Zamczysku Nowym, gdzie kandydaci dostają prawdziwy wycisk z umiejętności praktycznych: sprawiania linii gaśniczych układów pompowych czy obsługi pilarki. Wtedy mogą poczuć, na co się piszą. Jeszcze kilku z nich zrezygnuje. Ci, którzy przetrwają, dostaną indeks i zostaną przyjęci do szkoły jako studenci-podchorążowie. Są już strażakami, ale wciąż się uczą.

Na studia inżynierskie i magisterskie łącznie obowiązuje limit przyjęć: 105 miejsc. Dziekan nie ukrywa, że nie wszystkim będzie dane je skończyć, bo są trudne. – Absolwenci muszą być przygotowani do podejmowania takich decyzji, w których niezbędna jest nie tylko wiedza o tym, czy na danym etapie pożaru budynek jest stabilny i można do niego posłać strażaków, ale także umiejętność prognozowania, jak ta sytuacja będzie wyglądać dziesięć minut później.

Zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym studenci realizują program spełniający kryteria studiów wyższych, a na mocy ustawy o Państwowej Straży Pożarnej pracują na zdobycie stopnia oficerskiego. – Oprócz służby w jednostkach ratowniczo-gaśniczych odbywają też praktyki w komendach wojewódzkich i powiatowych w miejscach zamieszkania – mówi dziekan Zdzisław Salamonowicz. – W czasie studiów zmienia się ich miejsce w zastępie jadącym do akcji: od ostatnich rzędów, zajmowanych przez pomocnika drugiej roty z pierwszego roku, do pierwszych rzędów oficerskich na koniec studiów. Do tego uczestniczą w ćwiczeniach krajowych i międzynarodowych, a na trzecim roku spędzają dwa tygodnie na poligonie, gdzie pod okiem kadry doskonalą się w kierowaniu działaniami ratowniczymi.

Na kształcenie umiejętności teoretycznych i praktycznych nakłada się także wypracowanie w studentach poczucia wewnętrznej dyscypliny. – Dobrze wykształcony i uformowany strażak to połowa sukcesu, on musi jeszcze umieć współdziałać w grupie. W rodzinie strażackiej musi panować poczucie więzi – przyznaje dziekan Zdzisław Salamonowicz.

 


SIĘ JEST, A NIE BYWA

Rafał Banasiak na razie skupia się na nauce i obronie pracy dyplomowej. – Jak dalej potoczy się moja kariera, czas pokaże – mówi. – Po skończeniu szkoły, czy to z tytułem inżyniera i młodszego kapitana, czy z tytułem magistra inżyniera w stopniu oficerskim, zostanę skierowany do stałej służby w jednej z komend Państwowej Straży Pożarnej w Polsce. Najbardziej chciałbym pracować w jednostce ratowniczo-gaśniczej i wyjeżdżać do zdarzeń. Jestem przygotowany na ciągłe zwiększanie kompetencji i w obszarze ratownictwa, i w obszarze kierowania ludźmi.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Wtorek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 2,23-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter