21 listopada
wtorek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdy śmierć pomyli drzwi

Ocena: 4.925
948

Wydaje się, że ocalony od aborcji człowiek jest już bezpieczny. Nie zawsze. Czasem naznaczony jest nią na całe życie.

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Kiedy na ulice polskich miast wyszły czarne marsze, Ewa Krajewska płakała bez przerwy. Czuła, jak wykrzykiwane tam hasła: „Mam wybór” – waliły w nią niczym kamienie. Do pary z transparentem o wyborze podeszła i powiedziała: „Gdyby moja matka uznała, że ma wybór, mnie by nie było”. Chłopak przekonywał, że właśnie w latach 60. matka miała wybór – i o to też walczy dla swojej dziewczyny. – Ona nie miała wyboru, bo dla niej zabicie dziecka nie było alternatywą dla jego urodzenia – przekonuje Ewa, dziś lat 52. – Uznawała to za niedopuszczalne, złe, koniec, kropka.

 

Na cudzym miejscu

Dla Ewy był to z kolei początek – życia, ale i cierpienia. Bo żyła na kredyt. Pół wieku musiała sobie udowadniać, że na to życie zasługuje. – W szkole miałam piątki od góry do dołu – mówi – dawały mi prawo do życia. Kolegowałam się z łobuzami, bo czułam, że do lepszych domów nie mam wstępu.

Zawsze czuła, że na dnie swojej osobowości jest kimś okropnym i brudnym. Uważa, że dostała to od matki, która nienawidziła rozwijającego się w niej dziecka. Zgodziła się na nie, choć było owocem niechcianego zbliżenia z niechcianym mężem. – Miała 20 lat, gdy mnie urodziła – mówi Ewa. – Zakrywała brzuch, a potem wstydziła się, gdy w miejscach publicznych mówiłam do niej „mamo”.

Po śmierci matki od ciotki dowiedziała się o rozmowie rodziców o aborcji. Dobrym aniołem Ewy była babcia. Miała powiedzieć jej mamie: „Niczym się nie przejmuj, wychowamy to dziecko”. I całe szczęście, bo małżeństwo wkrótce się rozpadło.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 30 listopada 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły