19 kwietnia
poniedziałek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wieczernik Bożego Miłosierdzia

Ocena: 0
451

Pierwszy raz Pan Jezus ukazał się św. Faustynie Kowalskiej w klasztorze w Płocku. Tu również otrzymała polecenie namalowania Jego wizerunku.

fot. archiwum ZMBM w Płocku

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku

 

Na terenie klasztornym Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, gdzie przed 90 laty mieszkała s. Faustyna Kowalska, trwa właśnie budowa nowej świątyni – sanktuarium Bożego Miłosierdzia. – Podjęłyśmy decyzję o budowie kościoła, ponieważ ruch pielgrzymkowy jest coraz większy, obecna kaplica okazuje się za mała – mówi s. Diana Kuczek, przełożona domu zgromadzenia w Płocku.

Wieża świątyni znajduje się w miejscu, w którym s. Faustyna Kowalska w swojej celi zakonnej na pierwszym piętrze dawnej oficyny zobaczyła Jezusa. Stąd będzie nosić nazwę Wieża Miłosierdzia.

 


SPOTKANIE Z JEZUSEM

S. Faustyna przyjechała do Płocka w czerwcu 1930 r., z domu zgromadzenia w Kiekrzu koło Poznania, gdzie krótko zastępowała jedną z chorych sióstr przy pracy w kuchni. W Płocku siostry prowadziły Zakład Anioła Stróża dla dziewcząt i kobiet potrzebujących moralnego i materialnego wsparcia. Kiedy przybyła tu s. Faustyna, dom miał ich pod opieką około stu.

W klasztorze mieszkało ponad trzydzieści sióstr. Zakon prowadził też piekarnię i sklep piekarniczy. „Przez cały czas wspólnej pracy niczym się nie wyróżniała starszeństwem” – opisywała później pracująca z przyszłą świętą s. Marcelina Kobrzyniecka.

– W zapisach siostry wspominały, że ilekroć zdarzało się, że ktoś z kolejki kupujących ukradł chleb, siostra zanurzała taką osobę w Bożym Miłosierdziu – opowiada s. Diana. S. Floriana Pietrzak zauważyła u s. Faustyny „wybitną cnotę uczynności i miłości bliźniego”, jak twierdziła, kiedy trzeba było, potrafiła ona powiedzieć także starszym siostrom trudną prawdę. Miała głęboką cześć dla kapłanów.

Drugim zadaniem s. Faustyny była praca w kuchni. S. Paulina Kosińska wspominała, że kuchnia była przejściowa, trzeba było mieć wiele cierpliwości, bo każdy, kto przechodził, potrącał kucharkę. S. Faustyna w takich sytuacjach nigdy nie okazywała najmniejszego zdenerwowania.

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 22 lutego 1931 r., s. Faustyna po całym dniu udała się do swojej celi na spoczynek. Wtedy zobaczyła postać Zbawiciela. W „Dzienniczku” zapisała: „Wieczorem, gdy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa, ubranego w szatę białą. Jedną rękę miał wzniesioną do błogosławieństwa, a drugą dotykał szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi blady”. „W milczeniu wpatrywałam się w Pana. Dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział Pan Jezus: «Wymaluj obraz według wzoru, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono naprzód w waszej kaplicy, a potem na całym świecie»”.

Jezus złożył jej zapewnienie: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. (…) Pragnę, ażeby kapłani głosili to wielkie miłosierdzie moje względem dusz grzesznych. Niech się nie lęka zbliżyć do mnie grzesznik. (…) Palą mnie płomienie miłosierdzia, chcę je wylać na dusze ludzkie” (Dz. 47-50).

O tym objawieniu i oczekiwaniach Pana Jezusa s. Faustyna opowiedziała swojej przełożonej, matce Róży Kłobukowskiej, która powiadomiła matkę generalną Michaelę Moraczewską. Nie została zrozumiana, nie dawano wiary jej przesłaniu. „Maluj obraz Boży w swojej duszy” – w ten sposób zrozumiał przesłanie ówczesny spowiednik s. Faustyny. Kiedy siostra odeszła od konfesjonału, usłyszała znowu słowa Jezusa: „Mój obraz w duszy Twojej jest” (por. Dz. 49).

S. Bożena Pniewska wspominała rok później: „S. Faustyna zwróciła się do mnie, prosząc, bym jej namalowała obrazek taki, jaki mi powie. Nie umiejąc malować, a nie wiedząc, że chodzi jej o obraz nowego typu, zaproponowałam jej, że dam jej obrazek do wyboru, gdyż miałam dużo ładnych obrazków. Podziękowała mi za tę propozycję, lecz jej nie przyjęła”.

Był to trudny i bolesny czas dla s. Faustyny. Jesienią 1932 r., po około dwuipółletnim pobycie w Płocku, wyjechała do Warszawy na trzecią probację. Przesłanie Jezusa miało zacząć się realizować w kolejnych miejscach, gdzie przebywała. Obraz według otrzymanej przez nią wizji powstał dopiero w Wilnie w 1934 r.

 


POWRÓT DO SIEBIE

Siostry przebywały w Płocku do 22 czerwca 1950 r. – Wtedy to na skutek donosu dostały nakaz spakowania się i opuszczenia klasztoru w ciągu dwóch godzin. Przeniosły się do domu w Białej. Zakład Anioła Stróża i dom zakonny zostały upaństwowione na długie lata.

Do Płocka pozwolono zgromadzeniu wrócić dopiero w 1990 r. – Dom był całkowicie zdewastowany. Oficyna, w której znajdowała się cela s. Faustyny, nie istniała – mówi s. Diana Kuczek. W miejscu objawienia siostry ustawiły potem figurę Jezusa Miłosiernego.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 kwietnia

Poniedziałek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 22-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter