12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdzie głusi słyszą

Ocena: 4.95
1351

W małej podwarszawskiej miejscowości Kajetany działa Światowe Centrum Słuchu. Tu przed 25 laty zaczęły dziać się medyczne cuda

fot. Irena Świerdzewska/Idziemy

W Kajetanach padł w tym roku – nie pierwszy tu – rekord Guinessa: 601 pacjentów z wszczepionym implantem słuchowym przyjechało 17 lipca na jubileuszowy zjazd. Dotychczas w żadnym innym miejscu nie zgromadziło się tyle osób dawniej głuchych czy niedosłyszących, a dziś rozwijających nawet muzyczne pasje, grających na instrumentach, śpiewających.

Centrum pomogło już trzem milionom pacjentów. Medyczne cuda zaczęły się tu dziać przed ćwierćwiekiem, kiedy przeprowadzono pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia implantu osobie niesłyszącej. Dzisiaj Kajetany to światowy standard, pod każdym względem.

prof. Henryk Skarżyński, fot. arch. ŚCS w Kajetanach

 

Krawat w ślimaki

Ośrodek, położony 20 km od Warszawy, wśród lasów, przypomina raczej wysokiej klasy kurort wypoczynkowy niż placówkę służby zdrowia. W minizoo można obejrzeć konie, kucyki, osiołki, daniele, muflony, ozdobne ptaki. Przywiezione z Finlandii renifery dostały klimatyzowane pomieszczenie z wybiegiem do lasu. Sprowadził je tu przed 11 lat twórca ośrodka, prof. Henryk Skarżyński, żeby pomagały najmłodszym pacjentom zmniejszyć stres związany z chorobą. Wokół mnóstwo kwiatów, krzewów, wypielęgnowanej zieleni, także w leśnym „Ogrodzie 10 tysięcy kroków”, który zachęca do pokonania dystansu gwarantującego zdrowie.

W wystroju dominują… ślimaki. Są wszędzie: na drzwiach i chodnikowych płytach, w pomieszczeniach przychodni i szpitala, na patio, w parku i leśnym ogrodzie. Najwięcej – w gablotach w części hotelowej. To ofiarowane przez prof. Skarżyńskiego zbiory: pluszaki, figurki szklane, porcelanowe i metalowe. Największa w świecie kolekcja, wpisana do księgi Guinessa. Ślimaki nawiązują do narządu ślimakowego, dzięki któremu słyszymy; prof. Skarżyński nosi je nawet na krawatach, których ma już setkę. – Ślimaki to znak, że w pełni identyfikuję się z tym co robię – wyjaśnia. Praca, w której potrafi spędzać po kilkanaście godzin dziennie, jest pasją profesora, realizowaną z myślą o jak najlepszej pomocy chorym.

– Ośrodek przystosowany jest tak, by na każdym etapie odwracać uwagę dziecka od choroby. Przed zabiegiem chodziłyśmy i liczyłyśmy ślimaki: kto więcej znajdzie. Akurat urodziła się sarenka i w ciągu dwóch dni pobytu mogłyśmy obserwować, jak sobie radzi w pierwszych dniach życia – chwali Monika Odrobińska, mama małej pacjentki Małgosi. – Na sali operacyjnej rodzice przenoszą dziecko na stół i towarzyszą mu, dopóki nie zostanie uśpione. Są przy jego wybudzaniu. Niektóre dzieci nie mają świadomości, że były operowane. Przez cały czas po zabiegu mogą być przy nich rodzice, nocują z nimi na sali. A potem można pójść na lody. Gosia po powrocie przez kilka dni opowiadała znajomym, jak fajnie było w Kajetanach, i pytała kiedy znowu będzie miała operację, bo chciała tam wrócić. Pobyt tam był jak miłe wakacje w hotelu.

fot. Irena Świerdzewska/Idziemy

 

Pierwsi w świecie

W Kajetanach najpierw powstał Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, potem Międzynarodowe Centrum Słuchu i Mowy, a w końcu Światowe Centrum Słuchu, lider w Europie. Pacjentami są dzieci i dorośli. Codziennie wykonuje się 60-70 operacji poprawiających słuch. W ciągu roku – 400 zabiegów wszczepienia implantów słuchowych; tak zoperowanych pacjentów jest już w Polsce pięć tysięcy. Placówka zajmuje się też terapią osób z zaburzeniami głosu, leczeniem zmian strun głosowych, języka i podniebienia, a także rehabilitacją.

Centrum w Kajetanach przoduje w Europie w nowych metodach leczenia

Zabiegi, które w uznanych zachodnich ośrodkach przeprowadza się przez cały rok, w Kajetanach wykonuje się w ciągu dwóch tygodni. – Dysponujemy sprzętem najwyższej jakości. Sale operacyjne wyposażone są w unikatowe mikroskopy. Dzięki temu, że sprzęt anestezjologiczny jest wysokiej klasy, potrzebne są najdroższe leki, ale przez to pacjent do znieczulenia potrzebuje dużo mniejszych dawek, lepiej się czuje i już następnego dnia po zabiegu może wrócić do domu – mówi prof. Skarżyński.

Centrum w Kajetanach przoduje w Europie w nowych metodach leczenia. Operacja wszczepienia implantu ślimakowego dorosłej osobie niesłyszącej, którą 16 lipca 1992 r. wykonał prof. Skarżyński, była przełomem w otochirurgii w Polsce. Następnego dnia taki sam zabieg wykonano u niesłyszącego dziecka. Sześć lat później zaczęto przywracać słuch pacjentom, którzy mieli całkowicie zniszczone nerwy słuchowe z powodu guzów czy po urazach czaszki. Jedna z pacjentek dzięki implantowi wszczepionemu do pnia mózgu znowu mogła słyszeć i rozumieć język polski i niemiecki, którym posługiwała się wcześniej; potem jeszcze zaczęła uczyć się włoskiego. Profesor Skarżyński jako pierwszy w świecie wykonał taki zabieg. Wiele innych zabiegów wykonano w Kajetanach po raz pierwszy w świecie, włącznie z leczeniem częściowej głuchoty u dorosłych.

Przy wszczepianiu pierwszych implantów ślimakowych ceną była utrata resztek własnego słuchu. Profesor Skarżyński opracował kilka lat później nową metodę, która pozwala zachować istniejący słuch przedoperacyjny, co przy obecnym rozwoju medycyny, być może, zostawia pacjentowi nadzieję na jeszcze lepsze rozwiązania.

Teraz do Kajetan przyjeżdżają lekarze z Europy Zachodniej, Afryki i Azji, którzy chcą nauczyć się nowych metod. – Kursy odbywają się kilka razy w roku – mówi dr Kamil Pławski z Centrum Edukacyjnego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły