Kilka dni przed uroczystością dekoracja była gotowa. Teatralne reflektory rozświetlały krzyż. Taki widok był dla władzy solą w oku. Wieczorem, w przeddzień Mszy papieskiej, przy reflektorach pojawił się pułkownik milicji z kilkoma zomowcami. „Prawy czy lewy?” – padło pytanie. Za chwilę jeden z reflektorów już nie świecił. Jako winowajcę wskazano… wykonawcę ołtarza. Jacka Nowickiego pod zarzutem sabotażu, który miał doprowadzić do pożaru dekoracji, usiłowano aresztować po zakończeniu papieskiej Mszy.
POTRZEBNY NOWY ŁAD
Euforia pielgrzymów, transparenty z napisami: „Nie lękajcie się”, „Umocnij nas”, „Robotnicy Ursusa z Ojcem Świętym”, „Z Janem Pawłem II robotnicy Warszawy”, łopocące flagi papieskie i narodowe – w takiej scenerii17 czerwca o godz. 17 papież zmierzał od strony Mostu Poniatowskiego do miejsca celebry. Eucharystia rozpoczęła się o godz. 17.45. Z papieżem Mszę Świętą koncelebrowało 11 biskupów polskich, 24 kapłanów oraz ks. mitrat Jan Martyniak, duchowny obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Z zagranicy przybyli kardynałowie: Agostino Casaroli, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, Jan Król z Filadelfii, Herman Volk z Moguncji, Joachim Meisner z Berlina, Franjo Kucharic z Zagrzebia i Laszlo Lekai, prymas Węgier. Z Polski – kardynałowie: Józef Glemp, Franciszek Macharski i Władysław Rubin.
Kiedy Ojciec Święty wszedł na podium i błogosławił zebranych, rozległ się śpiew „Serdeczna Matko”. – Przynosimy tu dzisiejszą bolesną rzeczywistość, która nad Wisłą wystawia krzyż ufności – witał Jana Pawła II kard. Glemp, prymas Polski, wyraźnie nawiązując do stanu wojennego, który, choć zawieszony, ciągle jeszcze obowiązywał.
– Moje obecne odwiedziny w Ojczyźnie wypadają w okresie trudnym. Trudnym dla wielu ludzi, trudnym dla całego społeczeństwa. Jak wielkie są te trudności, to wy sami, drodzy rodacy, wiecie lepiej ode mnie, chociaż ja również głęboko przeżywam całe doświadczenie polskie ostatnich lat, począwszy od sierpnia 1980 roku – nawiązywał Jan Paweł II w homilii do ówczesnej sytuacji w Polsce. Papież zaznaczył, że los Polski w 1983 roku nie może być obojętny narodom świata – zwłaszcza Europy i Ameryki. Mocno podkreślał konieczność zwycięstwa natury moralnej. – Chodzi tu o dojrzały ład życia narodowego i państwowego, w którym będą respektowane podstawowe prawa człowieka – mówił.
– Tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia i przywrócić mu jedność. Taki ład może być zarazem zwycięstwem rządzonych i rządzących – zaznaczył papież. Wielokrotnie oklaskiwaną homilię skończył słowami pieśni: „Weź w opiekę Naród cały, który żyje dla Twej chwały. Niech rozwija się wspaniały, Maryjo”.
– Niech się ta Eucharystia niesie, niech nią żyje Warszawa, niech nią żyje Polska, niech z niej czerpie pokój, miłość i zbawienie – powiedział Jan Paweł II na zakończenie Mszy Świętej. Jakby w odpowiedzi uczestnicy uroczystości zaśpiewali: „Boże, coś Polskę”.
Wszyscy wiedzieli, że papież mówił do wszystkich i za wszystkich Polaków. Z trudem rozstawali się z miejscem tego niezwykłego spotkania. Ostatni opuścili stadion około północy.
![]() | Irena Świerdzewska |