18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościół z getta

Ocena: 0
2569

To nie będzie ani prosta wycieczka, ani łatwa wizyta.

W kwietniu przyjedzie do Warszawy duża – cały autokar – grupa mieszkańców niemieckiego miasta Detmold, położonego w Północnej Nadrenii-Westfalii. Do Warszawy wybierają się nawet burmistrz i ksiądz miejscowego kościoła, a na jeden dzień przyjedzie ze specjalnym koncertem kantor detmoldzkiej synagogi. Ich pobyt w Warszawie przygotowuje ks. Michał Jabłoński, proboszcz parafii Kościoła Ewangelicko-Reformowanego przy alei Solidarności 76, którego kilka lat temu przedstawialiśmy na naszych łamach.

Mieszkańcy Detmoldu chcą odwiedzić Warszawę, bo czują potrzebę ekspiacji za czyny swego współobywatela sprzed siedemdziesięciu pięciu lat. Bardzo długo nic nie wiedzieli o Warszawie, o powstaniu w getcie warszawskim i jego zagładzie ani o straszliwej roli, jaką wtedy odegrał mieszkaniec Detmoldu, SS Gruppenführer Jürgen Stroop. Nie wiedzieli, że był dowódcą niemieckich sił – przepraszam za tę straszną nazwę – likwidacyjnych w getcie warszawskim i autorem przygotowanego dla Heinricha Himmlera dokumentu Es gibt keinen Jüdischen Wohnbezirk in Warschau mehr!, w którym dodatkowym wstrząsem jest dziś ów wykrzyknik w tytule, być może odręcznie napisanym przez Jürgena Stroopa. Oznaka gorliwości pilnego i posłusznego wykonawcy rozkazu czy może znak tryumfu współudziałowca? To właśnie Jürgen Stroop, gotów zameldować 16 maja 1943 r., że „nie ma już żydowskiej dzielnicy w Warszawie”, urządził sobie – gorszący i bezbożny – spektakl z wysadzenia w powietrze wielkiej synagogi przy ul. Tłomackie. Siedział w przygotowanym specjalnie wygodnym fotelu i naciskał przycisk, który spowodował detonację.

Mieszkańcy Detmoldu długo nie wiedzieli, że partnerska dla ich wspólnoty ewangelicko-reformowana parafia z Warszawy także była w czasie wojny ofiarą zbrodniczych działań niemieckich żołnierzy. Kościoł był wtedy enklawą na terenie getta, razem ze szpitalem ewangelickim. Na ile było to możliwe, obie placówki prowadziły pomoc dla mieszkańców getta. Przez szpitalne łóżka, po kilkudniowej „chorobie”, wyprowadzani byli Żydzi, dla których można było przygotować „dobre” papiery, co oznaczało na przykład metryki chrztu. Dwaj spośród pastorów czasu wojny – Ludwik Zaunar i Jerzy Jelen – zginęli w obozie koncentracyjnym KL Dachau, gdzie niemiecki okupant systemowo mordował polskie duchowieństwo.

– Być proboszczem takiej parafii to wielkie wyzwanie i zobowiązanie – mówi dziś ks. Michał Jabłoński, uczestnik dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce. Właśnie za obecność – życzliwą i aktywną – w dialogu został uhonorowany 21 stycznia Nagrodą im. Księdza Romana Indrzejczyka, przyznaną przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów po raz szósty. Nagroda nie tylko wyróżnia polskich duchownych, ale też chce przypominać przesłanie jej patrona, który zginął w katastrofie smoleńskiej: „że świat miłości, dobra i pokoju jest ciągle możliwy, jest do osiągnięcia”.

Pokazuje to także kwietniowa misja ks. Michała Jabłońskiego.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI