26 lipca
środa
Anny, Miroslawy, Grazyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zamknięci na świat?

Ocena: 4.85
979

Nowy Rok, to i nowe otwarcie. A tu okazuje się, że Polacy są zamknięci. Tak przynajmniej twierdzi Józef Pinior, były senator PO, któremu prokuratura zarzuca korupcję. Przy czym warto wspomnieć, że panem Piniorem zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne jeszcze za czasów poprzedniego rządu. Ten jednak, wspierany przez „Wyborczą”, TVN itp. podniósł rwetes, że biją bohatera, a w wywiadach atakuje wszystkich, którzy wydają mu się winni tego, że ma kłopoty. Dostaje się też Kościołowi. Pinior stwierdza: „Polski Kościół lokalny, który ma coraz mniej wspólnego z Kościołem powszechnym Franciszka, jest w dużej mierze odpowiedzialny za to, że Polacy i Polki są zamknięci na świat”.

Hmm… Polacy zamknięci na świat? Żyję od lat we Włoszech w międzynarodowej wspólnocie i jestem przekonany, że przeciętny Polak ma dużo większą wiedzę o świecie niż przeciętny Włoch, Amerykanin, Francuz... Polacy chętnie wyjeżdżają na różnego rodzaju wycieczki, pielgrzymki, organizowanie w dużej mierze przez instytucje kościelne, i całkiem nieźle znają świat. Tymczasem we Włoszech wiedza z geografii jest tak żenująca, że niejeden Włoch pewno myśli, że Polska leży na Syberii, albo Syberia w Polsce. Polacy, choć wielu ma polskie gusta, potrafią docenić inne, również egzotyczne kuchnie. I nie jest tak, że pozbawieni swych narodowych potraw i napojów już drugiego dnia zaczynają grymasić. Włoch tymczasem przyzwyczajony do porannej kawy espresso lub cappuccino z rogalikiem nie da się przekonać, że w innym kraju i w innym klimacie mógłby rano zjeść jajecznicę na boczku lub parówki z musztardą.

Otwartości na świat, ale takiej mądrej, która nie stoi w sprzeczności z umiłowaniem ojczyzny, uczył nas Jan Paweł II. Pokazywał, jak być obywatelem świata, otwartym na różne kultury i narody, a jednocześnie jak zachować wierność swoim korzeniom. Dziś nie jest problemem brak otwartości Polaków, ale to, że wśród tych, którzy uważają się za elity, nie brakuje ludzi pełnych kompleksów, którym wydaje się, że tym bardziej będą Europejczykami i światowcami, im głośniej będą powtarzać, że „Polska to nienormalność”. Problemem są również media, które robią ludziom pranie mózgu, że otwartość oznacza popieranie legalizacji małżeństw homoseksualnych, ideologii gender w szkołach, aborcji, eutanazji oraz idei sprowadzania do Europy milionów muzułmanów. Tak zwane społeczeństwo otwarte, którego promotorami są tacy światowi macherzy jak George Soros, to w gruncie rzeczy idea totalitarna. W głównym nurcie wszyscy mieliby myśleć tak samo albo podobnie. A ci którzy myślą inaczej, to… faszyści.

Polacy są też dlatego otwarci na świat, że mają dostęp do zróżnicowanych polskich mediów. Nie są wydani na łup jednej, liberalno-lewicowej, machiny medialnej. W takich np. Niemczech pluralizm poglądów prezentowanych w przestrzeni publicznej jest bardzo ograniczony. Trudno się przebić przez obowiązujący przekaz głównego nurtu. Przeciętny Niemiec pretenduje do miana otwartego na świat, a tak naprawdę powtarza jak papuga „przekaz dnia” i prezentuje poglądy, które ktoś gdzieś wcześniej zaprogramował.

Pan Pinior raczył też wyrazić przekonanie, że Kościół w Polsce ma coraz mniej wspólnego z Kościołem powszechnym Franciszka. Na miejscu b. senatora PO byłbym ostrożny z takim chwaleniem Franciszka, wszak obecny papież bardzo mocno wypowiada się przeciwko chorobie… korupcji. Ale przede wszystkim trzeba zauważyć, że Kościół powszechny jest Chrystusa, który jest jego Głową. Franciszek, tak jak wcześniej Benedykt XVI czy też Jan Paweł II, jest wikariuszem Chrystusa, a nie panem Kościoła, który stanowiłby o jego powszechności. To nie jest tak, że mamy teraz Kościół Franciszka, a wcześniej mieliśmy Kościół Ratzingera, a potem będziemy mieli jeszcze jakiś inny Kościół kolejnego papieża. Tymi kategoriami to Pinior może myśleć o polityce, że np. za Tuska było mu fajnie, a za Kaczyńskiego jest mu niefajnie, a nie o Kościele katolickim.

Powracając do otwartości, to nie chodzi o to, aby być otwartym. Trzeba natomiast rozeznawać, na co być otwartym, a na co zamkniętym. Zasadniczo warto być otwartym na Boga, a zamkniętym na podszepty złych duchów. Na Sądzie Ostatecznym okaże się, kto i na co był otwarty. Być otwartym na świat jako miejsce, gdzie zbawia nas Bóg, to jedno, a być otwartym na świat jako domenę diabła, to drugie.

 

Idziemy nr 2 (588), 8 stycznia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły