23 listopada
czwartek
Adelii, Klemensa, Felicyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czekając na pokój

Ocena: 0
419

Pierwsze dni roku spędziłem na Bliskim Wschodzie, w ramach delegacji Komisji Spraw Zagranicznych PE do Izraela, Autonomii Palestyńskiej i Jordanii. Jesteśmy ciągle daleko od pokoju w tym regionie, bo zwalczające się strony boją się go bardziej niż wyniszczającej Syrię wojny. Ten kraj stał się terenem globalnego wręcz konfliktu, w który rozlała się konfrontacja dwóch islamskich uniwersalizmów, szyickiego i sunnickiego. W ich konfrontację zaangażowały się wielkie mocarstwa, przede wszystkim Rosja protegująca Iran. Wizja Syrii utrwalającej wpływy coraz silniejszego Iranu po Morze Śródziemne albo Syrii zdominowanej przez Arabię Saudyjską – odstrasza walczące strony. Wojna trwa, kraj kona. Przerwać to mogą jedynie rozmowy pokojowe bez warunków wstępnych, o co stale apeluję w Parlamencie Europejskim.

Trudno też znaleźć motywy optymizmu w konflikcie palestyńsko-izraelskim. Władze palestyńskie żądają, by Izrael zrezygnował faktycznie z gwarancji bezpieczeństwa, w sytuacji, gdy same nie panują nad własnym terytorium. W Gazie, nie licząc się z palestyńskim rządem w Ramallah, władzę sprawuje Hamas. Otwarcie dąży do zniszczenia Izraela, którego terytorium uznaje w całości za ziemię islamu. W Hamasie stałe zagrożenie dla pokoju widzi nie tylko Izrael, ale również Egipt, ze względu na ścisłe związki tej palestyńskiej organizacji z odsuniętym dwa lata temu od władzy Bractwem Muzułmańskim.

Same władze palestyńskie również demonstrują wobec Izraela niewygasłą wrogość. Popierają formułę dwóch państw, ale nie dwóch państw dla dwóch narodów. Obecność reprezentacji palestyńsko-arabskiej w Knesecie (a okresowo i w izraelskich rządach), podobnie jak wszystkie swobody polityczne i społeczne, z których korzysta arabska mniejszość w Izraelu, przyjmują na zasadzie „to nie łaska”. Jednocześnie dążą do ustanowienia wewnątrz granic Izraela otwarcie wrogiego państwa. W oficjalnych deklaracjach palestyńskich władz Dzień Niepodległości Izraela to ciągle al-Nakba – Katastrofa; chęć zachowania żydowskiego charakteru tego państwa to „apartheid”; arabski terroryzm to wyraz uzasadnionej desperacji. A przecież nie chodzi tylko o słowa. Trzy dni po naszym wyjeździe z Jerozolimy, niedaleko od hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, terrorysta wjechał rozpędzoną ciężarówką w ludzi na ulicy.

Izrael ma więc świadomość, że zasadniczym czynnikiem pokoju jest jego siła powstrzymująca terroryzm. Dzięki niej, mimo wrogiego otoczenia, mimo okresowo rozpalającej się, a stale tlącej się wojny – istnieje i zachowuje wolność od 67 lat.

Również Jordania jest czynnikiem pokoju w tym regionie. Jej siłą jest przede wszystkim monarchia, kapitalny czynnik stabilności, umiaru i solidarności społecznej. Autorytetu, który haszymidzkim władcom pozwala na konsekwentną politykę rozwoju swego kraju, zabrakło wielu innym narodom tego regionu. „Nowoczesność ” nie jest synonimem zgody i pokoju.


Idziemy nr 3 (589), 15 stycznia 2017 r.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły