12 lipca
piątek
Jana, Brunona, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Palestyna. Państwo bez granic

Ocena: 0
399

Coraz więcej krajów uznaje istnienie państwa palestyńskiego. Mimo że nie ma ono określonych ani granic, ani też obywateli, nie mówiąc o siłach zbrojnych czy własnym pieniądzu.

fot. PAP/EPA/JAMES ROSS

Porównania historyczne bywają mylące, ale rysuje się jakaś analogia do Polski, której istnienie w XIX w. – choć wiek wcześniej zniknęła z mapy – wciąż uznawały Turcja i Szwajcaria. Na portalu Worldometer można nawet znaleźć liczbę ludności państwa palestyńskiego – ok. 5,5 mln. Największe miasta to Wschodnia Jerozolima (428 tys. mieszkańców) i Gaza (410 tys.); Betlejem jest na dwudziestym miejscu i liczy 29 tys. mieszkańców. Jewish Virtual Library podaje natomiast, że w Izraelu żyje 1,9 mln Palestyńczyków, na Zachodnim Brzegu – 2,9 mln, a w Strefie Gazy – 1,95 mln, więc nieco więcej, niż wskazuje Worldometer. Łącznie, wliczając uchodźców w krajach sąsiednich, Palestyńczyków jest na Bliskim Wschodzie aż 13,4 mln.

Problem polega na tym, że chcą oni żyć na dokładnie tym samym terytorium, co 7,2 mln Izraelczyków.

 


BRYTYJCZYCY POMOGLI ŻYDOM

Do I wojny światowej całe terytorium Palestyny należało do Imperium Osmańskiego. W 1915 r. Brytyjczycy rozpoczęli atak przeciw Turkom z kierunku Egiptu; we wrześniu 1918 r. zajęli cały obszar historycznej Palestyny. Wkrótce Liga Narodów przyznała im ten obszar w zarządzanie, stąd mowa o „terytorium mandatowym” tego kraju. Syria i Liban zostały natomiast „terytorium mandatowym” Francji.

Anglicy postanowili, że Palestyna stanie się miejscem osiedlenia się Żydów z całego świata. Pierwszy brytyjski wysoki komisarz – szef lokalnej administracji – sir Herbert Samuel był syjonistą. Jedną z jego pierwszych decyzji było przyznanie koncesji na wytwarzanie i dystrybucję energii elektrycznej żydowskiemu przedsiębiorcy Pinhasowi Rutenbergowi. Stworzona przez niego spółka skupiała samych Żydów – syjonistów.

Żydzi przybywali na Bliski Wschód w kilku falach. Pierwsza, na przełomie XIX i XX w., spowodowała osiedlenie się ok. 25 tys. ludzi. Druga, tuż przed I wojną światową – 40 tys. Zaraz po wojnie napłynęło kolejnych 35 tys. Czwarta fala była o wiele większa, bo z różnych krajów świata dotarło 80 tys. osób, w tym 62 tys. stanowili polscy Żydzi, przybywający tu naszymi transatlantykami, głównie przez rumuńską Konstancę.

Wszystko to powodowało narastający sprzeciw Arabów. W 1925 r. Palestyńczycy zaatakowali żydowskie osiedla. Do kolejnych starć doszło cztery lata później – zginęło łącznie ok. 200 osób, a 400 zostało rannych. Ale to nie przeszkodziło imigracji żydowskiej – pomiędzy 1931 a 1940 r. dotarło do Palestyny aż 250 tys. ludzi, w tym około 100 tys. z Niemiec, gdzie Żydzi podlegali coraz silniejszym prześladowaniom. Tuż przed II wojną światową wybuchła kolejna rewolta arabska; w walkach zginęły ponad 2 tys. ludzi. I to nie był koniec walk. Arabowie atakowali nie tylko Żydów, ale i wojska brytyjskie. Później zaś uaktywniły się terrorystyczne organizacje żydowskie, w tym Irgun (Narodowa Organizacja Zbrojna). Ważną rolę odegrali w tym dezerterzy z armii Andersa, np. Mieczysław Biegun, znany później jako Menachem Begin.

Brytyjczycy postanowili zrezygnować z mandatu palestyńskiego. W 1947 r. ONZ zaproponowała podział tego terytorium; około połowy miało przypaść Palestyńczykom. Ci odrzucili propozycję, doszło do kolejnych walk. W 1948 r., po krwawym zamachu żydowskich terrorystów na hotel King David, Brytyjczycy ostatecznie wycofali się z Palestyny, a działacze żydowscy pod wodzą Davida Ben-Guriona ogłosili powstanie państwa Izrael. Na terytorium Palestyny wkroczyły wojska państw arabskich. Ostatecznie wojnę wygrali Izraelczycy, Jordania jednak zajęła Zachodni Brzeg, a Egipt – Strefę Gazy. Wojna sześciodniowa w 1967 r. była kolejną wygraną Izraela, który przejął oba te terytoria.

 


DWA PAŃSTWA?

W 1860 r. w Palestynie Żydzi stanowili zaledwie 4,7 proc. mieszkańców. W 1922 r. – już 12 proc., a w 1945 r. – 31 proc. Dziś liczba Izraelczyków na historycznym terytorium Palestyny przekracza połowę mieszkańców. Z ich punktu widzenia nastąpił powrót na dawne, utracone ziemie. Ale Arabowie są zdania, że te ziemie należą do nich od wieków i że zostali wypchnięci z nich przemocą.

Dlatego też spór izraelsko-palestyński jest tak trudny do rozwiązania. Najprostsze byłoby po prostu uznanie istnienia dwóch państw: Izraela i Palestyny – ale w jakich granicach? Izraelczycy chcieliby utrzymać wschodnią Jerozolimę i kontrolę nad Zachodnim Brzegiem, głównie po to, by rozwijać swoje osiedla, a więc coraz bardziej odpychać Palestyńczyków od granic sprzed wojny sześciodniowej. Ci drudzy chcieliby usunięcia osiedli izraelskich i przejęcia wschodniej Jerozolimy. To nie do pogodzenia.

Po wojnie sześciodniowej Izrael przejął kontrolę nad Zachodnim Brzegiem Jordanu i Gazą. Zanim jeszcze to się stało, w 1964 r. powstała Organizacja Wyzwolenia Palestyny. I to ona została później uznana przez Ligę Arabską za jedynego reprezentanta narodu palestyńskiego. A w 1988 r. działająca na emigracji OWP ogłosiła powstanie państwa Palestyna, które wkrótce zostało uznane przez kilka krajów, w tym Egipt i Jordanię. Było to państwo bez granic, choć dominowało przekonanie, że chodzi o terytoria należące do Jordanii i Egiptu przed 1967 r.

Doszło po tym do rozmów palestyńsko-izraelskich; w 1993 r. w Oslo premier Izraela Icchak Rabin i przywódca OWP Jaser Arafat w obecności prezydenta USA Billa Clintona podpisali porozumienie, w którym Izrael uznał OWP za „reprezentację ludu palestyńskiego”, a Palestyńczycy uznali prawo Izraela do istnienia. W efekcie rok później powstały władze Autonomii Palestyńskiej. Ale to wcale nie zakończyło sporu. Pokojowa Nagroda Nobla dla Rabina, Arafata i Szimona Peresa okazała się przedwczesna.

Spór bowiem pozostał i Palestyńczycy organizowali kolejne powstania (intifady). Podstawowym problemem okazała się niezgoda Izraela na oddanie wschodniej Jerozolimy i powrót milionów uchodźców. W Izraelu do głosu doszły ugrupowania radykalne, chcące poszerzenia osadnictwa na Zachodnim Brzegu i wzywające do likwidacji Autonomii Palestyńskiej. Z kolei wśród Palestyńczyków coraz silniejsze stały się organizacje terrorystyczne i islamistyczne, jak działający przede wszystkim w Strefie Gazy Hamas i aktywny na południu Libanu Hezbollah. Główna organizacja OWP, Al-Fatah, pozostała silna przede wszystkim na Zachodnim Brzegu.

Po śmierci Arafata w 2004 r. nowym prezydentem Autonomii został Mahmud Abbas. I to on w 2013 r. ogłosił jej przekształcenie w państwo Palestyna. Tyle że – jak pisano wyżej – jest to w znacznej mierze państwo teoretyczne. Ale przecież podczas kolejnych wielkich wojen różne terytoria pozostawały pod okupacją, a rządy działały na emigracji. Wypada tu przypomnieć rząd Belgii, który podczas I wojny światowej działał na emigracji we Francji. Funkcjonował, choć kontrolował niewielki fragment własnego terytorium. Abbas ma pod kontrolą dużo większą część Palestyny.

 


EFEKT WOJNY W GAZIE

Przez długi czas trwała walka o uznanie Palestyny na forum ONZ. W 1974 r. Zgromadzenie Ogólne uznało OWP za reprezentanta narodu palestyńskiego ze statusem obserwatora. Potem, w 1988 r., uznało deklarację niepodległości Palestyny, a w 2012 r. przyznało jej status państwa obserwatora. 10 maja br. Zgromadzenie Ogólne nadało Palestynie nowe prawa – m.in. jej delegacja może zasiadać razem z delegacjami państw członkowskich. Tyle że dalej idące propozycje są blokowane w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdzie Stany Zjednoczone zawsze popierają Izrael, a jako stały członek mają prawo weta.

Obecnie prawie 150 ze 193 państw członkowskich ONZ, w tym Polska, uznaje istnienie państwa Palestyna. I choć pokojowe rozwiązanie konfliktu bliskowschodniego wydaje się mało realne, to Palestyna – choć bez określonych granic – faktycznie stała się państwem. Paradoksalnie przełomem stały się walki w Gazie. Choć zostały rozpoczęte atakiem Hamasu, to jednak spowodowana działaniami Izraela śmierć ok. 35 tys. Palestyńczyków, w tym kobiet i dzieci, wywołała w świecie wielki wzrost poparcia dla Palestyny. Wojskowa wygrana Izraela jest jego polityczną porażką.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 lipca

Piątek, XIV Tydzień zwykły
Gdy przyjdzie Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy
i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 16-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter