„Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Co przymuszało Zbawiciela, by przyjść do celnika? Jedyną właściwą odpowiedzią może być tylko miłosierdzie. Ale czy Jezus musiał to mówić wobec tłumu? Chyba tak, gdyż Zacheusz był osobą publiczną i to, co się z nim działo, w pewien sposób nie było już jego prywatną sprawą.
Przez ten jeden dzień wiele Zacheusz przeżył i wiele się w jego życiu zmieniło: wystawienie siebie na pośmiewisko, radość z przyjęcia Jezusa do domu, przygotowanie uczty, poważne nadszarpnięcie budżetu, obietnica naprawienia szkód. Był gotów poświęcić jeszcze więcej. I pewnie poświęcił. Cała sytuacja i zachowanie Zacheusza odsłaniają nam, jak głęboką pustkę przeżywał. Koszty, które poniósł, nic nie znaczyły w obliczu największego skarbu, jaki otrzymał: zobaczył sens swojego życia.
Zacheusz mógłby być patronem niejednego urzędnika. Władza, stanowisko i pozycja społeczna mogą robić wrażenie wartości. Jakże często jednak właśnie one prowadzą do samotności i zgorzknienia. Nie jest trudno schować się za paragrafy, ale z czasem tworzy to niewidzialną barierę. Gdy człowiek odkrywa, że inni liczą się z nim tylko z powodu jego funkcji, przeżywa dramat. Jeśli jeszcze pokrzywdził ludzi, to samo „przepraszam” nie wystarczy. Cóż ma czynić? Nie tak łatwo naprawić zło, gdy jest się jednym z trybów wielkiej machiny, a wyrwać się z pajęczyny zależności wydaje się niemożliwością. I człowiek dochodzi do przekonania, że można tylko jedno – trwać bez celu i bez nadziei… Sam sobie nie jest w stanie poradzić.
Dziś Jezus również przemienia ludzi i przywraca ich społeczeństwu. Zobaczmy, że obecnie imię Zacheusza, inaczej niż wtedy, budzi dobre skojarzenia. Tak też może być z wszystkimi grzesznikami, którzy postanawiają czynić pokutę. Nawet jeśli piastują bardzo wysokie urzędy w państwie, mieście czy samorządzie, mogą odkryć miłosierdzie Boże. Czy jednak zdobędą się przynajmniej na tyle, by wyjść ze swego biura i spotkać przechodzącego Jezusa?
![]() | ks. Rafał Goliński |