23 maja
poniedziałek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Świadek polskich dziejów

Ocena: 0
855

Kraków, a z nim cała Polska pod hasłem „Sub una campana – pod jednym dzwonem”, świętuje pięćsetną rocznicę zawieszenia dzwonu Zygmunt na Wawelu. Od tylu lat odzywa się on w momentach dla ojczyzny najważniejszych.

fot. Barbara Maliszewska/Own work/CC BY-SA 3.0 pl/link

Ks. prof. Jacek Urban, dziekan kapituły katedralnej na Wawelu, mówi, że dzwon Zygmunt jest jak „Mona Lisa” Leonarda da Vinci – od wieków zachwyca i wciąż nie przestaje być zagadkowy i intrygujący. To najbardziej znany i największy spośród polskich dzwonów historycznych. Pisali o nim poeci od Reja po Wyspiańskiego, Matejko dwukrotnie uczynił go tematem swoich obrazów.

Trudno zgadnąć, dlaczego król Zygmunt I Stary na wykonawcę fundowanego przez siebie dzwonu dla katedry wawelskiej wybrał mieszkającego wówczas w Krakowie mistrza Hansa Behema z Norymbergi. Hans Behem znał się przede wszystkim na odlewaniu dział i kul bojowych, jako ludwisarz miał niewielkie doświadczenie. W Polsce zrobił wcześniej zaledwie jeden dzwon – dla kościoła w Raciborowicach. Czy był fenomenalnie utalentowanym rzemieślnikiem, czy – jak sugerują niektórzy – do tej pracy sprowadził z Niemiec świetnych współpracowników, których pracę sygnował własnym nazwiskiem, nie wiemy. Tak czy owak po wykonaniu królewskiego zamówienia – do dziś uważanego za wspaniały instrument i arcydzieło ludwisarstwa – powrócił do robienia armat.

Praca nad dzwonem trwała cały rok. Samo przygotowanie formy zajęło około siedmiu–ośmiu miesięcy 1520 r., na początku roku następnego wykonano odlew z brązu, który stygł przez trzy tygodnie, potem był wygładzany i cyzelowany. We wnętrzu dzwonu wykonano 15 984 wgłębienia wielkości monet. Dziś trudno rozstrzygnąć, czy miały charakter dekoracyjny, czy zrobiono je, by uniknąć żmudnego i długotrwałego polerowania. Na jego płaszczu umieszczono herby Rzeczypospolitej Obojga Narodów: Orła Białego i Pogoń litewską, inskrypcję: „Bogu Najlepszemu, Największemu i Dziewicy Bogarodzicy, świętym patronom swoim, znakomity Zygmunt Król Polski ten dzwon godny wielkości umysłu i czynów swoich kazał wykonać w roku zbawienia 1520” oraz wizerunki świętych patronów, w tym św. Zygmunta i Stanisława, patrona Polski. 9 lipca 1521 r. ochrzczony i konsekrowany dzwon został zawieszony na północnej wieży, od tej pory zwanej zygmuntowską. Początkowo nazywano go wielkim dzwonem królewskim, z czasem Zygmuntem – na cześć jego świętego patrona, lub dzwonem Zygmunta, na pamiątkę fundatora.

Do wieży wchodzi się przez zakrystię. Dzięki ubiegłorocznym badaniom dendrochronologicznym wiemy, że wspinając się po schodach, oglądamy jej oryginalną konstrukcję wykonaną w latach 1520-21, świadka świętowanych wydarzeń. Więźba ciesielska i jarzmo zostały wówczas zrobione z dębów przywiezionych z tak lubianej przez Jagiellonów Puszczy Niepołomickiej, najstarszy z nich pamięta wiek XIII, większość XIV i XV. Wszystkie elementy więźby spojone są za pomocą drewnianych kołków, jedynie w górnej części pojawiają się stalowe łączenia. Pięćsetletnie drewniane jarzmo dźwiga prócz dwunastotonowego Zygmunta umieszczone pod nim cztery wielkie dzwony gotyckie: Wacława, Kardynała, Urbana i Stanisława zwanego Półzygmuntem.

– Katedra wawelska to nasze narodowe sanktuarium – mówi ks. prał. Zdzisław Sochacki, proboszcz parafii archikatedralnej – gdyby ktoś nie znał żadnych innych miejsc związanych z historią Polski, tu ją pozna poprzez jej architekturę, ołtarze, pomniki, epitafia, tablice pamiątkowe. Opowiedzą mu one historię tysiącletniej chrystianizacji naszych ziem, naszych władców, królów i świętych, a wsłuchując się w nie, może doświadczyć tego wzruszenia, które zawsze towarzyszyło Janowi Pawłowi II, gdy wchodził do katedry wawelskiej. Dzwon Zygmunt jest częścią tej historii i jednocześnie jej świadkiem.

Data pierwszego dzwonienia została starannie wybrana. 13 lipca, w święto św. Małgorzaty, w wigilię święta Rozesłania Apostołów, na początku trzydniowego świętowania rocznicy zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem (a było to pierwsze w Rzeczypospolitej święto narodowe, ustanowione przez dziadka Zygmunta Starego, Władysława Jagiełłę).

 


ZAWSZE W GOTOWOŚCI

– Dzwonnikami najpierw byli świątnicy – mówi ksiądz proboszcz, który jest zwierzchnikiem wawelskich dzwonników – a gdy okazało się, że nie radzą sobie z tak wielkim dzwonem, król wyznaczył to zadanie przedstawicielom cechu cieśli. Oni pilnowali bezpieczeństwa wieży i dzwonu, dbali o to, by zawsze był gotów do uruchomienia.

By rozkołysać dzwon, potrzeba dwunastu osób, do ich grona w ciągu pięciuset lat dopuszczono zaledwie dwie kobiety, ostatnio Barbarę Szyper, historyka sztuki z Muzeum Narodowego w Krakowie. Bractwo wawelskich dzwonników tworzą inżynierowie, profesorowie wyższych uczelni krakowskich, artyści, nierzadko także ich synowie i chrześniacy. Każdy z nich sam musi zadbać o odpowiednie obuwie i rękawice, by sznury nie zdarły mu skóry z rąk. Obecnie aby zostać dzwonnikiem, potrzebna jest rekomendacja, dwuletnie szkolenie, akceptacja zwierzchnika dzwonników – bo przecież, jak podkreśla ks. Sochacki, przy tej pracy nie chodzi tylko o siłę w ramionach.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 maja

Poniedziałek, VI Tydzień Wielkanocny
Niech święci cieszą się w chwale, *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 15,12-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter