23 kwietnia
wtorek
Jerzego, Wojciecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dolar króluje

Ocena: 0
1515

Jak trwoga, to do dolara – tak zdają się krzyczeć rynki finansowe.

fot. xhz

Zatrważających wieści nie brak, i to na wszystkich ważnych dla kursów walutowych frontach. Na świecie szaleje inflacja i na tym fakcie skupia uwagę przeciętny obywatel, lecz nie mniej istotne przyczyny leżą w polityce.

 


WOJNA

Za naszą wschodnią granicą pożoga i nic nie wskazuje na to, żeby ten straszny konflikt miał się szybko zakończyć. Rynki finansowe nie kierują się wskazaniami moralności, dla finansistów nie jest ważne, kto ma rację, liczy się jedynie, czy wygrana pewnej strony przyniesie im zyski. Stąd paradoksalnie ostatnie postępy ukraińskiej kontrofensywy mają dodatni wpływ na wartość amerykańskiego dolara i ujemny na wartość euro oraz złotego, ponieważ wzrasta prawdopodobieństwo użycia przez Rosję broni atomowej.

Powszechnie mówi się o tym, że Putin jest ciężko chory i te spekulacje są przyjmowane z nadzieją, że wojna się niebawem skończy kapitulacją najeźdźcy. Tymczasem wariant ten nie napawa optymizmem osoby patrzącej na te zmagania bez emocji, bo ktoś umierający prędzej podejmie nieodpowiedzialną decyzję niż ktoś, kto ma przed sobą jeszcze wiele lat życia. Zatem to, co podnosi na duchu Ukraińców i ich sprzymierzeńców, spędza sen z powiek inwestorom.

Politycznej i gospodarczej sytuacji w Europie nie poprawiło też wysadzenie w powietrze obu nitek Nord Stream. Sytuacja na kontynencie w zakresie dostaw nośników energii była i tak trudna, a ich definitywne wyłączenie z systemu gazociągów przekreśliło możliwość poprawy sytuacji. Tym samym znikła perspektywa spadku cen energii i zwiększenia produkcji przemysłowej, bo gaz jest podstawowym surowcem dla wielu gałęzi gospodarki.

 


ITALEXIT?

Pozycji euro nie poprawiło wyborcze zwycięstwo prawicy we Włoszech. Ponownie rynki finansowe nie kierują się tym, co dobre dla danego kraju, tylko przewidywaniami, czy jakieś zjawisko przyczyni się do wzmocnienia wartości danej waluty. Ja sam z wielką radością przyjmuję sukces Giorgii Meloni, bo to wydarzenie rodzi nadzieję, że dominujące w UE skrajnie lewicowe trendy zostaną zatrzymane, jeśli nie odwrócone.

Ale dla inwestorów istotna jest spójność polityczna strefy euro. Im sukces włoskiej prawicy nie daje powodów do optymizmu. Do tarć na linii Bruksela – Budapeszt i Bruksela – Warszawa (a ściślej mówiąc Berlin – Budapeszt i Berlin – Warszawa, bo przecież w sferze gospodarczej KE wciela w życie niemiecki interes narodowy) dojdą jeszcze tarcia na linii Bruksela – Rzym. A Włochy to jest trzecia największa gospodarka strefy euro.

Przyjęcie euro podcięło skrzydła włoskiej gospodarce i dla bezstronnego ekonomisty jest oczywiste, że kraj ten albo musi powrócić do własnej waluty, albo uzyskać od najbogatszych członków ogromne fundusze, dzięki którym byłby w stanie dokonać skoku technologicznego. W pewnym stopniu Plan odbudowy dla Europy (NextGenerationEU – NGEU) był skrojony pod potrzeby Italii, ale jego zakres jest zbyt skromny w stosunku do potrzeb.

Ursula von der Leyen nie owijała w bawełnę groźby użycia nacisków ekonomicznych, gdyby nowemu rządowi włoskiemu przyszły pomysły odzyskania większej suwerenności politycznej i gospodarczej. Jest wysoce prawdopodobne, że Polska i Węgry żadnych pieniędzy z NGEU nie dostaną. Gdyby ten los spotkał także Włochy, to sytuacja polityczna i ekonomiczna w UE uległaby istotnemu pogorszeniu.

Jakiś czas temu partia Forza Italia pod przywództwem Silvia Berlusconiego, członka koalicji Giorgii Meloni, proponowała przywrócenie lira i tą ideą nowy rząd może straszyć Brukselę. Mimo tego, że Italexit, jak się to popularnie nazywa, ma małe szanse realizacji, to jednak jego prawdopodobieństwo wzrasta i tym samym spada atrakcyjność wspólnej waluty.

 


DYLEMATY EBC

Do tej pory sytuację Włoch ratował „od kuchni” Europejski Bank Centralny poprzez masowe zakupy obligacji. Z politycznego punktu widzenia było to najlepsze rozwiązanie, bo nie wymagało bezpośrednich przepływów pieniędzy z Niemiec do Italii. Ale w tej chwili dostęp do tego źródła się wyczerpuje, bo EBC zaczyna walczyć z inflacją. Trudno jest mu jednocześnie podnosić stopy procentowe i nadal kupować włoski dług, bo to są sprzeczne działania. Pierwsza strategia oznacza ograniczenie podaży pieniądza, druga zaś prowadzi właśnie do sytuacji odwrotnej – zwiększa jego podaż. Zatem Christine Lagarde, prezes EBC, ma do wyboru albo kontynuować politykę Maria Draghiego i ratować strefę euro przed rozpadem, albo zwalczać inflację.

NGEU był pomyślany jako mechanizm odciążający EBC od niewdzięcznej roli ratownika włoskiej gospodarki, ale jego konstruktorzy nie przewidzieli zmiany rządu w Rzymie. W tej chwili KE stwarza wrażenie, że może mieć miejsce zamrożenie albo przynajmniej ograniczenie wsparcia dla Włoch. Stąd EBC może stanąć wobec dylematu: albo podnosić stopy procentowe i tłumić inflację, albo ratować spójność strefy euro.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 kwietnia

Wtorek, IV Tydzień wielkanocny
Kto chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną,
a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 12, 24-26)
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter