22 kwietnia
poniedziałek
Kai, Leonii, Sotera
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Trump powraca

Ocena: 0
848

Stwierdzenie, że Donald Trump jest nietuzinkową postacią, nie w pełni oddaje istotę tego zaskakującego zjawiska, jakim jest były prezydent. Czy ostatni wyrok mu zaszkodzi?

fot. Library of Congress/Unsplash.com

Do tej pory wielu obserwatorów sądzi, że w 2015 r., gdy startował w wyścigu o najwyższy urząd w państwie, chodziło mu nie tyle o wygranie wyborów, ile o promocję wizerunku swych rozlicznych przedsiębiorstw. Jego zwycięstwo nie tylko było niezwykłą niespodzianką, ale też postawiło zwycięzcę w obliczu ogromnych trudności, bo nie miał on ekipy zdolnej do przejęcia władzy. Osoby, które w ostatecznym obrachunku znalazły się w jego administracji, w większości przypadków nie podzielały jego poglądów. Ten fakt był przyczyną nieustających kłopotów i braku skuteczności w wielu dziedzinach.

 


PROCES. I CO Z TEGO?

Był trzykrotnie żonaty, w dodatku przechwalał się swoimi podbojami serc niewieścich, według jego samego nie zawsze z pełnym przyzwoleniem obiektów zalotów. Potem stwierdził, że wywiad z 2005 r., w którym dokonywał tego typu wyznań, to były czcze przechwałki, jakie wypowiada się w ściśle męskim towarzystwie. Wywoływał jednak odrazę i zgorszenie wśród zdecydowanej większości elit. Jego romanse stanowią obiekt pozwów sądowych i śledztw prokuratorskich. Właśnie zapadł wyrok w pierwszej takiej sprawie – były prezydent został uznany za winnego „seksualnego wykorzystania” (ale nie gwałtu) i zniesławienia dziennikarki E. Jean Carroll.

Przeciwnicy Trumpa mieli nadzieję, że procesy sądowe pogrzebią wszelkie jego szanse na ponowne zdobycie nominacji z ramienia Partii Republikańskiej w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Tymczasem zwiększa on przewagę nad najgroźniejszym konkurentem, Ronem DeSantisem, gubernatorem stanu Floryda – różnica pomiędzy nimi wynosi już prawie 30 punktów procentowych.

Wyrok z sprawie Carroll raczej nie zmieni tego obrazu, bo po pierwsze, sprawa toczyła się dopiero w pierwszej instancji i prawnicy Trumpa już zapowiedzieli odwołanie się od niego, a po drugie, był to proces z powództwa cywilnego i byłemu prezydentowi nie grozi kara więzienia, tylko odszkodowanie pieniężne. Czy p. Carroll zobaczy choć centa z zasądzonych 5 mln dolarów? Trump ma duże szanse wygrać sprawę w drugiej instancji, bo podstawy powództwa nie były aż tak solidne. Dość powiedzieć, że dziennikarka nie była w stanie podać dokładnej daty owego wydarzenia, mówiła tylko, że miało to miejsce w 1995 albo 1996 r.

Ogólnie rzecz biorąc, pozwy sądowe nie szkodzą Trumpowi, a niektórzy nawet twierdzą, że mu pomagają. Każda sprawa jest okazją do rozpoczęcia kampanii zbierania pieniędzy na obronę i jego żelazny elektorat z entuzjazmem odpowiada na te apele. Ponadto, tak jak mawiał niezapomniany Kisiel, „nieważne, czy dobrze, czy źle, byle dużo (o mnie mówili)!”. Dzięki sprawom sądowym nazwisko Trumpa nie schodzi z pierwszych stron gazet. To samo dotyczy programów publicystycznych. Z tego powodu jego kontrkandydaci w ramach Partii Republikańskiej nie mogą przedrzeć się do mediów – i być może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Bo w obozie demokratów przeważa pogląd, że Joe Biden ma największe szanse na ponowny wybów w starciu właśnie z Trumpem, a na przykład z dużo młodszym i nie obciążonym takim „bagażem”, jaki na swych barkach nosi były prezydent, DeSantisem może ponieść klęskę. Ponieważ media są opanowane przez lewicę, taka „konspiracyjna teoria” nie jest bezpodstawna.

 


KŁOPOTY BIDENA

Urzędujący polityk często ma wielką przewagę nad tymi, którzy pragną zająć jego miejsce. Jego nazwisko od lat jest znane wyborcom, ma żelazny elektorat i zwykle niemałą drużynę bogatych osób, którym wyświadczył jakieś uprzejmości. Ci, którzy im rzucają wyzwanie, muszą dopiero zbudować cały taki aparat. Stąd w USA zdecydowana większość osób piastujących określony urząd jest ponownie wybierana – poziom rotacji stanowisk jest bardzo niski.

Ten stan rzeczy w niedużym stopniu dotyczy Joe Bidena. Należy on do najmniej popularnych prezydentów i są ku temu istotne powody. Jego administracja roi się od osób, które objęły stanowiska nie dzięki kwalifikacjom, ale na mocy ideologicznego rozdzielnika. Wiosną 2021 r. prasa entuzjastycznie przyjmowała te nominacje, ale po dwu latach raczej jest cicho o ich dokonaniach.

Ostatnio Amerykanie są zatroskani z powodu bankructw sporych, co nie znaczy wielkich banków. Wielu na myśl przyszedł okres po bankructwie Lehman Brothers w 2008 r. Bez wątpienia reakcja władz była spóźniona i nie trafiająca w sedno zagadnienia. Minister skarbu (finansów), skądinąd znakomity ekonomista, prof. Janet Yellen, chyba nie całkiem sprawdza się jako menedżer całej amerykańskiej gospodarki. To samo dotyczy większości innych ministrów. Na przykład gdy wykoleił się pociąg w miejscowości East Palestine w stanie Ohio, przewożący groźne dla zdrowia substancje, Pete Buttigieg, minister transportu, pofatygował się na miejsce wypadku dopiero w wyniku ostrej krytyki ze strony prawicowych mediów.

W tej chwili rozpoczęły się twarde zmagania pomiędzy prezydentem i przywódcą republikanów w izbie niższej Kongresu na temat podwyższenia wysokości zadłużenia rządu federalnego. Joe Biden stoi na stanowisku, że ta decyzja powinna być niezależna od innej podstawowej sprawy, jaką jest poziom wydatków rządu. Marszałek Kevin McCarthy doskonale rozumie, że bez groźby doprowadzenia do niewypłacalności rządu nie uzyska ustępstw w sprawie podstawowej dla długofalowego zdrowia gospodarki amerykańskiej – cięć budżetowych. Z gospodarczego punktu widzenia Stanom nie grozi bankructwo i rzecz sprowadza się do wymiaru politycznego. Obóz rządzący ma nadzieję zdobyć cenne punkty w tym zwarciu, ale to będzie wymagać pewnej elastyczności, z czym jest krucho.

Gdyby nie pomoc Ukrainie, Biden nie miałby czym się pochwalić wyborcom. Niemniej ten atut powoli traci swą moc, obywatele zaczynają coraz głośniej pytać, co podatnik ma z tych grubych miliardów wydanych nad Dnieprem. Tym sposobem jego popularność utrzymuje się na niskim poziomie. Tylko niewiele ponad 42 proc. wyborców jest zadowolonych z tego, jak sprawuje on rządy. Ale Trump w całym społeczeństwie jest jeszcze mniej popularny, więc cała nadzieja demokratów leży w tym, żeby w listopadzie przyszłego roku zmagania ponownie toczyły się pomiędzy Bidenem i Trumpem.

 


OFENSYWA TRUMPA

Mimo kłopotów związanych z procesami sądowymi Trump nie zwalnia tempa. Jego kampania wyborcza nawet uzyskała wsparcie z najmniej oczekiwanej strony – sieci kablowej CNN. Niewiele ponad rok temu wielki koncern medialny Warner Bros. połączył się z innym gigantem z tej branży, Discovery, który kontrolował właśnie CNN. Pod zarządem Discovery CNN przybrał postać skrajnie lewicową i przed laty właśnie pod adresem tej sieci kablowej Donald Trump ukuł mało pochlebny termin fake news. O ile przedstawianie skrajnie lewicowych poglądów spotkało się z nadzwyczaj pochlebnym przyjęciem wśród amerykańskich elit, o tyle ten zwrot okazał się mniej szczęśliwy z punktu widzenia notowań wśród widzów i wyników finansowych. Oprócz FOX News wszystkie inne sieci promują podobne lewicowe poglądy i CNN znalazło się w tłumie podobnych mu programów, czyli postawiło się w obliczu ostrej konkurencji. Z tego względu nowy zarząd postanowił nieco zmienić profil sieci i zagospodarować trochę zapomniane poletko, przestrzeń pomiędzy postrzeganym jako skrajnie prawicowy FOX News i resztą, czyli przyciągnąć widzów wyznających poglądy centrowe.

W ramach tej transformacji CNN zaproponowało Trumpowi zorganizowanie transmitowanego na żywo spotkania z wyborcami (am. town hall meeting). Były prezydent, który po wyborach w 2020 r. poróżnił się z FOX News i był pozbawiony dostępu do innych ogólnoamerykańskich sieci telewizyjnych, z wyjątkiem mających dużo mniejszy zasięg konserwatywnych kanałów, na przykład Newsmax, przyjął tę propozycję. Fakt ten wywołał konsternację po obu stronach politycznej barykady. Lewica oskarżyła CNN o promowanie poglądów MAGA (Make America Great Again – hasło wyborcze Trumpa, kojarzone z „populistycznymi” poglądami, czyli tymi, które podważają wiarę w establishment), niechętna Trumpowi prawica zaś widziała w tym wydarzeniu „wyprzedaż” konserwatywnych wartości i próbę romansu ze skrajną lewicą.

Wydarzenie to miało miejsce dzień po ogłoszeniu wyroku w sprawie p. Carroll, więc teoretycznie był to dla Trumpa niekorzystny zbieg okoliczności. Ale ten fakt nie zbił byłego prezydenta z pantałyku. Wręcz przeciwnie, wykorzystał on to spotkanie i pytania prowadzącej je dziennikarki, Kaitlan Collins, do obrony swego stanowiska i przytoczenia dowodów, których sędzia nie dopuścił do pokazania ławie przysięgłych, a które przedstawiły oskarżycielkę w bardzo niekorzystnym świetle.

Trump przez lata prowadził program telewizyjny i do perfekcji opanował zachowanie przed kamerą. Pomimo upływu czasu, lat bezpardonowych ataków kierowanych pod jego adresem i przegranych wyborów nie stracił nic z bezgranicznej pewności siebie. Ciętość języka połączona z niezwykłą zdolnością do ignorowania faktów i stanowisk podważających jego punkt widzenia pozwala mu wygrywać starcia przed kamerami. Dzięki tym czynnikom i tym razem wyszedł zwycięsko ze słownych pojedynków z prowadzącą zebranie dziennikarką. Niemal wszystkie wypowiedzi Trumpa spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem widowni, która w zdecydowanej większości była złożona z republikanów. Ze strony lewicy na sieć i dziennikarkę posypały się gromy, że dostarczyły Trumpowi okazji do promocji ideologii MAGA. Swymi wypowiedziami Trump zamknął usta krytykom z prawej strony sceny politycznej. Były prezydent ponownie pokazał, że nadal jest niekwestionowanym przywódcą wśród republikanów.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 kwietnia

Poniedziałek, IV Tydzień wielkanocny
Ja jestem dobrym pasterzem
i znam owce moje, a moje Mnie znają.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 10, 1-10
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter