20 czerwca
czwartek
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co nas czeka?

Ocena: 0
826

Cechą polskiej polityki ostatnich dni jest poganianie. Politycy Koalicji Obywatelskiej żądają od prezydenta Andrzeja Dudy, aby pominął w pierwszym kroku polityka Zjednoczonej Prawicy i wskazał od razu jako premiera Donalda Tuska. Bo „demokratyczna opozycja” wyraźnie wygrała wybory.

fot. Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej

Rzecz charakterystyczna: Trzecia Droga do tych przynagleń się nie przyłącza. Dla nich procedury zapisane w konstytucji to dodatkowy czas na negocjacje z Tuskiem, a tak naprawdę na to, aby nie dać się KO przycisnąć do ściany. Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia mogą też wysłuchać wyjątkowo hojnych ofert koalicyjnych ze strony PiS. Przy czym powiedzmy od razu: dziś ich na pewno nie przyjmą. Byłoby to sprzeczne z całą logiką kampanii. Obaj liderzy widzą się po stronie powracającego po latach do władzy mainstreamu. Ale te oferty dadzą im dodatkowe argumenty w rokowaniach z Tuskiem. Na początku zaczęli nawet wspominać o premierowskiej kandydaturze Kosiniaka-Kamysza.

 


WYGRAŁA BAJECZKA

Co bardziej popędliwi zwolennicy KO wzywają do manifestacji przeciw prezydentowi. Zarazem po stronie zwolenników PiS odzywa się z kolei chór punktujący sprzeczności w programach i w zapowiedziach nowych koalicjantów. Bije się też w pierwsze sugestie, że nie wszystkie zapowiedzi kampanijne da się, być może, spełnić. Tusk popędza, bo chce podobno dawać podwyżki nauczycielom. Ale jego ludzie mówią o deficycie budżetowym, który może taką hojność ograniczyć. Politycy nowej koalicji przypominają, że trzeba jak najszybciej wydobyć od Unii pieniądze na Krajowy Plan Odbudowy. Ale Tuskowi wypomniano już, że miał po nie jechać „w pierwszy dzień po wyborach”. Katarzyna Lubnauer zdążyła to nazwać „przenośnią”.

Tuskowi spieszy się do skonsumowania zwycięstwa na warunkach możliwie najlepszych dla siebie. Z kolei pokonana prawica chce odreagować poczucie niesprawiedliwości losu. Przedstawiła dość kompletny, nawet jeśli nie całkiem realny plan rządzenia, korzystny dla różnych grup społecznych. Tusk pokonał ich moralistyczną bajeczką o złej władzy, którą trzeba odsunąć, bo jest tyrańska i skorumpowana – do tego bowiem w zasadzie sprowadzała się w lwiej części jego kampania.

Zarazem cały ten zgiełk zapowiada to, co będzie się działo w kolejnych czterech latach. PiS jest silną opozycją, ma prawie dwieście mandatów i swojego prezydenta, który może skutecznie wetować ustawy. Może też przez następne prawie dwa lata odwoływać się do opinii publicznej.

 


KTO PRZEGRAŁ KAMPANIĘ?

Za kulisami pojawiły się pierwsze obrachunki wewnątrz i wokół pokonanego PiS. Politycy Suwerennej Polski, na razie nie otwarcie, biją w swojego odwiecznego wroga premiera Mateusza Morawieckiego. To on ma być winien: nadmiernej miękkości. Także niektórzy politycy PiS (Jacek Sasin) obwiniają premiera. Z kolei z pobieżnego oglądu mediów społecznościowych wynika, że tam krytykuje się kampanię PiS przeważnie jako zbyt agresywną, „paździerzową”. Spośród polityków Zjednoczonej Prawicy powiedział to otwarcie tylko wojewoda dolnośląski i dawny senator Jarosław Obremski. Ale takich głosów jest dużo. Satyryk Marcin Wolski, mocno zaangażowany po stronie prawicy, zdążył zarzucić kontrolowanej przez rząd TVP „propagandę gorszą niż w latach 70.”.

Jestem bliższy temu drugiemu stanowisku. Przy czym paradoksem jest to, że sztabowcom PiS koncepcja kampanii głównie negatywnej i personalnie skierowanej przeciw Tuskowi wyszła ze szczegółowych badań. Okazało się, że lider KO jest w starciu na hejty skuteczniejszy. I że wzajemna agresja bardziej zmobilizowała przeciwników obecnego rządu. Wielkie miasta poszły do urn tłumniej niż prowincja, która chyba najwięcej skorzystała na polityce społecznej PiS. I najmocniej reagowała na jego hasło przywracania godności wykluczonym środowiskom.

Warto przypomnieć i to, że PiS przegrało nawet w Turowie, choć tam szczególnie się zasłużyło obroną kopalni zagrożonej likwidacją. Możliwe więc, że jeszcze większą rolę niż poetyka kampanii odegrało naturalne zużycie się każdej władzy po ośmiu latach. Władzy obwinianej o upartyjnianie wszystkiego i obdarzanie swoich ludzi różnymi rentami władzy.

Jest jeszcze czynnik bardziej długofalowy. Możliwe, że zmiany społeczne dające miastom przewagę nad wsią, a szerzej nad Polską powiatową, spychały PiS w narożnik niezależnie od kampanii. Że obrona tradycyjnych wartości i patriotyzmu to poglądy trwale mniejszościowe, w środowiskach wielkomiejskich niemodne. Również interesy Polski powiatowej stają się mniej istotne, a dla mieszczuchów drażniące. Warto taki czynnik brać pod uwagę.

Jarosław Kaczyński na pierwszym spotkaniu ze współpracownikami odrzucił sugestie personalnych rozliczeń i wziął na siebie odpowiedzialność za ton i poetykę tej kampanii, którą szczegółowo autoryzował. Poza wszystkim fakt, że PiS po dwóch kadencjach dostało pierwsze miejsce, jest w III Rzeczypospolitej ewenementem.

Niektórzy podważają dziś referendum jako wikłanie Polaków w spory o rządy Tuska przed ośmiu laty. Ale z sondaży wynika, że w takich kwestiach jak opór wobec nadmiernej imigracji, obrona granic, suwerenność ekonomiczna czy zablokowanie dalszych prywatyzacji większość społeczeństwa miała poglądy bliskie Zjednoczonej Prawicy. Ich polityka społeczna została poniekąd autoryzowana przez opozycję deklaracjami, że się ją zachowa. Wynik wyborczy ostatecznie odczarował też oskarżenia prawicy o skłonności autorytarne. Co to za autorytaryzm, który dobrowolnie oddaje władzę?

PiS wygrało w wielu sferach, a jednak przegrało. Czeka je więc teraz niełatwa dyskusja nad zmianą formy przekazu. Będzie to wręcz morderczo trudne, bo trzeba by zmienić samą naturę tego obozu. A kształtuje ją archaiczny język trzymającego jednoosobowo stery Kaczyńskiego i jego ludzi, także konserwatywne poglądy aparatu partyjnego, które trudno naginać do coraz szybszych przemian społecznych, obyczajowych, kulturowych.

 


CZYJA DOMINACJA?

Pokonana prawica delektuje się pierwszymi trudnościami Tuska i innych liderów centrolewicy ze skleceniem koalicji. Ale nad nią samą wisi ileś niebezpieczeństw. Lider KO nie przywiezie unijnych pieniędzy w dzień po sukcesie wyborczym, jednak chyba będzie w stanie załatwić je później. To może przekonać Polaków do euroentuzjastycznego kursu, także w tych sferach, w których zawsze stawiali opór (waluta euro). Dodać do tego należy domknięcie układu na takich polach, jak choćby media. Wolski ma rację, piętnując paździerzowy przekaz TVP. Ale gwarantował on przynajmniej jakąś informacyjną równowagę. Co będzie, kiedy główne stacje telewizyjne będą zgodne w przekazie?

A na to się zanosi, skoro ludzie Tuska twierdzą, że przejmą TVP w 24 godziny. Czy mogą to zrobić bez ustawy, narażonej na prezydenckie weto? Zdawałoby się, że nie. Ale KO podobno ma pomysł na takie „depisizacyjne działania”, nie tylko wobec mediów. To zapewne będzie skutkowało awanturami w parlamencie. Nowa większość będzie je wykorzystywać do kompromitowania prawicowej opozycji jako warcholskiej i do delegitymizowania prezydenta. Tym razem ani UE, ani sądy nie będą pewnie krzyczeć o braku praworządności. Choć pytanie, jaką rolę w hamowaniu tego impetu odegra nie tylko prezydent, ale i Trybunał Konstytucyjny, dziś w całości prawicowy. Możliwe, że Tusk niektórych swoich priorytetów przez nowy parlament nie przepchnie. Ale może takie polityczne igrzyska odwrócą uwagę Polaków od niezrealizowanych obietnic społeczno-ekonomicznych zwycięskich partii.

Ciąg awantur zakończy się wyborami prezydenckimi w 2025 r. PiS nie ma na razie dobrego następcy Andrzeja Dudy, który już kandydować nie może. Z kolei nowa koalicja będzie przedstawiała wybór ich kandydata (być może uzgodnionego między rządzącymi partiami) jako receptę na uspokojenie i zgodę. Jeśli prezydentem zostanie, powiedzmy, Rafał Trzaskowski, układ może się domknąć. Jeśli PiS nie znajdzie pomysłu na swój nowy przekaz, może mu grozić w kolejnych wyborach parlamentarnych marginalizacja. Być może trwała. Polityka wielu państw zachodnich jest zdominowana przez partie niewiele się od siebie różniące.

Zarazem pewne spory, o imigrację czy politykę klimatyczną, się nie zamkną. To jakaś szansa dla prawicy. Pytanie też, na ile „demokratyczna koalicja” zachowa spójność. Czy Trzecia Droga, a szczególnie PSL, zechce się wpisywać w awantury z „depisizacją”? Czy zachowa odrębność w sprawach światopoglądowych, gdy lewica chce wpisywać aborcję na życzenie do umowy koalicyjnej?

 


NAJPOWAŻNIEJSZY DYLEMAT

Dziś na 99 proc. się dogadają. Łączy ich głód władzy i odwetu na dominującej od lat prawicy. Tak naprawdę staną pewnie niedługo przed najbardziej fundamentalnym dylematem. PiS mówiło o nim w samym finale kampanii. Być może mówiło za cicho.

Pakiet zmian w traktatach unijnych, proponowany przez Francję i Niemcy i skazany na żmudne procedury, osłabiłby państwa narodowe na rzecz brukselskiej centrali. Unia zyskałaby nowe kompetencje, Polska straciłaby w wielu kwestiach prawo weta. Wydaje się, że Tusk jest z tym pogodzony, chociaż w kampanii ani on, ani inni liderzy opozycji o tym nie mówili. Słychać nawet plotkę, że po pierwszym roku premierowania lider KO mógłby wrócić na ważne stanowisko w UE.

Na ile zgodzą się na to wszystkie partie nowej koalicji? Na ile PiS zdoła blokować zgodę Polski na te zmiany, korzystając ze swojego prezydenta? Na ile Polaków, mamionych unijnymi funduszami, ten spór poruszy? Nie tylko stracilibyśmy możliwość obrony odrębności kulturowej, ale i osłabłaby możliwość obrony własnych interesów gospodarczych. To była tak naprawdę główna stawka tych wyborów, chociaż nie wybrzmiała dostatecznie mocno.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Publicysta, pisarz, komentator polityczny, absolwent historii na UW


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 czerwca

Czwartek, XI Tydzień zwykły
Dzień powszedni
Otrzymaliście Ducha przybrania za synów,
w którym wołamy: «Abba, Ojcze».

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 7-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter