31 maja
niedziela
Anieli, Petroneli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sztuka w KL Auschwitz

Ocena: 0
3816

W celi 21, w Bloku Śmierci skazaniec wydrapał paznokciem na ścianie Chrystusa Miłosiernego. Po latach okazało się, że więźniem tym był ppor. Stefan Jasieński ps. „Urban”, cichociemny.

fot. www.auschwitz.org

W nieludzkich warunkach niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady artyści w pasiakach nie przestawali tworzyć. Precyzyjnie wyłuskiwani przez obozową administrację, byli zmuszani – pod karą śmierci – do świadczenia „usług artystycznych”: tworzyli nie tylko propagandowe obrazy zlecane przez esesmanów, ale też, na ich prywatne zamówienie, pejzaże i portrety. A poza tym – już całkowicie nielegalnie – dzieła przedstawiające życie za drutami. Zobaczymy je w albumie „Twarzą w twarz. Sztuka w Auschwitz”.


Ostatnia myśl

Ci, którzy byli choć raz na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady, z pewnością zatrzymali się w Bloku 11 – Bloku Śmierci. Tam w piwnicach znajdował się areszt przeznaczony dla więźniów podejrzewanych m.in. o działalność w ruchu oporu czy próbę ucieczki. Tam też umieszczano więźniów w odwecie za ucieczkę współwięźnia i skazywano ich na śmierć głodową. Obok Bloku 11 znajdowała się Ściana Straceń.

Peter Edel, podwójny autoportret
– przed aresztowaniem i jako więzień Auschwitz

Skazańcy zostawiali po sobie ślady – słowa pożegnania, rysunki, prośby o powiadomienie rodziny – wszędzie, gdzie się dało: na ścianach, parapetach, belkach stropowych. To często jedyne po nich ślady. Nie potrzebowali specjalnych narzędzi, wystarczyło coś ostrego, wsuwka czy... paznokieć.

W pierwszych transportach do KL Auschwitz, już w czerwcu 1940 r., znajdowali się ludzie, którzy byli postrzegani przez okupanta jako szczególnie niebezpieczni: nauczyciele, lekarze, sędziowie, artyści. Niemcy wiedzieli, że przedstawiciele polskiego świata artystycznego i inteligencji będą moralnym i duchowym wsparciem dla narodu, dlatego należało ich zamknąć w obozie.

Obozowej twórczości plastycznej dają początek m.in. Xawery Dunikowski, Franciszek Targosz, Mieczysław Kościelniak i wielu innych. Od 1942 r. krąg artystów zamkniętych w Auschwitz poszerza się znacznie, przybywają więźniowie ze świata żydowskiego, bo Niemcy realizują właśnie „ostateczne rozwiązanie”, czyli systemowe mordowanie Żydów europejskich. Żydzi są przywożeni głównie na śmierć. Mimo to część ich twórczości się zachowała. Do grona tych artystów należeli m.in. Jean Bartischan, Peter Edel, David Friedmann.


Za kromkę chleba

Mieczysław Kościelniak, plakat propagandowy

Prace oficjalne, tworzone na polecenie Niemców, nie miały nic wspólnego z wyrażaniem wewnętrznej wolności, zyskiwały raczej rys zniewolenia i upodlenia. Artyści plastycy, zmuszeni przez SS do usług – podobnie jak artyści muzycy w orkiestrze obozowej – byli wykorzystywani do różnych celów. Podstawowy to propaganda. Niemcy mieli swój plan i wizję obrazów propagandowych, których treść nie miała wiele wspólnego z rzeczywistością.

„Jesienią 1943 r. z polecenia Bischoffa, kierownika Bauleitung, (...) otrzymałem polecenie wymalowania obrazów ilustrujących rozbudowę obozu. Przy pracy są cywilni robotnicy, zaś w środku obrazu wymalowany jest Bischoff idący z majstrem cywilnym. Przy pracy byli zatrudnieni przede wszystkim więźniowie, których jednak nie wolno było malować” – wspomina Władysław Siwek, zatrudniony jako więzień w biurze budowlanym. Na rozkaz szefa SS z Zarządu Budowlanego fazy rozbudowy obozu były dokumentowanie na dużych obrazach olejnych.

Ale też więźniowie na zlecenie Niemców malowali pejzaże, portrety i sceny rodzajowe. Te musiały spełniać oczekiwania esesmanów. „Jest rzeczą jasną, że obrazy rodzajowe malowane na zamówienie esesmanów czy kapo niegrzeszących smakiem artystycznym nie dawały artyście zadowolenia” – wyjaśnia w albumie Mieczysław Kościelniak.

Artyści mieli „łatwiej” – pracowali w cieple i pod dachem, z dala od wyniszczającej pracy fizycznej. Za swoją twórczość dostawali dodatkową porcję jedzenia. Ich zadania sięgały jednak o wiele dalej, niż mogłoby się wydawać. Na polecenie obozowych lekarzy artyści dokumentowali obrazem różne stadia chorób.


Świadkowie historii

„Pewnego dnia ktoś przyszedł po mnie do Bloku 11 (...) i od tej pory zostałem zatrudniony w Lagermuseum. Jak się później okazało, zostałem tam wciągnięty dla ochrony życia, a współwięźniowie starali się pomagać mi na każdym kroku, abym mógł przeżyć” – wspomina Antoni Suchanek, aresztowany w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie w dniu ślubu córki. Z całym orszakiem weselnym trafił najpierw do więzienia, później do KL Auschwitz. W obozie przez trzy miesiące przebywał w Bloku 11. Pejzaże morskie, jakie malował, cieszyły się dużym powodzeniem wśród esesmanów. Po wojnie pojedyncze prace autora zostały odnalezione w opuszczonych mieszkaniach Niemców.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 31 maja

Niedziela, IX Tydzień zwykły, Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO!
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 2,1-11; Ps 104,1ab.24ac.29b-31.34; 1Kor 12,3b-7.12-13; J 20,19-23
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter