22 maja
środa
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyborczej troska o Kościół

Ocena: 4.29091
1890

Czasem pytają mnie ludzie, skąd czerpię tematy do kolejnych tekstów. No cóż! Po prostu życie ich dostarcza. Ale jest też prawdą, że znajomi przesyłają różne informacje, linki i obserwacje. Tak właśnie było tym razem. Współbrat z Polski przesłał mi teksty z „Gazety Wyborczej” o tym, że świątynie w Polsce pustoszeją, że potrzeba dogłębnej reformy, w tym… odpolitycznienia Kościoła. Chodzi o dwa artykuły: „Uzdrowić relacje” Anity Karwowskiej oraz wywiad tejże pani z dominikaninem Pawłem Gużyńskim. Mowa w nich o jakiejś kampanii społecznej pt. „Kościół wolny od polityki”. W sumie nic nowego. Od dawna atakuje się Kościół, używając haseł „upolitycznienie”, „bogactwo”, „pedofilia”. Tyle że środowiska lewicowo-liberalne czynią to, zakładając obłudnie maski „zatroskania” o stan i przyszłość katolickiej wspólnoty.

Karwowska powtarza antyklerykalne stereotypy: „Ponad połowa Polaków odchodzących od Kościoła robi to z powodu tuszowania pedofilii wśród księży, chciwości kleru i jego uwikłania w politykę”. W dodatku biskupi niczego nie rozumieją, bo „za odsuwanie się od Kościoła winią przede wszystkim pandemię”. Osobiście nic mi nie wiadomo, aby biskupi głosili taką opinię. Co innego, że zauważono, że po covidowych ograniczeniach w wielu parafiach jest mniej wiernych, choć są i takie parafie, gdzie wrócił stan sprzed lockdownów, a nawet wzrosła liczba wiernych, na przykład podczas liturgii Triduum Paschalnego. Jeśli chodzi o odchodzenie od Kościoła, to ludzie porzucają katolicką wiarę najczęściej z powodu swoich grzechów. Ba! Niejeden eksksiądz, który porzucił kapłaństwo, a nawet w ogóle katolicyzm, zapytany o przyczyny, będzie pluł na Kościół, ale nie wspomni o własnych grzechach, które zabiły w nim wiarę w Jezusa i Chrystusowy Kościół. Zresztą zdaje się, że Wyborcza takich eksksięży chętnie zaprasza na swoje łamy.

Oczywiście, nikt nie neguje, że we wspólnocie Kościoła były i są zgorszenia. Sam Jezus zapowiadał, że przyjdą prześladowania, ale i właśnie zgorszenia. Więcej! Zgorszenia były już w samym gronie apostołów. Judasz był złodziejem, zdradził i się powiesił. Piotr zaparł się Mistrza, choć potem gorzko nad sobą zapłakał i stał się „skałą” pierwotnego Kościoła. A Paweł Apostoł pisał do wiernych w Koryncie: „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan” (1 Kor 5, 1). W naszych czasach też nie brakuje zgorszeń. Trzeba się z nimi konfrontować w sposób adekwatny. Tyle że mam wrażenie, że dziś – szczególnie wśród młodych – dużo więcej jest ogłupionych niż prawdziwie zgorszonych. Ogłupionych medialnym „młotkowaniem”, że księża to chciwi bogacze i rządni władzy pedofile. A im bardziej kto katofobicznie ogłupiony, tym bardziej podatny na globalne ideologie suflowane przez miliarderów „filantropów” i uzależnione od nich organizacje.

Między bajki trzeba włożyć opowieści, jak to Kościół w Polsce jest upolityczniony. Tyle że rozpowszechnianie tych bajek ma określony cel, wyznaczony przez „starszych i mądrzejszych”. Chodzi o to, aby zabieranie głosu w sprawach dotyczących dobra wspólnego z pozycji katolickich stało się czymś wstydliwym, nagannym. Społeczno-polityczne refleksje mogą snuć „zieloni”, „czerwoni”, „tęczowi”, ale nie księża kierujący się Ewangelią i nauką społeczną Kościoła. Duchowni w Polsce, w tym biskupi, są nie tyle upolitycznieni, ile raczej przestraszeni. Często boją się zabrać głos w przestrzeni publicznej, bo mogliby oberwać od mediów, od różnych lobby, od własnych przełożonych uwikłanych w różne zależności. „Upolitycznieniem” jest dziś nawet potępianie aborcji, bo przecież pupil katolików „postępowych” zapowiedział, że jak wygra wybory, to zaraz zliberalizuje aborcję.

Dominikanin Gużyński stwierdza we wspomnianym wywiadzie, że „nie chodzi o to, żeby Kościół wypadł z debaty publicznej. On powinien być jej częścią, ale co innego być częścią debaty publicznej, a co innego sprawować z tylnego siedzenia władzę w państwie”. Tymczasem żaden duchowny nie sprawuje władzy w Polsce z jakiegoś tam siedzenia. Pociągający skrycie za sznurki sił politycznych, biznesowych, medialnych i sądowniczych są zupełnie gdzie indziej. Poza tym obawiam się, że skanalizowana naiwność dominikanina idzie w parze z przekonaniem, że jego medialne wypowiedzi to właściwy udział Kościoła w debacie publicznej, ale jeśli jakiś duchowny daleki jest od liberalno-lewicowych ideologii, to ani chybi musi być upolityczniony…

Idziemy nr 27/2023

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 maja

Środa, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie św. Rity z Cascii
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 21, 15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter