1 marca
piątek
Antoniny, Radoslawa, Dawida
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miłosierdzie pośród cierpienia

Ocena: 0
1269

Wojna bezlitośnie obnaża, kto jest kim, ujawniając to, co w nas najlepsze, i to, co najgorsze. - mówi o. Józef Augustyn SJ w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. Dominik Nienartowicz

Jak odnajdywać miłosierdzie Boże podczas wojny, kiedy widzimy i słyszymy o bestialstwie Rosjan wobec Ukraińców?

To dramatyczne pytanie. Wojna ujawnia całą otchłań nieprawości, tajemnicę zła. Złem wojny nie można jednak obarczać Boga. On nie ma upodobania w zabijaniu, także ludzi nieprawych. Bóg nienawidzi wojny. „On uśmierza wojny aż po krańce ziemi, On kruszy łuki, łamie włócznie, tarcze pali w ogniu” (Ps 46, 10).

Niektórzy katastroficzni artyści przedstawiali pobojowiska pełne trupów z podpisem: „wola Boża”. Winni raczej podpisywać: „wola szatana i tych, którzy do niego należą”. Choć wojny wszczynają ludzie, to jednak biorąc pod uwagę wojenne okrucieństwo, o którym Pan wspomina, nie byłoby ono możliwe bez udziału Złego.

 

Ale czy można wykluczyć działanie Bożego miłosierdzia w czasie wojny? Czy przestrzeń wojny Bóg zostawia szatanowi?

Oczywiście, że nie. Wojna, w którą bywamy wrzuceni jak do gorącego tygla, jest heroicznym wyzwaniem; „okazją”, by zdemaskować Złego, jego zamiary, mechanizmy, jakimi się posługuje. Wojna to wyzwanie do szukania prawdy pośród kłamstwa; przebaczenia pośród nienawiści. Wojna jest wezwaniem do wzrostu wiary. I choć to tyrani wszczynają niesprawiedliwe wojny, to jednak każdy uczestnik tego konfliktu, po obu stronach, staje przed heroicznym egzaminem z człowieczeństwa.

I zdarzają się przypadki, że żołnierze odmawiają udziału w niesprawiedliwej wojnie. Egzaminem z człowieczeństwa jest fakt, że rzesza młodych Ukraińców pracujących za granicą wraca do ojczyzny, by jej bronić, jak warszawscy Kolumbowie w 1944 r. W ich odwadze, poświęceniu, zmaganiu się ze słabością objawia się Boże miłosierdzie. Na wojnie Jezus Miłosierny potrzebuje naszych serc, naszego trudu, heroizmu, odwagi. W czasie wojny widzimy, że miłosierdzie nie jest „darem konsumpcyjnym”, ale naśladowaniem miłosiernego Pasterza, który oddał życie za swoje owce. I my Polacy zdajemy dzisiaj egzamin z człowieczeństwa, przyjmując uchodźców, dzieląc się z nimi tym, co mamy.

Wojna nie daje nam żadnej ważnej odpowiedzi na najtrudniejsze ludzkie pytania, ona je zadaje. Wojna bezlitośnie obnaża, kto jest kim i do czego jest zdolny; co naprawdę drzemie w głębi jego duszy. Wojna ujawnia zarówno to, co jest w nas najlepsze, jak i to, co jest w nas najgorsze.

 

Czy to, co ujawnia wojna, widać także w innych okolicznościach?

Zło jest jedno. A jest nim odrzucenie Boga, niewierność sumieniu. Gdy człowiek sam siebie czyni bogiem, w całej jego postawie uruchamiają się te same zachowania – choć w innym rozmiarze – które obserwujemy w taktyce tyranów i ich kohort pretoriańskich na wojnie. Mówimy o wojnie na Ukrainie, ale nie zapominamy, że w wielu częściach świata: w Afryce, na Bliskim Wschodzie toczą się nieustanne walki. Od dziesiątków lat toczą się też wojny karteli narkotykowych, gangów handlujących ludźmi, wszelkiego rodzaju mafii, a także – bliższe nam – małe, ale jakże wyniszczające wojny w naszych rodzinach, firmach, gremiach politycznych.

 

Jak godzić Boże miłosierdzie z niezawinionym cierpieniem milionów dzieci ukraińskich?

Obrazy tych dzieci rozdzierają serce; sześcioletni chłopiec kładzie sok na grobie matki, która zmarła z głodu; ciało dziecka rzucone na stos zamordowanych dorosłych – tego nie da się oglądać. Takie jest oblicze wojny. Zgorszenie cierpieniem niewinnych dzieci było jakąś obsesją Dostojewskiego. W „Braciach Karamazow” bezbożny Iwan mówi do swego młodszego brata Aloszy: „Nie chcę, aby matka uścisnęła kata, który zaszczuł psami jej syna. Ona nie śmie mu przebaczyć”. Pierwszy odruch jest właśnie taki: tego nie można wybaczyć.

Trudno ogarnąć cały rozmiar cierpienia, jakie spowodowała ta wojna. Ponad dziesięć milionów ludzi musiało opuścić swoje domy, setki tysięcy straciło cały dorobek życia; cierpienia matek z małymi dziećmi i tych oczekujących dziecka. Ale trzeba nam pamiętać też o cierpieniu rosyjskich matek, które straciły swoich synów. Wojna jest okrutna dla wszystkich.

W czasach pewnego dobrobytu usiłujemy nieraz uciec od otaczającego nas zła w świat rozrywki, w konsumpcję. Wojna jednak nam na to nie pozwala. Potrzebujemy wielkiego zaufania Jezusowi, by czas cierpienia stał się dla nas czasem Bożego miłosierdzia, stąd powtarzajmy nieustannie: „Jezu, ufam Tobie”. Tam, gdzie obficie rozlało się zło wojny, tam jeszcze hojniej rozlewa się nieskończone Boże miłosierdzie. Jezus niesie dzisiaj krzyż ulicami ukraińskich miast. Bezmiar cierpienia, którego jesteśmy świadkami, zmusza nas do zrewidowania podejścia do życia, jego celu, sensu, ludzkiego szczęścia. Nie poradzimy sobie z naszym cierpieniem, gdy zamkniemy się w sobie, pielęgnując żal, ból, pretensje do Boga, do bliźnich.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz i publicysta, współtwórca "Idziemy" związany z tygodnikiem w latach 2005-2022. Były red. naczelny portalu idziemy.pl. radekmolenda7@gmail.com

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 1 marca

Piątek, II Tydzień Wielkiego Postu
Pierwszy Piątek Miesiąca
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 21, 33-43. 45-46
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo
Koronka ku czci Siedmiu Boleści Matki Bożej

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter