24 marca
niedziela
Marka, Gabriela, Katarzyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dramat na łotewskiej wsi

Ocena: 0
935

Łotewski film „Świt” wyświetlany jest – z powodu hermetycznej formy – w kinach studyjnych. Piszę o nim w „Idziemy” z uwagi na ważny temat.

fot. Jakobyart

W czasach komunizmu w każdej republice radzieckiej działały wytwórnie, w których produkowano filmy odpowiadające lokalnej polityce kulturalnej. Po rozwiązaniu ZSRR kinematografie Litwy, Łotwy i Estonii odradzały się z wielkim trudem, co spowodowane było niewielkim lokalnym potencjałem produkcyjnym. Poza tym kraje te musiały na nowo określić swoją tożsamość kulturową, rozdartą między rodzimymi nacjonalizmami a tradycją kultury radzieckiej i rosyjskiej.

W łotewskim filmie „Świt” możemy zaobserwować owe sprzeczności kulturowe. Utwór został wyprodukowany przy udziale polskich artystów – wybitnego operatora Wojciecha Staronia i aktora Wiktora Zborowskiego. Staroń nadał obrazowi charakter poetyckiej etiudy, w której przede wszystkim liczą się odbierane przez widza emocje, a w mniejszym stopniu realistyczna akcja. W czarno-białym filmie piękne wykreowane światłocienie pełnią dwojaką rolę. Są stylistycznym komentarzem do ukazanych w filmie dramatycznych wydarzeń. Stanowią także odniesienie do tradycji propagandowego kina radzieckiego z lat 30. i 40. XX w., co ma ścisły związek z tematem filmu.

Akcja „Świtu” została oparta na historii sławnego nastolatka Pawlika Morozowa, który w czasach stalinowskich wydał NKWD własnego ojca jako wroga ludu, co propaganda komunistyczna ogłosiła jako bohaterstwo. W filmie zaś młody Janis wydaje ojca oskarżonego o zabójstwo. W kołchozie dochodzi do napięć i chaosu. Do opieki nad kołchoźnikami władze kierują – znakomicie zagranego przez Wiktora Zborowskiego – politruka Karlisa, który usiłuje opanować bunt przeciwko donosicielowi.

Wydaje się jednak, że oryginalna wizja łotewskiej reżyser Laily Pakalniny i operatora Wojciecha Staronia jest dwuznaczna, jeśli chodzi o stosunek do tradycji kina sowieckiego. Dwuznaczna okazuje się także postać politruka Karlisa. Według propagandy sowieckiej władza niosła na wsiach postęp i zwalczała ciemnotę. W „Świcie” od początku oglądamy sugestywnie ukazane zacofanie na łotewskiej wsi, na co zwraca uwagę Karlis. To na tym tle dochodzi do wydania przez wzorowego pioniera własnego ojca, wiecznego pijaka. W ten sposób autorzy filmu pozostali rozdarci między nostalgią za tradycją propagandowego kina radzieckiego a demaskowaniem zbrodni komunizmu.

 

„Świt” („Ausma”), Łotwa/ Estonia/ Polska, 2015. Reżyseria: Laila Pakalnina. Wykonawcy: Antons Grauds, Vilis Daudzins, Wiktor Zborowski, Andris Keiss, Liene Smukste i inni. Dystrybucja: Jakobyart

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, publicysta kulturalny, krytyk filmowy. Pracował w pismach filmowo-telewizyjnych, tygodnikach "Ekran" i "Antena". Współpracował z pismami "Express Wieczorny", "Kurier Polski", "Życie". Obecnie pracuje w dziale kulturalnym tygodnika "Idziemy" i współpracuje z tygodnikiem "Najwyższy Czas".

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -