Wiedzieliśmy zawsze, że siostra Klara, którą nazywaliśmy ciocią Klarą, była osobą niezwykłą.

Laski jako dzieło bł. Elżbiety Róży Czackiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebniczek Krzyża i Zakładu dla Niewidomych, były i są miejscem spotkania z potrzebującymi. Tu w czasie wojny ukrywał się ks. Stefan Wyszyński, ale też mieszkał mój dziadek Maciej z całą rodziną, ranny w kampanii wrześniowej członek AK i pracownik delegatury rządu londyńskiego. Jedną z zakonnic została tu jeszcze przed wojną siostra mojej babci Klara Jaroszyńska. Stąd Laski przewijały się od dzieciństwa w moim życiu. Jako dzieci jeździliśmy z rodzicami, aby odwiedzać s. Klarę, która mieszkała ze swoją mamą, a moją prababcią Halinką.
Odwiedzali ją ludzie z całego świata, w tym liczni Żydzi. Przy okazji jednej z takich wizyt mój młodszy brat dostał w prezencie wielki długopis z napisem I love Israel. Ale dopiero z czasem dowiedziałem się więcej, kim była s. Klara Jaroszyńska FSK (1911–2010).
FRANCISZKANKA Z TEMPERAMENTEM
Bronisława, bo takie było jej chrzcielne imię, wychowała się w rodzinie inteligenckiej. Jej ojciec Józef Jaroszyński był historykiem i dyrektorem warszawskiego gimnazjum im. Tadeusza Reytana, mama także była nauczycielką historii. Od swoich rodziców otrzymała wrażliwość religijną. Jej młodsza siostra Hanna (po mężu Święcicka) w przyszłości stała się autorką popularnych książek z pedagogiki rodzinnej.
Dziewczynka musiała mieć niesłychany temperament. Jak sama s. Klara wspominała: „W wieku dziewięciu lat poszłam do klasy wstępnej szkoły pani Sikorskiej (późniejszego gimnazjum Królowej Jadwigi). Uczyłam się «tak sobie», miałam zawsze dużo zainteresowań niekoniecznie związanych ze szkołą. Kiedyś, jak byłam w drugiej klasie, ojciec mój spytał panią Sikorską, zasłużonego, osiemdziesięcioletniego wówczas pedagoga, co ma ze mną robić. Usłyszał wtedy uspokajające słowa, powtarzane długo w rodzinie: «Niech pan będzie dobrej myśli – jak dojdzie do mojego wieku, to się uspokoi…»”.
Bronisława została pielęgniarką, a w 1936 r. wstąpiła do klasztoru w Laskach i przyjęła imię zakonne Klara. Także w czasie nowicjatu objawił się jej temperament: parokrotnie uciekała z klasztoru, a potem skruszona do niego wracała. Anegdota rodzinna głosi, że matka Czacka już sama nie była pewna, kiedy Klara powinna mieć śluby wieczyste. Ostatecznie miała je na Bukowinie 6 stycznia 1945 r.
UCZYŁA KOCHAĆ
W czasie wojny s. Klara początkowo przebywała w Laskach. W 1942 r., wraz ze wzrostem zagrożenia dla osób pochodzenia żydowskiego, pomogła s. Marii Gołębiewskiej (Miriam Wajngold), która była Żydówką, znaleźć schronienie w mieszkaniu swoich rodziców w Warszawie na Hożej. Jednak tam brakowało miejsca, bo ukrywali się już uczniowie jej taty będący pochodzenia żydowskiego (warto dodać, że w tym mieszkaniu podczas wojny ukrywało się ponad 15 Żydów).
Siostra Klara otrzymała w Warszawie pomoc urszulanek, które skierowały ją do swojego domu w Zakopanem na Jaszczurówce. To również nie było miejsce bezpieczne, ze względu na obecność wielu Niemców. Udały się więc do Bukowiny Tatrzańskiej. Do zakonnic dołączyły dwie dziewczynki pochodzenia żydowskiego: Halina Lautenberg i Ewa Kuper, które ukrywały się tam aż do 1945 r. Siostra Klara wspominała napięcie, jakie im towarzyszyło: „Każde obce kroki, skrzypienie śniegu podrywało nas na nogi”.
Jedna z uratowanych dziewczynek, Ewa, opowiadała: „Dobroć siostry, serdeczność, miłość i piękny uśmiech, który sobie przypominam z okresu dzieciństwa, były czymś specjalnym dla mnie. Nikt nie opowiadał mi do tej pory o moim dzieciństwie, teraz czuję się tak, jakbym wreszcie odnalazła brakujący fragment mojego życia. (…) Jestem przekonana, że miłość siostry oraz miłość i serdeczność innych sióstr zaowocowały w moim życiu i dzięki tej miłości jestem dziś wrażliwą kobietą. Mam kochającą rodzinę i wielu przyjaciół, dlatego że w moim życiu była obecna siostra, która po śmierci mojej matki nauczyła mnie kochać”.
DEDYKACJA POETY
Po zakończeniu wojny s. Klara zajmowała się zaopatrzeniem zniszczonego zakładu w Laskach, a potem poświęciła się bez reszty budowie kościoła w Izabelinie, gdzie proboszczem był ks. Aleksander Fedorowicz. Piastowała różne funkcje, m.in. była przełożoną domu rekolekcyjnego w Laskach (1979–1986). Wtedy też wspierała solidarnościową opozycję demokratyczną oraz zajmowała się organizacją rozdawnictwa darów, jakie przychodziły do Polski ze Stanów Zjednoczonych na adres klasztoru.
W tamtych czasach moja mama wysyłała do Lasek, do cioci Klary mojego młodszego brata. Ten zaczął chodzić na spacery ze Zbigniewem Herbertem, który często odwiedzał Laski. To z tego czasu mamy zachowany w rodzinie tomik poezji z następującą dedykacją: „Wielebnej Matce Klarze Jaroszyńskiej, która z anielską cierpliwością toleruje i wspomaga niżej podpisanego, z wielką wdzięcznością ofiarowuje oddany Zbigniew Herbert (kolega Józia)”.
TYTUŁ I OBYWATELSTWO
W 1981 r. s. Klara otrzymała wraz ze swoimi rodzicami tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Od lat 80. XX w. wielokrotnie przebywała w Izraelu. Wspomina: „Podczas kolejnych wyjazdów było oczywiście i to symboliczne zasadzenie drzewka na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie wraz z wręczeniem medalu i dyplomu i piękną uroczystością modlitewną. Potem jeszcze przyznano mi honorowe obywatelstwo”.
Rzeczywiście, w czasie jednej ze swych podróży do Izraela, w 1991 r., s. Klara wraz z prezydentem Lechem Wałęsą odsłoniła w Yad Vashem tablicę upamiętniającą Polaków ratujących Żydów. W tym samym roku otrzymała honorowe obywatelstwo Izraela. Była także zaproszona przez działacza żydowskiego Sarnera, budującego porozumienie polsko-żydowskie, do Los Angeles. Zwiedziła wtedy Zachodnie Wybrzeże, nawet Disneyland!
Lech Kaczyński, będąc prezydentem RP, wspierał program przywracania pamięci o Polakach ratujących Żydów przed Zagładą; chciał ich wprowadzić do panteonu bohaterów narodowych. Dlatego właśnie w 2007 r. odznaczył s. Klarę Jaroszyńską Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
UOSOBIENIE DOBROCI
Siostra Klara zmarła w Laskach 20 października 2010 r. i jest pochowana na tamtejszym cmentarzu wraz z rodzicami.
Była wierną duchową córką bł. Elżbiety Róży Czackiej. W czasach gdy za ratowanie Żydów groziła kara śmierci, była żywym symbolem odwagi i miłosierdzia. Ale i po wojnie całe życie z pasją służyła Bogu i bliźnim, będąc dla wielu uosobieniem dobroci.
Autor bardzo dziękuje dr. Wojciechowi Balińskiemu za pomoc w ustaleniu faktów z życia s. Klary.


Co? Gdzie? Kiedy?



