15 grudnia
poniedziałek
Niny, Celiny, Waleriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Warto czytać

Ocena: 5
208

Słowo pisane ma wielką moc. Kiedy musiałem pokonać życiowy zakręt, pomógł mi powrót do czytania książek.

fot. PAP/Przemysław Karolczuk

Dobrą zasadą jest działanie z wyprzedzeniem. Na przykład, gdy zbliżają się święta i przychodzi czas szukania i kupowania prezentów. Niezostawianie tych sprawunków na ostatnią chwilę ma wiele zalet. Na pewno da się dzięki temu uniknąć niepotrzebnych nerwów. Dlatego już dziś polecam Państwu trzy autobiograficzne lektury. Jedna z nich to książka, którą kibic, nie tylko ten piłkarski, na półce mieć powinien. „Wita państwa Dariusz Szpakowski”. Kto z nas choć raz nie słyszał tego zdania? Autobiografia najsłynniejszego polskiego komentatora piłki nożnej będzie dobrym prezentem. Z kilku powodów. To jedyny nasz rodak w historii, który miał okazję dotknąć tylu sportowych wydarzeń z bliska. Finały piłkarskich mistrzostw świata oraz Europy, letnie i zimowe igrzyska olimpijskie. Liczby każdy może znaleźć. Także w tej książce. Co jednak istotniejsze, znajdzie w niej czytelnik kulisy pracy dziennikarza sportowego. Blaski, ale także cienie. Bo wbrew pozorom to nie jest tylko robota łatwa, miła i przyjemna. I Dariusz Szpakowski bardzo szczerze o tym mówi. Nie unika także trudnych spraw. Przyznaje się do błędów, wraca pamięcią do czasów, gdy na Woronicza nie chciano korzystać z jego doświadczenia. Jest w tej autobiografii kilka momentów zmuszających do zadumy. Nie brakuje fragmentów, przy których łezka się w oku kręci. I chociaż miałem i mam szczęście współpracować z redaktorem Szpakowskim, to znalazłem w tej książce momenty zaskakujące. Bo Darek nigdy o nich nie wspominał, mimo że opowieści snuć bardzo lubi. Nie zdradzę Państwu, o które fragmenty chodzi – warto sięgnąć po tę książkę. Także dlatego, że jest to kopalnia wiedzy o historii polskiego sportu.

Dwie kolejne pozycje to książki dotykające spraw trudnych. Dzięki temu zmuszające jednak do namysłu. Sprawiające, że człowiek chce się zatrzymać. „Adriano. Mój największy strach” opowiada historię byłego reprezentanta Brazylii. W tym kraju piłkarskie talenty rodzą się na kamieniu. Adriano był jednym z nich. Chłopak z faweli przyszłość miał mieć świetlaną. Droga z dzielnic nędzy na szczyt wiodła przez piłkarskie boiska. Adriano na tej drodze był, ale m.in. przez alkohol spadł na dno. To lektura ku przestrodze. Wiele trudnych momentów przeżył też Anthony Hopkins. Słaby uczeń z walijskiego miasteczka przemysłowego. Dziś jedna z aktorskich ikon. Człowiek, którego twarz znają z kinowych ekranów ludzie na całym świecie. Hopkins w swoim życiu znalazł się pod ścianą. Mógł z tego nie wyjść cało, nie widział wyjścia. Mógł się rozbić na milion kawałków. A jednak się uratował. Czy jest bohaterem? W pewien sposób tak. Może być też inspiracją dla ludzi niewierzących w siebie. Polecam tę książkę… ale przede wszystkim zachęcam do lektur wszelakich. Słowo pisane ma wielką moc. Wiem coś o tym. Kiedyś sam musiałem pokonać poważny życiowy zakręt, a jedną z dróg wyjścia na prostą był właśnie powrót do czytania książek. I to zadziałało. Pomogło. Warto czytać, a dobra książka może być najlepszym prezentem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz TVP Sport od 2008 r., wcześniej zaś Radia Warszawa, Radia Plus, TV Puls, TV 4 i Polsatu


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 grudnia

Poniedziałek, III Tydzień Adwentu
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Mt 21, 23-27
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do dziewięciu chórów anielskich 10-18 XII 


- Reklama -

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter