Im bardziej technologia oddala nas od siebie, tym silniejsze staje się pragnienie powrotu do prostych spotkań.

Na początku wszystko było proste. Sieci społecznościowe miały łączyć ludzi: przyjaciół, rodzinę, znajomych ze szkoły. Wchodziło się tam, by zobaczyć, co słychać u innych, pokazać nową fryzurę, talerz z sałatką, skrawek wakacji czy zasłyszaną piosenkę. Były przestrzenią spotkania – cyfrowym odpowiednikiem gwarnego podwórka, gdzie każdy miał głos. Dziś to podwórko zamieniło się w ogromny ekran. Zamiast znajomych – algorytm. Zamiast spontanicznych zdjęć – treści produkowane przez profesjonalistów, influencerów i sztuczną inteligencję. Udział postów od przyjaciół dramatycznie spadł: na Facebooku z 22 do 17 proc., na Instagramie z 11 do 7 proc. Zostaliśmy widzami – nie uczestnikami.
Możliwości są dwie. Albo zaakceptujemy rolę biernej publiczności, przewijając filmiki i reklamy, które wypluwa algorytm. Albo spróbujemy samych siebie zamienić w miniinfluencerów, dopasowując się do reguł gry: odpowiedni kadr, odpowiedni filtr, odpowiednia narracja. Nawet zwykły kolaż zdjęć musi dziś wyglądać „jak trzeba”: grupowe selfie, ujęcie natury, hobby, dobre światło. Nie dzielimy się już przeżyciami – produkujemy treści. W efekcie nasze wspomnienia stają się odcinkami serialu, a my sami – bohaterami stworzonego przez siebie spektaklu. Staliśmy się rozrywką… dla siebie nawzajem i dla bezdusznych algorytmów.
W tle tego wszystkiego pojawia się nowy gracz: sztuczna inteligencja. Meta uruchomiła platformę Vibes, a OpenAI – Sora2, gdzie można publikować wyłącznie filmy stworzone przez AI. Już nie trzeba się nagrywać – wystarczy wpisać polecenie. W kilka sekund powstaje klip, w którym tańczysz z psem albo… rabujesz sklep. Wszystko to prowadzi do coraz większego oderwania od rzeczywistości. Treści stają się coraz bardziej odpersonalizowane, jednorodne i nieprawdziwe.
Na szczęście człowiek ma naturalną potrzebę autentyczności. W wielu miejscach wśród młodych rośnie ruch powrotu do „realnego życia”. Powstają inicjatywy, które proponują przestrzenie bez telefonów, spotkania twarzą w twarz. Paradoksalnie, im bardziej technologia oddala nas od siebie nawzajem, tym silniejsze staje się pragnienie powrotu do prostych spotkań – bez filtra i bez bezdusznego algorytmu. Wigilijny stół oraz tradycja kolędowania są wspaniałą okazją do takich spotkań!




Co? Gdzie? Kiedy?
