Selektywne gromadzenie złych wspomnień potrafi zrujnować każdą więź.

Pamięć człowieka nie może być jedynie archiwum przeszłości. Dzięki silnemu wpływowi na rozum i emocje karmi teraźniejszość i wskazuje kierunek przyszłości. Szczególnie mocno oddziałuje na relacje międzyludzkie. Selektywne gromadzenie złych wspomnień potrafi zrujnować każdą więź. Z czasem, gdy pamięć o dobru zanika, pojawia się pokusa, by na nowo – w ciemnych barwach – odczytywać wszystkie wydarzenia z przeszłości. Nietrudno dziś znaleźć psychologów czy prawników, którzy utwierdzą nas w przekonaniu o winie drugiej strony i podpowiedzą drogę sądową.
Pamięć wspólnotowa – w rodzinie, społeczeństwie czy Kościele – pozwala na wzrost i rozwój. W tym sensie staje się formą ewangelicznego zarządzania: przypominania o źródłach, sensie oraz obowiązkach wobec Boga i drugiego człowieka. Wierność potrzebuje pamięci. To ona rodzi wdzięczność wobec Boga, rodziny i ojczyzny. Pamięć wspólnoty jest rozproszona – każdy wnosi własne doświadczenia, które stają się wezwaniem do odpowiedzialności.
Zarządzanie wspólnotą żyjącą zdrową pamięcią może opierać się niemal wyłącznie na zaufaniu. Wówczas nie potrzeba rozbudowanej kontroli. Reformy nie są narzucane odgórnie, lecz wyrastają z dialogu i refleksji. Kontrola – zwłaszcza silnie scentralizowana – nie eliminuje błędów, lecz je koncentruje. Historia pokazuje, że wiele poważnych upadków nie wynikało z braku nadzoru, ale z jego nadmiaru skupionego w jednym miejscu, co rodziło atmosferę podejrzeń.
System, w którym istnieje wiele ośrodków odpowiedzialności zdolnych do wzajemnej korekty, jest zdrowszy, bardziej ludzki, a zarazem bardziej chrześcijański. To praktyczny wymiar „jedności w różnorodności”, o której mówi Ewangelia. Kościół od początku żył pamięcią o Jezusie i własnej tradycji. Opierał się na wzajemnym zaufaniu pasterzy, ich współpracowników i wiernych.
To przekłada się na szacunek wobec struktur, uznanie ich autonomii i wiarę, że jedność nie wynika z jednolitości, lecz ze współpracy. Taka droga prowadzi zarówno Kościół, jak i każdą dojrzałą wspólnotę. Pamięć, zaufanie i współodpowiedzialność to nie slogany, lecz styl życia. Bo jedności nie da się narzucić – można ją jedynie cierpliwie budować. No i oczywiście, o nią się modlić.



Co? Gdzie? Kiedy?



