Jak córka się obudzi, proszę jej powiedzieć, że wielu ludzi ryzykowało dziś dla niej życie - usłyszała mama 15-letniej Asi w karetce, która w ulewną noc pędziła do szpitala. To była siódma próba samobójcza. Jak się okazało - ostatnia.

W szkole – wzorowa uczennica z sukcesami sportowymi. W domu – garnąca się do relacji „przylepa”. Taką Asię zmienia depresja w cieniu pandemii i izolacji od rówieśników. Rodzice, nauczyciele, spędzają godziny na prowadzeniu zdalnych lekcji. Że za ścianą córka coraz bardziej zapada się w sobie, nie mają pojęcia.
„Czego nie zauważyliśmy? Co mogliśmy zrobić inaczej?” – tymi pytaniami nieraz zadręczają się bliscy osób, które targnęły się na swoje życie. Rodzice Asi zrobili, co w ich mocy, by zatroszczyć się o relację z córką, a potem ratować jej życie. Kiedy zaczęła tracić apetyt i chować się w czarnych bluzach z kapturem, zabrali ją do psychologa. Kiedy na jej rękach pojawiły się cięcia, Paulina zwolniła się z pracy i pojechała z nią do obleganego Centrum Zdrowia Psychicznego w Tarczynie, gdzie jakimś cudem akurat zwolniło się miejsce.
Nie pomogła ani fachowa pomoc, ani godziny rozmów i bycia razem. Do depresji dołączył alkohol i kryzys tożsamości płciowej. Przeświadczenie, że skoro są kochającą się katolicką rodziną, to takie problemy nigdy ich nie dotkną, rozsypało się jak domek z kart. Zastąpił je bolesny proces godzenia się z bezsilnością i tym, że na niektóre rzeczy nie mają wpływu. Córka wychodziła z domu, a oni nie wiedzieli, czy idzie na pociąg, czy pod pociąg. Dwoili się i troili, by zapewnić jej bezpieczeństwo bez zmieniania domu w więzienie, a siebie w strażników.
Jesień 2023 r. Stan Asi jakby lepszy. „Poprosiłaś kiedyś, żeby zwracać się do ciebie Ariel lub Charlie” – zagaja terapeutka podczas sesji. „Nie trzeba, to już przeszłość” – uśmiecha się nastolatka w sukience w kwiatki. W kalendarzu zapisana data pierwszego spotkania u terapeuty uzależnień. „Jesteśmy z tobą bez względu na wszystko. Ty, Asiu, skup się teraz tylko na tym, żeby przeżyć” – prosi z drżeniem mama.
Pierwszy piątek listopada, leje jak z cebra. U Asi gorszy dzień. Idzie do sklepu po bułkę, a wraca z butelką wódki. Paulina ma wyjść na adorację, ale zostaje z córką w domu. Wieczorem mówią sobie „dobranoc”. Rodzice idą spać z duszą na ramieniu, bo nie wiedzą, czy w nocy córka nie nałyka się tabletek. Robiła to już sześciokrotnie.
Jednak tym razem tabletek jest więcej i innego rodzaju. Karetka wiezie nieprzytomną Asię do szpitala. Po siedmiu dniach lekarze stwierdzają śmierć mózgową. Rodzice godzą się na pobranie narządów. – Była zdrowa, dbaliśmy o to od pierwszych dni jej życia… – zawiesza głos Paulina.
MOUNT EVEREST BÓLU
Statystycznie śmierć samobójcza jednego człowieka dotyka ok. 135 osób z jego otoczenia. To doświadczenie dr Halszka Witkowska, suicydolog i koordynatorka platformy edukacyjno-pomocowej „Życie warte jest rozmowy”, nazywa „Mount Everestem ludzkiego bólu”. Paulinę na powierzchni utrzymuje wiara, wsparcie bliskich i Papageno Team – łódzkie duszpasterstwo dla osób w kryzysie samobójczym.
Po śmierci Asi przypomniała sobie, że po Pierwszej Komunii Świętej córki odprawiły razem dziewięć pierwszych piątków, co – zgodnie z obietnicą złożoną przez Jezusa św. Małgorzacie Marii Alacoque – daje pewność zbawienia. Paulina nie traci nadziei, głęboko wierząc, że Bóg w swoim miłosierdziu umożliwi im spotkanie z córką po drugiej stronie życia.
Nadzieja na zbawienie syna nie opuszcza także Macieja, który od trzech lat nie ustaje w modlitwie w tej intencji. Rok 2022 upłynął mu na walce o życie 16-letniego Franka. Depresja, myśli samobójcze, kilkudniowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Rodzice nalegali, by syn został dłużej; placówka odmówiła. Obłożenie jest tak duże, że część pacjentów koczuje na korytarzu.
Wizyta wyznaczona na początek grudnia nie dochodzi do skutku. 28 listopada przed południem do Macieja zadzwoniła żona: „Franek się powiesił”. Na miejscu dobiegają go dźwięki akcji ratunkowej, w końcu pojawia się ten jednostajny, oznaczający najgorsze. Maciej odruchowo wybiera numer do znajomego księdza. Nie pamięta, jak długo wspólnie się modlą, aż przychodzi ukojenie. Policja, prokuratura, zeznania, oględziny ciała – przez wszystkie te traumatyczne czynności ojciec przechodzi z zaskakującym spokojem.
Ten spokój podtrzymuje w nim później wsparcie od bliskich, wspólnoty i specjalistów. W styczniu 2023 r. tragiczne doświadczenie staje się przyczynkiem do powstania inicjatywy modlitewnej „Pray4teens”. Celem jest adopcja duchowa nastolatków w kryzysie. Młodych potrzebujących modlitwy i osoby gotowe się za nich modlić można zgłaszać na stronie pray4teens.org.
GESTY WSPARCIA
Modlitwą ogarniane są także osoby po śmierci samobójczej. Wśród nich jest 17-letni Andrzej, którego odejście w nocy z 1 na 2 czerwca 2024 r. było dla bliskich totalnym zaskoczeniem. – Radosny, otwarty, wrażliwy; pasjonował się motoryzacją, troszczył o bliskich i ukochanego psa, działał charytatywnie, miał dziewczynę i przyjaciół. Nawet jeśli cierpiał na depresję, to perfekcyjnie ją maskował – mówi Bazyli, franciszkanin, brat Andrzeja.
Po śmierci Andrzeja przez jego dom rodzinny przewijało się wielu ludzi, przywożąc obiady, modlitwę, dobre słowo, cichą obecność. Dołączyli do nich też księża z parafii. – Dzwonili, odwiedzali, pytali o samopoczucie – opowiada franciszkanin. – To pokazuje, jak bardzo zmieniło się podejście w Kościele, który przez wieki wzmacniał w rodzinach samobójców poczucie wstydu i stygmatyzacji.
Biały, czarny i różowy to ulubione kolory Andrzeja. Księża z parafii, bez łamania przepisów liturgicznych, zgodzili się na pochowanie zmarłego w białej trumnie, w różowym garniturze i na sprawowanie Mszy pogrzebowej w czarnym ornacie. Gesty niby drobne, ale dla rodziny Andrzeja bezcenne. – Nasza wdzięczność jest tym większa, że niestety, nadal zdarza się, że rodziny samobójców, zamiast z empatią, spotykają się z ocenami, chłodem i raniącymi radami typu: „zamódl to”, „weź się w garść”, „życie toczy się dalej” – mówi br. Bazyli. – To odpycha od Kościoła, a jestem przekonany, że bliscy samobójców najbardziej potrzebują jeszcze mocniej do niego przylgnąć.
– Jezus nie przyszedł na świat po to, aby go potępić, lecz by go zbawić. I ja w to głęboko wierzę – mówi br. Bazyli. W dniu, w którym zaczął Nowennę pompejańską w intencji Andrzeja, ten przyszedł do niego we śnie i powiedział: „Dziękuję”.
WIELE DO ZROBIENIA
„Samobójstwo pozostaje w głębokiej sprzeczności z należytą miłością siebie. Jest także zniewagą miłości bliźniego, ponieważ w sposób nieuzasadniony zrywa więzy solidarności ze społecznością rodzinną, narodową i ludzką, wobec których mamy zobowiązania. Samobójstwo sprzeciwia się miłości Boga żywego” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Ten sam Katechizm w punkcie 2283 mówi, że Bóg może okazać miłosierdzie osobom, które odebrały sobie życie, i doprowadzić je do zbawienia.
– Nie można powiedzieć, że osoba po śmierci samobójczej na pewno wejdzie do nieba albo do niego nie wejdzie. O tym decyduje Pan Bóg. Istnieją okoliczności, np. ciężkie zaburzenia psychiczne, zmniejszające odpowiedzialność moralną samobójstwa. Kościół modli się za takie osoby i dopuszcza, że otrzymają one od Boga „szansę zbawiennego żalu”. Dlatego warto trwać w modlitwie za osoby, które ten ciężki grzech popełniły – tłumaczy ks. Tomasz Trzaska, suicydolog.
– Nie zmienia to jednak faktu – dodaje – że trudny i delikatny temat śmierci samobójczej stanowi wyzwanie i dla społeczeństwa, i dla Kościoła. Wciąż pozostało wiele do zrobienia.
CAŁODOBOWE BEZPŁATNE NUMERY POMOCOWE:
Centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym:
800 702 222
Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży:
116 111
Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych:
116 123
Dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka:
800 121 212
Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”:
800 120 002
Serwis pomocowo-edukacyjny: zwjr.pl


Co? Gdzie? Kiedy?



