W krajach byłego Związku Radzieckiego każdego roku kilka tygodni spędza grupa polskich wolontariuszy. Co sprowadza ich na tereny, gdzie panują trudne warunki, a historię znaczy piętno sowieckich represji?

Diecezja irkucka jest 34 razy większa od Polski, a parafie dzielą tysiące kilometrów. „Potrzebujemy, by ktoś do nas przyjechał – pomóc, ale przede wszystkim pokazać ludziom, że są ważni, że warto spędzić z nimi czas” – powtarzali posługujący na tym terenie misjonarze. W odpowiedzi w 2017 r. ks. Leszek Kryża SChr, dyrektor Biura Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie, ogłosił nabór do pierwszej edycji Wolontariatu Syberyjskiego. Bez limitu wieku i wymaganych umiejętności – wystarczyło chcieć. Zgłosiło się 40 osób, które po kilku miesiącach przygotowania wyruszyło do krajów byłego bloku wschodniego. W latach 1940–1941 Sowieci deportowali tu blisko 330 tys. ludzi, głównie Polaków. Ich potomkowie mieszkają tam po dziś dzień.
W ciągu ostatnich siedmiu lat w Wolontariat Syberyjski zaangażowało się ponad 150 osób. Obecnie najwięcej wolontariuszy posyłanych jest do Kazachstanu i Uzbekistanu. W stałą pomoc na terenach objętych wolontariatem zaangażowanych jest 168 kapłanów diecezjalnych, 364 kapłanów zakonnych, 213 sióstr zakonnych i 37 braci zakonnych z Polski. Starają się o dotacje na renowację i budowę kościołów, plebanii i sal katechetycznych; prowadzą świetlice, stołówki i placówki opiekuńcze.
SZKOŁA ŻYCIA
„Wakacje z Bogiem” dla dzieci i młodzieży to jedna z akcji, które inicjują m.in. siostry służebniczki wielkopolskie. W ubiegłym roku w pomoc zaangażowały się wolontariuszki Ela Aleszczyk i Maria Anufryieva. We wsi Oziornoje w północnym Kazachstanie spędziły prawie miesiąc.
– W Kazachstanie prawnie zakazane jest prowadzenie jawnej ewangelizacji, dlatego misjonarze starają się świadczyć o Bogu przez pomoc i organizację zajęć dla dzieci – tłumaczy Ela. – Prawie 70 proc. populacji stanowią muzułmanie.
– Cieszyłyśmy się z każdego dziecka, które przychodziło na Mszę św. czy katechezę. Wiele z nich uczyło się modlitwy od zakonnic, ponieważ rodzice są obojętni religijnie. Przejście z islamu na katolicyzm staje się aktem odwagi. W tamtej kulturze ten, kto wyrzeka się islamu, zostaje często przez rodzinę odrzucony – wyjaśnia Maria. – Towarzyszenie i pomoc takim osobom to jedno z zadań katolików i misjonarzy zza wschodniej granicy.
Na pierwszą misję Maria i Ela jechały z duszą na ramieniu, ale i z ufnością. Nie przypuszczały, że będą w stanie przetrwać 50-stopniowy upał (Uzbekistan) czy pójść po warzywa do ogródka, w którym żyją… tarantule (Kazachstan). Zmęczenie, migreny, stres i spuchnięte z gorąca nogi dawały się we znaki, ale zysk okazywał się większy. – Oprócz masy praktycznych umiejętności przywiozłyśmy z tych wyjazdów otwartość, odwagę, wdzięczność i pokorę – mówi Ela. Ale też większą wiarę. – Bo jak tu nie wierzyć w Opatrzność Bożą – uśmiecha się Maria – gdy po dużej awarii linii energetycznej u nas światło gaśnie dopiero po wyjęciu z pieca gotowej pizzy dla głodnych ministrantów?
NA POLSKIM SZLAKU
Dla Izabeli Czekaj tegoroczny pobyt na północy Kazachstanu był służbą, ale także okazją do odkrywania śladów polskości. Pietrowka, a w niej pomnik Pamięci Zesłańców Polskich i Wdzięczności dla Narodu Kazachskiego. W Spassku obelisk z napisem: „Polakom – ofiarom terroru stalinowskiego, którzy marząc o życiu w wolności, tu spoczęli w Panu na wieki. Rzeczpospolita Polska, Związek Polaków w Kazachstanie”. A 12 km od Oziornoje – Wołyńskie Wzniesienie ze stacjami drogi krzyżowej, zwane Kazachstańską Golgotą.
– Chwytających za serce momentów było więcej – mówi Izabela. – Łzy wzruszenia cisnęły się do oczu, gdy na cmentarzu w Żytykarze wśród pisanych cyrylicą tabliczek trafiliśmy na jedną polską: „Tu spoczywa śp. Franciszek Niemiec (ur. 1884 zm. 1940) i prosi rodaków o Zdrowaś Mario”. Przeżyciem była wielogodzinna podróż pociągiem, podczas której mijało nas więcej orłów niż samochodów. Jechaliśmy w otwartych wagonach przez bezkresny step, który niemal w każdym miejscu skrywać może mogiły naszych przodków.
W krypcie katedry Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie Izabela miała okazję modlić się przy relikwiach bł. Władysława Bukowińskiego (1904–1974), patrona dialogu i pojednania, kapłana oddanego duszpasterstwu wśród zesłanych Polaków. – Wróciłam pełna wdzięczności: za spotkania z Polakami, świadectwo wiary, doświadczenie wspólnoty, ale też możliwość dotknięcia kawałka niełatwej polskiej historii – mówi Izabela. Choć misja w Kazachstanie była dla niej wyzwaniem, chciałaby wrócić, tym razem na dłużej.
PO PROSTU BYĆ
Ewa Dżbik ma za sobą doświadczenie wolontariatu w domu dziecka w kazachstańskim Konajewie. – Gotowanie, sprzątanie, nauka i zabawa z dziećmi – to codzienne obowiązki. Obecność i otwartość na drugiego człowieka są jedną z najskuteczniejszych form ewangelizacji – zauważa. Dzieci wypytywały o jej dom, pracę, rodzinę, a ona cierpliwie słuchała, odpowiadała, rozmawiała. Przyznaje, że najtrudniejsze są pożegnania. Od siedmiu lat na wyjazd w ramach Wolontariatu Syberyjskiego poświęca cały urlop. Czy marzy o wczasach all inclusive? – W żadnym wypadku – śmieje się. – Misje dają mi poczucie sensu i spełnienia.
Ewa brała też udział w akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”, w ramach której Fundacja Studio Wschód ratuje polskie cmentarze na Kresach i w Kazachstanie. – Zaczynaliśmy wczesnym rankiem. Panowie wycinali krzaki, a panie je przenosiły. Oczyszczając kopce ziemi znaczące groby, trafialiśmy także na polskie nazwiska. Za każdą z osób krótko się modliliśmy – opowiada. – Serce rośnie, że mogliśmy dołożyć cegiełkę do kultywowania pamięci o naszych przodkach. Wszyscy oni, nawet jeśli nie znaliśmy ich imion, są nam w pewien sposób bliscy.
Podczas porządkowania mogił na północy Kazachstanu miała okazję spotkać się z mieszkającymi tam Polakami, m.in. panią Angeliką, której córka, dzięki wsparciu rodziny, wyjechała studiować do Polski. – Najwięcej jest Polaków starszych i schorowanych. Łączy ich ogromna tęsknota za Polską. Rozmawiamy, wspominamy, modlimy się, a wszystko to w atmosferze wielkiej jedności. Ci ludzie nie tylko dziękują nam za naszą pracę, ale i przepraszają, że sami nie mają już siły, by oporządzić mogiły. Spotkania były poruszające, dla obu stron – podkreśla Ewa.
SZKOŁA WDZIĘCZNOŚCI
Biskup Krzysztof Chudzio, przewodniczący Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie, podczas konferencji przed XXVI Dniem modlitwy i pomocy materialnej Kościołowi na Wschodzie przypomniał, że choć zmieniają się czasy, misja Kościoła pozostaje niezmienna: – Wierze musi towarzyszyć świadectwo czynów.
Z myślą o tych, którzy czują pragnienie realizacji tych słów w praktyce, Wolontariat Syberyjski we współpracy z Pallotyńskim Wolontariatem Misyjnym każdego roku uruchamia nabór. Warunkiem uczestnictwa jest udział w kursie przygotowawczym, który obejmuje sześć weekendów. Zapisywać można się przez formularz na stronie wschod.misje.pl. Czy warto? Wyjazd misyjny to nie tylko okazja do rozwoju duchowego, szkoła życia, wdzięczności i obdarowywania. To także przygoda, która rzadko kończy się na jednym razie.




Co? Gdzie? Kiedy?
