Po sześciu latach od tragicznych wydarzeń na plebanii parafii św. Augustyna na warszawskiej Woli prokuratura postawiła funkcjonariuszom zarzuty.

W kwietniu 1019 r. 38-letni Jan B. zaatakował tam starszego człowieka, który w wyniku obrażeń zmarł. Funkcjonariusze obezwładnili napastnika, którego agresję udało im się opanować dopiero przez przełożenie jego stóp przez kajdanki. Stracił przytomność w wyniku niewydolności krążeniowo-oddechowej. Był „po spożyciu” alkoholu. Śledztwo wobec niego zostało potem umorzone, za to na jego zawiadomienie zainicjowano postępowanie w sprawie policjantów.
Zatrzymano ich w ostatnich dniach w jednej z komend i w prywatnych mieszkaniach. W kajdankach zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień. Ich obrońcy zaznaczyli, że nie poczuwają się do winy i są rozgoryczeni sposobem zatrzymania i doprowadzeniem do prokuratury.
„Nie ma zgody Komendanta Głównego Policji gen. Marka Boronia, by wykonywany przez nas zawód był okolicznością obciążającą w postępowaniu karnym. Policjanci każdego dnia z narażeniem życia służą innym i mają prawo być traktowani tak samo, jak reszta obywateli – czytamy w oświadczeniu KGP. Komendant chce także informacji o liczbie nieuzasadnionych przypadków zatrzymań policjantów.




Co? Gdzie? Kiedy?
