Odejście od tradycyjnych wartości: Biblii, Kościoła, małżeństwa sakramentalnego, wierności, monogamii zaczyna zbierać żniwo.

fot. Daniel Moises Magulado | pexels.com
Z ambony słyszę u nas krytyczne uwagi o mężczyznach, którzy nie chcą się żenić, bo weszli w pornografię. Ja nie korzystam, nie jestem brzydki, mam własne mieszkanie, pracę i hobby. Nie mam problemu, żeby zagadać. Mimo to znalezienie kobiety, z którą mógłbym stworzyć sakramentalny związek – nie wychodzi. Korzystałem z katolickich propozycji dla singli. Okazuje się tam, że wymagania kobiet są duże. To one rezygnują po jednym albo trzech, czterech spotkaniach. Mnie się wydaje, że kobiety tylko udają przed sobą, że szukają trwałego związku. Modlą się o dobrego męża, a wiążą się z atrakcyjnymi utracjuszami, którzy je tylko „zaliczają”. Mądrzeją, kiedy są starsze, po przejściach, kiedy rosną kalkulacje i biologicznie jest już późno na dzieci. A ja nie chcę się wiązać, jak to Ksiądz kiedyś opisał, z lęku przed samotnością.
Przepraszam Pana za te uwagi z ambon. Czasem my, księża, nieroztropnie uogólniamy schematyczne przekonania o materializmie, wygodnictwie, rozwiązłości i braku odwagi w decyzjach. A przecież sporo jest wartościowych młodych ludzi.
Statystycznie kobiety mają trudniej ze znalezieniem męża. Kobiet jest więcej. W miastach żyje ich kilka razy więcej niż mężczyzn. Odejście od tradycyjnych wartości: Biblii, Kościoła, małżeństwa sakramentalnego, wierności, monogamii zaczyna zbierać żniwo. Procesy emancypacyjne nie zwiększają szczęścia kobiet. Korzystają z nich, jak Pan nazwał, „utracjusze”, którzy otrzymują seks bez zobowiązań i małżeństwa. Grzech pożycia pozamałżeńskiego godzi długofalowo mocniej w kobiety.
Pan jako wartościowa partia mimo dotychczasowych niepowodzeń i zranień zapewne znajdzie bardzo ciekawą żonę. Bo jest jeszcze z czego wybierać. Natomiast kobiety budzą się, jak Pan zauważył, po czterdziestce: mają status społeczny i materialny, wykształcenie. Ale nie założyły rodziny, a zegar biologiczny jest dla nich mniej łaskawy.
Na takich mężczyzn jak Pan, dla których liczy się czystość, wierność, ofiarność, czekają podobne kobiety. Ludzie dobierają się także według wartości. W jakimś sensie to szczęście, że panie potrafiły zerwać relacje, kiedy poczuły, że inaczej widzą świat niż Pan. Z mojej perspektywy w Polsce nastąpiła duża zmiana. Kiedyś było bardzo dużo sensownych kobiet, a mało mężczyzn „do życia”, a nie zabawy. Dziś te proporcje się zmieniają. Coraz trudniej zaufać kobietom. Trzeba więc cierpliwiej szukać. W Kościele jest jeszcze kilka takich dziewczyn. Jeśli ktoś uszanował Boga i Jego Serce, to uszanuje człowieka i człowiecze serce.



Co? Gdzie? Kiedy?



