Gdy już mija podniosła świąteczna atmosfera, wielu paniom domu może wyrwać się z piersi okrzyk przerażenia na widok obrusu.

fot. Freepik
Kropla barszczu czerwonego, ślad po kawałku ryby, który zsunął się z widelca, plamy po tłustym sosie. Do tego kawa (ktoś postawił filiżankę za blisko brzegu stołu), herbata, kompot z suszu, wino… Widać jak na dłoni, że święta to dla tkanin ciężkie czasy.
Tylko bez paniki! Chciałabym dzisiaj podzielić się z Państwem przepisem na prosty, ale bardzo skuteczny preparat do wstępnego usuwania zabrudzeń. Nie zastąpi on prania, ale przygotuje obrus do dalszego czyszczenia i znacznie zwiększy szanse, że po praniu będzie wyglądał jak nowy. Sporządzamy go z 1 litra letniej wody, 1–2 łyżek amoniaku i łyżeczki płynu do mycia naczyń (osobiście bardzo sobie cenię w codziennej pracy cytrynowy ludwik – nie jest to żadna reklama, tylko ot, zwykła porada). Ważny jest też rytuał użycia naszej mikstury, zwiększający skuteczność. Pamiętajmy o tym bardzo ważnym szczególe: koniecznie zapierajmy plamy na świeżo, nie czekajmy na sposobniejszą chwilę! To naprawdę warunek skuteczności.
Wszystkie składniki mikstury dokładnie mieszamy w misce. Zanim zaczniemy odplamianie, wykonajmy próbę na mało widocznym fragmencie obrusu – to szczególnie ważne przy jasnych lub starszych tkaninach. Następnie nanosimy roztwór na plamę za pomocą gąbki albo miękkiej szczoteczki, którą również delikatnie pocieramy plamę, zaczynając od jej brzegów i kierując się ku środkowi. Na koniec spłukujemy czystą wodą, choć idealnie byłoby od razu włożyć obrus do pralki. Suszyć najlepiej jest naturalnie, na powietrzu.
Ten prosty preparat doskonale radzi sobie z olejem i innymi tłuszczami, sosami, barszczem, kawą i herbatą, winem oraz śladami makijażu. Przy delikatnych tkaninach, takich jak len, jedwab czy haftowane obrusy, warto zmniejszyć ilość amoniaku albo całkowicie go pominąć. Czasem naprawdę mniej znaczy więcej – także w domowych porządkach.




Co? Gdzie? Kiedy?
