18 stycznia
niedziela
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W rolach głównych

Ocena: 0
92

Czy to się komuś podoba, czy nie, miniony rok należał w polityce międzynarodowej do Donalda Trumpa, a w krajowej – do Karola Nawrockiego. Oni też będą nadawać ton w nadchodzącym roku.

fot.PAP/Paweł Supernak

Prezydent Trump pokazał, że w polityce nadeszła epoka, kiedy liczy się siła zamiast wartości. A świat będzie musiał na jego melodię tańczyć.

W Polsce Karol Nawrocki, a dokładniej jego wybór na prezydenta – który wg mnie nie byłby psychologicznie możliwy, gdyby nie zwycięstwo Trumpa w USA – utworzył nową oś sporu i poniekąd przemeblował scenę polityczną. Od kilku miesięcy premier nie walczy już z Jarosławem Kaczyńskim, choć nim wciąż straszy się małe dzieci – on dziś walczy z Nawrockim. Politykiem młodym, zdecydowanym, przy którym sam Tusk nabiera blasku i sił. Stąd też konsolidacja obozu rządzącego i wzrost notowań KO. Ci, którzy nie trawią wszystkiego, co prawicowe czy konserwatywne, mają oto nowego – nomen omen – sparingpartnera: boksera Nawrockiego i jego drużynę z Pałacu Prezydenckiego.

Wybór Nawrockiego bez wątpienia dał też wiatr w żagle środowiskom prawicowym. A nawet ośmielił do poparcia tak radykalnych polityków, jak Grzegorz Braun, czy tak do niedawna radykalnych postaw, jak postulat wyjścia z Unii. Karol Nawrocki idzie jak burza, jeńców nie bierze – i można uczciwie powiedzieć, że nie zaliczył, jak dotąd, żadnej poważnej wpadki. Choć oczywiście jego przeciwnicy wytkną mu weta, których jest więcej niż podpisanych przez niego ustaw.

 


FENIKS PO POLSKU

Politykiem roku był dla mnie także Donald Tusk. Ten ma niesamowitą zdolność odradzania się. Pokazał to znowu jesienią, po krótkim okresie smuty wywołanej przegranymi przez Rafała Trzaskowskiego wyborami prezydenckimi i bezradnością Platformy, która była przekonana, że domknie system… Tusk umiejętnie zdefiniował nowego przeciwnika, przekonfigurował zaplecze, skonsolidował je, wchłaniając przystawki, i zmienił narrację na bardziej narodową. Aż trudno uwierzyć, że Tusk mówi dziś o repolonizacji – tak jak kiedyś PiS – i tylko na tym zyskuje!

To znaczy zyskuje on sam, bo notowania rządu są coraz słabsze. Po dwóch latach nawet dla przeciwników PiS czystki i rozliczenia to jednak zbyt mało. Ludzie, ale i przychylni wcześniej rządowi komentatorzy, chcą poprawy jakości życia, szczególnie sytuacji w służbie zdrowia, chcą projektów narodowych, chcą wreszcie zobaczyć CPK i elektrownię jądrową, chcą nowej narracji, bo i aspiracje są dziś inne, czego chyba rządzący do niedawna nie dostrzegali. Młodzi ludzie zaś chcą lepszej pracy, której dziś – jak to było kiedyś – bez znajomości nie da się zdobyć. Dlatego słynne hasło „Robimy, nie gadamy” stało się memem. Ale Tuskowi to nie szkodzi, bo odpowiedzialność spada na jego zaplecze. Winni są bojarzy, ale nie car…

 


WYGRANI CZY PRZEGRANI?

Wśród polityków wygranych w 2025 r. umieszczę Mateusza Morawieckiego. To chyba jeden z nielicznych polityków PiS, który zrozumiał przyczyny porażki w 2023 r., wyciągnął wnioski, policzył swoich ludzi i ma ciąg na bramkę – co jest solą sportu i polityki. Ma pomysły i odwagę, by stanąć do walki nie tylko z PO, ale i z przeciwnikami, których nie brakuje we własnych szeregach.

Kolejny zwycięzca to Włodzimierz Czarzasty. Wyczekał, by pokojowo przejąć fotel marszałka sejmu od Hołowni, wrócił na szczyty władzy, a na swojego głównego wroga również wybrał Nawrockiego, zapowiadając w ramach walki nieistniejące w konstytucji weto marszałkowskie. Walczy głównie o siebie, ale toruje też drogę Nowej Lewicy do wejścia do sejmu za dwa lata.

Szymon Hołownia – dla mnie wygrany, choć pewnie chwilowo będzie musiał usunąć się w cień politycznego Olimpu. Za granicą mu nie wyszło, w kraju miejsca dlań brak. Ale i tak warto go docenić, że nie uległ presji swojego środowiska i dopuścił do zaprzysiężenia nowego prezydenta – czego wielu nie może mu wybaczyć. W kwietniu nie dopuścił, by TVP, wbrew dobrym obyczajom, zrobiła debatę tylko między Nawrockim a Trzaskowskim. To jego postawa, kiedy się wprosił na debatę w Końskich – oczywiście w swoim własnym interesie – zdemaskowała telewizję państwową.

Skoro o kampanii prezydenckiej mowa… Warto zapamiętać, jak była brudna, jaką rolę odegrały niektóre media, jak wbrew prawu były wykorzystywane środki z zagranicy i jak nikomu za to włos z głowy nie spadł. Wreszcie i to, jak ważną rolę w rozszczelnieniu systemu medialnego odegrał Krzysztof Stanowski i jego kanał. To tam, a nie w TVP, odbyły się prawdziwe debaty z kandydatami na prezydenta.

 


NA PEŁNEJ PETARDZIE

Ten rok to także czas Grzegorza Brauna. Wszedł na polityczny top na pełnej petardzie, krzyżując plany PiS, ale także Konfederacji. To on będzie skupiał uwagę mediów w najbliższym czasie i to prawdopodobnie on będzie decydował, jaką koalicję będziemy mieli po wyborach. Jest jednak warunek: musi zbudować struktury.

Braun będzie rósł w siłę, ku przerażeniu liberalnych wyborców i komentatorów, którzy wciąż nie rozumieją, że sami swoimi zachowaniami – walką z „ciemnogrodem”, Kościołem i „ruskimi onucami”, a także swoją ślepą miłością do Unii i próbami delegalizacji partii Brauna – tylko go karmią. Nie rozumieją też „Polski B” i tego, co w niepokornej polskiej duszy gra.

Sukces Brauna to problem dla PiS. Kaczyński przez lata skutecznie dbał, by nic mu nie wyrosło na prawej flance. Coś jednak przeoczył, a i następuje wzmożenie frakcji liczących na przejęcie schedy po ojcu założycielu. Na razie jednak ani Kaczyński nie uda się na emeryturę, ani PiS się nie rozpadnie. Każda z frakcji jest zbyt rozważna, by już teraz iść na swoje. Pompowanie Brauna służy przede wszystkim Platformie, bo rozbija partie prawicowe, ale też PiS, które przy Braunie może uchodzić za ostoję przewidywalności.

 


CO PRZED NAMI?

Zatem co nas czeka w nowym roku? Pokuszę się o kilka tez.

Nie będzie wcześniejszych wyborów ani rozpadu koalicji rządzącej, mimo tarć i niepewnej przyszłości partii Hołowni. Nic bowiem nie spaja ludzi tak jak miód płynący z pasieki sprawowania władzy.

Nie dojdzie do rozpadu PiS. To jest na razie nieopłacalne, choć emocje w polityce potrafią być zgubne. Gdyby jednak do tego doszło, być może będziemy świadkami powstania partii centrum Morawieckiego, w której będą mogli się schronić rozłamowcy z PiS, uciekinierzy z Polski 2050 i wszyscy, którym zabraknie miejsc na listach KO czy PSL.

Nie straci raczej Konfederacja, która, o dziwo, nie skonsumowała pozycji Sławomira Mentzena w wyścigu prezydenckim. Innej liczącej się nowej partii na razie chyba nie będzie. Będzie za to gonienie za Zbigniewem Ziobrą i Braunem, ale tak, by ich nie złapać, a dać pokarm dla partyjnego betonu… Igrzyska to pewna i łatwa metoda integracji elektoratu.

Tracić za to może – choćby z racji wejścia na rynek młodych wyborców – PiS, chyba że rzuci jakąś nową, porywającą narrację i da głos młodszym, czyli duszącym się w tej partii 40-latkom, którzy z zazdrością patrzą na samodzielność Nawrockiego. Ale czy będzie taka wola? No, chyba że do akcji wkroczy zdobywający popularność prezydent – jako ojciec chrzestny nowej prawicy. Czy już teraz? Raczej jest na to za wcześnie. Jeśli jednak uda się stworzyć prawicowy pakt senacki pod jego patronatem, to może w przyszłości pokusi się o coś więcej?

Będą kłopoty z pustą kasą państwową, kulejącą służbą zdrowia i gospodarką. Coraz droższa energia wymusi likwidację wielu firm i miejsc pracy. ETS2, jeśli Bruksela nie odpuści, będzie bombą, która rozsadzi budżety domowe i sprawi, że nastroje jeszcze bardziej wychylą się w prawo. To już widać w sondażach: aż 25 proc. Polaków uważa, że Unię trzeba opuścić. A byliśmy najbardziej prounijnym krajem…

Jeśli do tego dodamy zapędy, by centralizować Unię oraz wzmacniać i tak już gigantyczną pozycję TSUE kosztem suwerenności mniejszych krajów, trudną do przewidzenia politykę Trumpa wobec Europy, która przez dekady jechała na gapę, korzystając z amerykańskiego wsparcia, coraz słabszą pozycję nie tylko Polski, ale i całej Europy w nowej geopolitycznej układance, rosnącą siłę Chin i wycieńczającą – także unijne finanse – wojnę na Ukrainie, to można powiedzieć jedno: będzie trudno i ciekawie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Założyciel i redaktor naczelny kanału „Otwarta konserwa” na platformie YouTube. Pracował w Polskim Radiu, TVN, TV Puls i TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 stycznia

Poniedziałek, wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa
II Tydzień zwykły
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 2, 18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do św. Agnieszki 12-20 I 



Najczęściej czytane artykuły



ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter