Ponad pół godziny, a dokładnie trzydzieści sześć minut, trwała prywatna rozmowa papieża Franciszka z premierem Kanady Justinem Trudeau. Do Rzymu przybył on z Sycylii, gdzie brał udział w szczycie G7 w Taorminie.
To jego druga wizyta w Watykanie, gdzie w 1980 roku wraz z ojcem Pierre Trudeau, ówczesnym premierem, przyjęty został przez Jana Pawła II.
Franciszek podarował gościowi swoje trzy ostatnie dokumenty, encyklikę „Laudato si'” oraz adhortacje apostolskie „Amoris laetitia” i „Evangelii gaudium” oraz medal czwartego roku pontyfikatu. Premier Kanady przekazał papieżowi wydawnictwo „Relations des jésuites sur le Canada” z 1672 r. w sześciu tomach, stanowiące do dziś cenne źródło wiedzy na temat początków jego kraju, oraz kilka oprawionych arkuszy tego, co nazwał „słownikiem opracowanym przez jezuitów”, a co Franciszek skomentował słowami: „Tak, tak, jezuici mają to w zwyczaju”.
Przed audiencją rzecznik kanadyjskiego premiera zapowiedział, że będzie on chciał zaprosić papieża do Kanady, by zrealizować postulaty zawarte w dokumencie zatytułowanym „Prawda i pojednanie” z 2015 roku. W imieniu Kościoła katolickiego papież miałby wyrazić żal z powodu przymusowego zapisywania dzieci ludności tubylczej do tzw. szkół rezydencyjnych, gdzie nie miały kontaktu z najbliższymi i z rodzimą kulturą.
Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało, że ze swym gościem papież rozmawiał o stosunkach dwustronnych i wkładzie Kościoła katolickiego w życie społeczne Kanady, jak również na temat integracji i pojednania oraz o wolności religijnej i „aktualnych problemach etycznych”.
Mowa była też o szczycie G7 oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie i na obszarach konfliktów.


Co? Gdzie? Kiedy?



