Kwestia parku narodowego w Dolinie Dolnej Odry stała się polityczna. Trudno więc o merytoryczne rozstrzygnięcie.

Sprawa przypomina debatę wokół przekopu Mierzei Wiślanej. Tam, jak długo spierali się ekolodzy z władzami Elbląga, podziały przebiegały w poprzek partii politycznych. Kiedy sprawą zajęli się politycy, spór zmienił się całkowicie.
Tu rząd mówi: nowy park pozwoli ochronić tereny cenne przyrodniczo i nie zagraża rozwojowi gospodarczemu regionu. Opozycja wskazuje, że jest inaczej: park będzie przeszkadzał aktywności ekonomicznej, a projekt źle przygotowano. Tę właśnie argumentację przyjął też prezydent Karol Nawrocki i zawetował ustawę o parku. Ale rząd chce wprowadzić przepisy tylnymi drzwiami.
ZNAKOMITY POMYSŁ?
Argumentacja zwolenników powstania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry jest prosta. Miał się on znaleźć na cennym przyrodniczo terenie województwa zachodniopomorskiego. Jego obszar miał objąć 3,8 tys. ha. Jak argumentowali dyrektorzy parków narodowych w liście do prezydenta Nawrockiego, na planowanym obszarze parku mamy do czynienia z typem „ekosystemu wodno-torfowiskowego, pochodzenia naturalnego oraz antropogenicznego o niepowtarzalnej w naszym kraju specyfice, wymagającego szczególnego podejścia do jego ochrony zarówno w celach przyrodniczych, jak i społecznych”. Zdaniem sygnatariuszy listu dotychczasowe formy zagospodarowania i ochrony tego terenu nie przynoszą pożądanych efektów, a nawet prowadzą do systematycznej jego degradacji.
Nowy park miał przynieść wiele korzyści. Planowano utworzenie ośrodków edukacyjnych w Kołbaskowie, Widuchowej i Gryfinie. Już to miało oznaczać stworzenie nowych miejsc pracy. Powstanie parku powinno też zwiększyć zainteresowanie inwestorów budową zaplecza turystycznego. Zwolennicy pozytywnej decyzji w sprawie Dolnej Odry argumentowali, że tam, gdzie parki narodowe istnieją, odnotowano spadek bezrobocia.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak wskazywał, że utworzenie parku nie zagroziłoby żegludze na Odrze. Jak podkreślił, doszło do konkretnych uzgodnień z resortem klimatu. – Nasze negocjacje były jasne, twarde, rzeczowe. Ministerstwo klimatu zrozumiało, jakie są nasze przesłanki związane z gospodarką opartą na żegludze śródlądowej i utrzymaniu urządzeń wodnych przez Wody Polskie. Wszystkie nasze prośby zostały spełnione. Tym bardziej dziwię się, że inni nie dostrzegają tego porozumienia – mówił.
WIELKI BŁĄD?
Jednak Karol Nawrocki nie podzielił tego optymizmu. Na stronie prezydent.pl można przeczytać, że zawetowana przez niego ustawa „budzi obawy o zablokowanie rozwoju gospodarczego regionu, w którym Odra jest kluczowym źródłem potencjału inwestycyjnego. W uzasadnieniu do weta prezydent wskazał brak analiz skutków dla inwestycji infrastrukturalnych w regionie, mimo że dla niektórych gmin powstanie parku może oznaczać realne straty finansowe. Co więcej, mimo że powstanie parku budziło skrajne opinie wśród społeczności Międzyodrza, nie zdecydowano się na lokalne referendum. Ustawa miała wprowadzić istotne ograniczenia dla mieszkańców bez szerokich konsultacji i debat ekspertów”.
Przeciwnicy projektu wskazywali m.in. na brak analiz skutków dla inwestycji infrastrukturalnych w regionie, a także podjęcie decyzji o stworzeniu parku narodowego bez wykazania wartości przyrodniczych obejmowanego przez niego terenu. Ustawa mogła też wprowadzić poważne ograniczenia dla mieszkańców i mieć negatywny wpływ na prowadzenie działalności gospodarczej, rolniczej, rybackiej i rozwój turystyki wodnej.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że rząd nie przeprowadził studium wykonalności i inwentaryzacji przyrodniczej. – Do czego by to doprowadziło? Do tego, że Odra przestałaby być rzeką, która by służyła transportowi, odcięłaby Szczecin od możliwości transferu produktów czy wykorzystania przemysłowego tej rzeki do portu w Szczecinie – wskazywał. Z kolei szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker ujawnił, że przed podjęciem decyzji przez Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie z udziałem minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski i wiceministra Michała Gramatyki. – Prezydent poświęcił ponad dwie godziny na rozmowę z panią minister na ten temat – powiedział. – Uczestniczyłem w tej rozmowie. Ponad dwie godziny rozmowy na argumenty – dodał.
KONFLIKTU CIĄG DALSZY
Oczywiście rząd nie zamierza ustąpić. Parki narodowe ustanawiane są ustawą, a tę – pomimo przyjęcia przez sejm i senat – może zablokować prezydent. Tak właśnie uczynił Karol Nawrocki. Ale to rząd określa granice parków, stąd pomysł na rozwiązanie zastępcze.
– Zwrócę się ponownie do rady ministrów, by park narodowy pod patronatem innego parku w Dolinie Dolnej Odry powstał – zapowiedziała minister Hennig-Kloska. Gmina Kołbaskowo i miasto Szczecin miały zaproponować, by zamiast odrębnego parku stworzyć tu eksklawę Wolińskiego Parku Narodowego. – Omówiliśmy dalsze plany dotyczące ochrony Międzyodrza, planu B, po wecie pana prezydenta – powiedziała podczas briefingu prasowego w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Zdaniem pani minister nie będzie problemu: kadra Wolińskiego Parku Narodowego zostanie wzmocniona, istniejący obecnie Park Krajobrazowy Doliny Dolnej Odry będzie przygotowywał „spójny plan ochrony tego terenu”, natomiast Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zaplanuje inwestycje związane z „adaptacją zmian klimatu, w obszarze renaturyzacji cieków wodnych i obszarów zależnych od wody”.
Rzecz jasna opozycja jest przeciw. – Trzeba znać układ geograficzny, żeby zdawać sobie sprawę, że to rozwiązanie pasuje jak pięść do nosa. To działanie nie ma nic wspólnego z ratowaniem przyrody. To jest tylko synekura tworzona przez panią Hennig-Kloskę na stworzenie swojej partii miejsc pracy w przyszłości, kiedy utracą władzę – twierdzi poseł PiS Marek Gróbarczyk, były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. A lokalni radni PiS chcą referendum. – Dajmy mieszkańcom wypowiedzieć się w tej sprawie przy urnach – mówi Rafał Niburski, radny sejmiku. Oznacza to, że spór łatwo się nie skończy.
Ale mało kto wie, że sprawa jest o wiele szersza. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję ministra klimatu i środowiska – zezwolenie na eksploatację nowej elektrowni gazowej Dolna Odra. Sąd uznał, że w postępowaniu pominięto obowiązek ochrony rzeki. Decyzję ministerstwa zaskarżyło Towarzystwo na Rzecz Ziemi. Wyrok nie wstrzymuje prac elektrowni, nie jest też prawomocny – ministerstwo i inwestor mogą złożyć skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
NOWY PORT W ŚWINOUJŚCIU
Z ujściem Odry jest związany jeszcze inny problem: nowego portu zewnętrznego w Świnoujściu, który ma przyjmować 400-metrowe kontenerowce i rocznie obsługiwać 2 mln TEU (to standardowa miara pojemności w transporcie kontenerowym, odpowiadająca objętości jednego kontenera o długości 20 stóp, czyli ok. 6,1 m). Resort infrastruktury ogłosił, że inwestycja będzie większa niż to, co planowano wcześniej. Sprzeciwia się temu jednak prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska (związana z Lewicą) i niektórzy inni samorządowcy.
Przylądek Pomerania, bo tak nazywać się ma nowy port, opierać się będzie na trzech filarach: działaniach na zapleczu (budowa torów kolejowych, dróg dojazdowych, budynków), budowie nowego lądu pod terminal, basenów portowych i falochronu, a także budowie toru podejściowego dla statków o długości 70 km i głębokości 17 m. Projekt nowego terminala został wpisany do „Programu Rozwoju Polskich Portów Morskich do 2030 r.”, przyjętego w 2019 r. przez rząd Mateusza Morawieckiego. Obecny różni się od niego głównie większym rozmachem. Czy jednak zostanie zrealizowany?
Jak widać, Dolna Odra i jej ujście dzieli – i to na tyle, że rozwój regionu może być skutecznie zablokowany.



Co? Gdzie? Kiedy?



